Zdaniem historyka, doktora Marcina Urynowicza, przyczynami pogromu kieleckiego było podsycenie nastrojów antyżydowskich przez podległych komunistycznym władzom funkcjonariuszy milicji. Dziś mija 70 lat od zamordowania w Kielcach kilkudziesięciu Żydów.

Zdjęcie

Broniąc Żydów przed brutalnością napastników, zginęło dwóch Polaków/zdjęcie ilustracyjne /Marek Lasyk  /Reporter
Broniąc Żydów przed brutalnością napastników, zginęło dwóch Polaków/zdjęcie ilustracyjne
/Marek Lasyk /Reporter

Do tragedii przy ulicy Planty 7 doszło 4 lipca 1946 na fałszywą wieść o porwaniu 8-letniego chłopca przez kieleckich Żydów. Po prowokacji, jakiej dokonali funkcjonariusze milicji, z rąk części mieszkańców Kielc, milicji i wojska zginęło około 40 osób.

Marcin Urynowicz, historyk Instytutu Pamięci Narodowej przypomina, że w powojennych Kielcach na najwyższych szczeblach lokalnej władzy zasiadali wtedy zaciekli antysemici. Między innymi dowódcą Urzędu Bezpieczeństwa był człowiek, który w czasie wojny należał do oddziału mordującego Żydów. "To był zajadły antysemita" - podkreśla historyk i dodaje, że ówczesny wojewoda kielecki był kolegą szefa UB.

Reklama

Poza tym, wyjaśnia doktor Urynowicz, funkcjonariuszom milicji łatwo było rozpalić ogień nienawiści w części miejscowej ludności z powodów uprzedzeń do Żydów, ale i z powodów ekonomicznych. Wielu Polaków przejęło w sytuacji mordów na Żydach dokonanych przez Niemców mienie żydowskie, a nawet domy i mieszkania. Kiedy Żydzi, tłumaczy historyk, którzy ocaleli z Holocaustu zaczęli wracać do swoich domów, Polacy powinni zwrócić im żydowskie mienie i ta perspektywa powodowała w części społeczeństwa znaczną niechęć.

Jednak, podkreśla historyk, trzeba koniecznie pamiętać, że antyżydowskie nastawienia miała tylko część kieleckiej społeczności. Naukowiec dodaje, że broniąc Żydów przed brutalnością napastników, zginęło dwóch Polaków.

Choć komunistyczne władze w znacznym stopniu ponoszą odpowiedzialność za pogrom kielecki, to potrafiły go jeszcze perfidnie wykorzystać - przypomina Marcin Urynowicz. Historyk wyjaśnia, że o zbrodnię oskarżyły środowiska podziemia antykomunistycznego, głównie organizacje Wolność i Niezawisłość i Narodowe Siły Zbrojne. Komuniści urządzili nawet pokazowy proces, dziewięć osób skazano na karę śmierci, a pozostałe trzy osoby na dożywocie oraz 10 i 7 lat więzienia.

Dziś prezydent Andrzej Duda odda hołd ofiarom pogromu kieleckiego. Uroczystość odbędzie się w południe przed kamienicą przy ulicy Planty 7, gdzie 70 lat temu doszło do tragedii.

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności