IPN: Nie ma podstaw do wznowienia śledztwa ws. zamordowania żydowskich kobiet

Nie ma podstaw do podjęcia na nowo, prawomocnie umorzonego, śledztwa w sprawie zamordowania dwudziestu kobiet pochodzenia żydowskiego w Bzurach k. Szczuczyna (Podlaskie) w 1941 roku - uznał pion śledczy IPN po zapoznaniu się z nowymi informacjami na ten temat.

"Przeprowadzone przesłuchania, ujawnionych już po zakończeniu postępowania w tej sprawie świadków, nie dostarczyły podstaw do podjęcia na nowo prawomocnie umorzonego śledztwa" - powiedział PAP prok. Robert Janicki z Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

W lutym 2013 r. pion śledczy białostockiego oddziału IPN śledztwo umorzył, bo nie udało się ustalić innych sprawców niż ci, którzy zostali osądzeni za tę zbrodnię po wojnie.

Miała ona miejsce w sierpniu 1941 r. Grupa młodych kobiet narodowości żydowskiej została zabrana z getta w Szczuczynie do prac polowych i ogrodniczych w majątku w Bzurach. Do getta już nie wróciły. Zostały zamordowane przez grupę mężczyzn.

Reklama

Z ustaleń śledztwa wynika, że sprawcy przetransportowali je do pobliskiego lasu. Tam zabili kobiety, uderzając je okutymi kijami w głowy. Wcześniej zabrali ofiarom ubrania i buty. Niektóre kobiety zostały zgwałcone.

W swoim śledztwie IPN podjął próbę ustalenia sprawców, którzy po wojnie nie ponieśli za to odpowiedzialności. Po wojnie wobec niektórych sprawców toczyły się bowiem postępowania sądowe i zapadły wyroki. W latach 60. ub. wieku sprawą zajmowała się też Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce.

Uzasadniając postanowienie o umorzeniu Instytut informował, że przeprowadzone czynności nie potwierdziły informacji o udziale w zbrodni innych osób, poza siedmioma mężczyznami "których odpowiedzialność po zakończeniu drugiej wojny światowej rozpatrzyły sąd i prokuratura powszechna".

IPN zwrócił też wtedy uwagę, że w przeszłości organy ścigania nie zajęły się również kwestią rozboju i zgwałcenia pokrzywdzonych. Okazało się jednak, że w tym zakresie należy umorzyć postępowanie, bowiem przedawniła się karalność obu przestępstw.

Do dziś nie jest znane miejsce pochówku tych kobiet, wciąż też pozostają anonimowe.

W drugiej połowie ub. roku w mediach pojawiły się publikacje z informacjami, iż udało się dotrzeć do osób, które wskazały miejsca, gdzie miałyby być pochowane zamordowane kobiety.

W związku z tym, z aktami śledztwa zaznajomiła się Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, czyli pion śledczy centrali IPN w Warszawie. Uznano, iż brak jest podstaw do jego podjęcia na nowo ale zdecydowano przy tym, by - taką możliwość daje Kodeks postępowania karnego - prokuratorzy IPN w Białymstoku wykonali niezbędne czynności dowodowe "w celu sprawdzenia okoliczności" uzasadniających wydanie postanowienia o podjęciu śledztwa na nowo.

Chodziło m.in. właśnie o przesłuchanie kilku nowych świadków, o których nie było wiadomo w czasie śledztwa. Okazało się jednak, iż dowody te nie wnoszą takich informacji, które dawałyby podstawy do wznowienia postępowania.

PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy