Obraz przeszłości Polski – często nieprawdziwy i z tego powodu negatywny - w Stanach Zjednoczonych i świecie anglosaskim w dużej mierze kształtuje niewielka grupa historyków. Jednocześnie informacje dotyczące naszego kraju, zawarte w kilku uniwersyteckich podręcznikach, trafiają do kilkunastu milionów studentów na całym świecie. W jaki zatem sposób zmienić negatywny wizerunek Polski i regionu w historiografii zachodniej i przekazie medialnym? Tym od 11 lat zajmuje się międzynarodowy projekt "Przywracanie zapomnianej historii. Wyobrażenia o Europie Środkowo-Wschodniej w anglojęzycznych podręcznikach akademickich". Właśnie trwa kolejna edycja naukowego przedsięwzięcia.

Zdjęcie

Inicjatywa "Przywracanie zapomnianej historii" została bardzo dobrze przyjęta przez anglosaskie środowiska uniwersyteckie /Wojciech Stróżyk /Reporter
Inicjatywa "Przywracanie zapomnianej historii" została bardzo dobrze przyjęta przez anglosaskie środowiska uniwersyteckie
/Wojciech Stróżyk /Reporter

Projekt "przywracania zapomnianej historii" realizowany jest poprzez doroczne spotkania zapraszanych do Polski autorów i wydawców anglojęzycznych książek historycznych z polskimi i zagranicznymi ekspertami. W spotkaniach biorą udział anglojęzyczni wydawcy i autorzy podręczników akademickich i monografii historycznych z jednej strony, a z drugiej - polscy historycy, a także eksperci z krajów Grupy Wyszehradzkiej i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Recenzje i dyskusje nad omawianymi tekstami prowadzą do wprowadzania pożądanych przez pomysłodawców przedsięwzięcia uzupełnień i korekt, przede wszystkim przez rewizję informacji zawartych w uniwersyteckich podręcznikach. Dotychczas zrecenzowano 70 podręczników i monografii wydanych w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, które trafiają do 14 milionów studentów na całym świecie.

Jakie tematy w pierwszej kolejności wymagają wyjaśnienia i korekt? Najbardziej znamiennym przypadkiem jest funkcjonujące w zagranicznych mediach sformułowanie "polskie obozy śmierci", którym to posłużył się w 2012 roku podczas oficjalnej konferencji amerykański prezydent Barack Obama. Sprawa właściwego nazewnictwa niemieckich obozów śmierci wciąż nie została wyjaśniona, a zagraniczne media bezmyślnie posługują się tym kłamliwym i niesprawiedliwym sformułowaniem, jak na przykład niemiecka stacja telewizyjna ZDF. "Polskie obozy śmierci" to jednak nie jedyna kwestia, którą należy wyjaśnić. Inne tematy historyczne, które wymagają sprostowania i pojawiają się w dyskusjach, to "wyzwolenie" Polski i całej Europy Środkowo-Wschodniej przez Armię Czerwoną; polski faszyzm po zamachu Piłsudskiego; przekonanie, że Europa kończy się za wschodnią granicą Niemiec; pakt Ribbentrop-Mołotow przedstawiony jako pragmatyczny wybór Stalina, a wkroczenie Sowietów 17 września 1939 roku do Polski jako próbę ochrony ludności przed okupacją; wiedza o powstaniu w getcie, ale brak wiedzy na temat powstania warszawskiego; gloryfikacja Gorbaczowa jako pogromcy komunizmu.

Reklama

Skąd biorą się te liczne przekłamania w anglosaskich podręcznikach historycznych? Według uczestników programu, powodów jest kilka. To między innymi amerykańska ignorancja i postrzeganie Europy i świata poprzez pryzmat globalnych interesów, w których Polska od czasów Jałty była widziana jako rosyjski satelita. Uległo to zmianie dzięki "Solidarności" i przystąpieniu Polski do NATO i UE. Innym powodem ma być zadawniona niechęć części europejskich i amerykańskich elit protestanckich wobec katolicyzmu. Wreszcie na zafałszowany obraz dziejów Polski wpływ mają niektóre środowiska żydowskie w Stanach Zjednoczonych, które nasz kraj postrzegają nie przez pryzmat raju (Polin) czasów Rzeczypospolitej i tolerancji religijnej, ale jako kraj antysemicki okresu międzywojennego i jako kraj, w którym odbył się Holocaust, w czasie którego Polacy, poza wyjątkami, nie zrobili "wszystkiego" dla ratowania Żydów, a co gorsze, okazali się złymi "Sąsiadami", zaś po wojnie nie powstrzymali się od pogromów i bezkrwawej, ale brutalnej czystki etnicznej w 1968 roku. Powodem braku zainteresowania w świecie Polską jest okres rozbiorów i lata dominacji sowieckiej po 1945 roku. Wraz z wyłonieniem się nowożytnych narodów w XIX wieku pojawiły się historie narodowe. Te narody, które dominowały politycznie, zdominowały też historię Europy i dla Polski w ich wizji przeszłości nie było już miejsca.

Dokonano już 80 korekt

Dzięki inicjatywie "Przywracanie zapomnianej historii", przekłamania powoli zaczynają być prostowane i wyjaśnianie. Do tej pory dokonano już 80 korekt. Na przykład w "A History of Modern Europe: From Renaissance to the Present" profesora Johna Merrimana z Yale University autor uwzględnił sugestie po konferencji w 2006 roku. W tym poprawionym tekście Rzeczpospolita Obojga Narodów przestała być od początku istnienia niewydarzonym państwem, lecz jej losy, jako znaczącej dla politycznej myśli europejskiej republiki, zostały potraktowane bardzo poważnie, na równi z losami Anglii i Niderlandów. Profesor Merriman podkreślił tolerancję religijną w ówczesnej Polsce i Litwie, a co za tym idzie - współudział ludzi różnych religii i narodowości w lokalnych samorządach i parlamencie. Zaakcentował także przyczyny, dla których właśnie na terenie Rzeczypospolitej znalazła się większość ludności żydowskiej usuwanej z innych krajów europejskich. Jeszcze poważniejsze zmiany autor wprowadził w rozdziałach poświęconych historii XX wieku. Przykładami mogą tu być: znaczenie powstrzymania Armii Czerwonej w jej marszu na Zachód ("Cud nad Wisłą"), losy Polski i Polaków w okresie II wojny światowej (ze szczególnym podkreśleniem heroizmu Polaków biorących udział w Powstaniu Warszawskim), a także rola "Solidarności" w dziele obalenia komunizmu (pominięte w jego poprzedniej, drugiej edycji).

Największy sukces stanowi na pewno odkrycie polskiej historii przez autorów "Western Civilizations", obecnie autorstwa profesorów Carol Symes i Josua Cole, najbardziej poczytnego i poważanego podręcznika, ukazującego się od 1941 roku - każdorazowo w wielomilionowych nakładach. Fakt, że na kartach podręcznika w dotychczasowych wydaniach nie było nawet wzmianki o Janie Pawle II, a upadek sowieckiego komunizmu związany był z Michaiłem Gorbaczowem i murem berlińskim, a nie "Solidarnością", w oczywisty sposób wskazuje jak wiele pozostaje do zmienienia w tym najbardziej używanym podręczniku i jednocześnie potwierdza, że nie ma specjalistów historii Polski wśród najpoważniejszych autorów podręczników akademickich. W 2017 roku "Western Civilizations" ma ukazać się radykalnie zmieniona. W nowym wydaniu zawarty będzie prawdziwy opis polskiej historii oraz osiągnięć kulturalnych i naukowych związanych z naszym obszarem, a zwłaszcza z okresem I Rzeczypospolitej. Wprowadzony ma zostać wątek sowieckiej agresji w 1939 roku, Katynia, polskiego rządu na uchodźstwie, armii polskiej na Zachodzie oraz powstania warszawskiego. Tak głębokich zmian w treści tego dzieła dotychczas nie było.

Inne przypadki korekty to na przykład poprawki w "A History of Russia" Nicholasa Riasanovskiego i Marka Steinberga, gdzie brakowało między innymi zgodnego z faktami opisu zbrodni katyńskiej czy narzucenia komunizmu w Polsce po wojnie. W "A Military History of World War II" Toma Zeilera poprawiono błędy merytoryczne, jak ten mówiący o rzekomo logistycznej niemożności wsparcia powstania warszawskiego przez Armię Czerwoną czy braku informacji na temat sowieckich zbrodni na terenie Polski. Wreszcie w "Ukraine: The Birth of Modern Nation" autorstwa kanadyjskiego uczonego Serhyja Yekelchyka, którą to książkę miał wydać uniwersytet oksfordzki, przedstawiono prawdziwy obraz ludobójstwa na Wołyniu (wcześniej przedstawionego jako "konflikt etniczny") czy dodano informację o udziale Ukraińców w Holocauście.

"Nie zmarnujmy wielkiej szansy"

Wciąż jednak jest wiele do poprawienia. W tak podstawowych hasłach, jak parlamentaryzm, nie występuje sejm polski, który przecież działał dłużej, niż podobne instytucje w większości krajów europejskich. Zastępowanie słów "zbrodnie niemieckie" przez "zbrodnie" czy "obozy śmierci hitlerowskie", czy "nazistowskie" zajęło sporo czasu, ale w obecnej naukowej, eseistycznej i artystycznej narracji ani naród niemiecki, ani naród rosyjski nie są współodpowiedzialni za zbrodnie Hitlera lub Stalina. Ani naród niemiecki, ani naród rosyjski nie są widziani jako współwinowajcy okrutnej śmierci milionów ofiar Treblinki, Bełżca, Auschwitz-Birkenau, Magadanu, Workuty czy Karagandy. Natomiast w "jakiś" zdawałoby się niepojęty sposób ich miejsce zajmują Polacy. Na naszych oczach dokonuje się przemiana w postrzeganiu odpowiedzialności za zbrodnie dokonane w czasie drugiej wojny światowej: Niemcy z narodu sprawców stają się również narodem ofiar, a Polacy z narodu ofiar zmieniani są we współsprawców. Innym przykładem jest wkład Polski w obalenie komunizmu: jeszcze 20 lat temu nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionował ruchu "Solidarności" jako kluczowego czynnika w tym procesie; dziś staje się on jednym z wielu kostek domina, nie bardziej znaczącym niż wpływ muzyki młodzieżowej płynącej z Zachodu i rozkładającej system. Już w dekadę po 1989 roku, mur berliński zaczął wypierać "Solidarność" jako symbol upadku imperium sowieckiego.

Inicjatywa "Przywracanie zapomnianej historii" została bardzo dobrze przyjęta przez anglosaskie środowiska uniwersyteckie. W efekcie oficjalny udział w przedsięwzięciu zgłosił Wydział Historii Georgetown University, a stopniowe na pozycje “ambasadorów naszego kraju" przeszli tacy naukowcy, jak James Collins, Gabor Agoston czy John Merriman. "Przeżyciem, które wywarło na mnie największe wrażenie, było odwiedzenie Muzeum Powstania Warszawskiego. Nigdy już nie będę uczyła zachodniej cywilizacji bez włączenia powstania do programu zajęć - oraz odróżnienia go od wcześniejszego o rok powstania w getcie warszawskim" - powiedziała profesor Jo Ann Moran Cruz z Georgetown University. "Pełniejsza percepcja środkowowschodniej Europy, którą zyskałem w trakcie sympozjum, będzie miała znaczenie wychodzące znacznie poza moją osobistą korzyść, ponieważ podręcznik, do którego włączę swe spostrzeżenia, będzie miał szeroki rezonans. Jeśli wolno mi to powiedzieć, mój podręcznik historii powszechnej XX wieku jest najszerzej czytanym podręcznikiem w anglojęzycznym świecie" - to słowa profesora Davida Claya Large'a z Montana State University.

Na koniec zacytujmy wybitnego polskiego historyka profesora Andrzeja Nowaka, uczestnika tegorocznej konferencji "Przywracanie zapomnianej historii. Wyobrażenia o Europie Środkowo-Wschodniej w anglojęzycznych podręcznikach akademickich", która potrwa do 24 czerwca. "Nie znam bardziej skutecznego sposobu na zmienianie (niekorzystnego dotąd na ogół) obrazu Polski i całego regionu, który można by określić jako obszar dziedzictwa I Rzeczypospolitej, w środowisku akademickim USA, a za tym pośrednictwem - w kręgu tysięcy studentów amerykańskich, a także innych zachodnich uczelni korzystających z amerykańskich podręczników. W stworzonej na konferencji atmosferze intelektualnego dialogu (...) dokonuje się mały, ale prawdziwy 'cud'. Polega on na tym, że do książek formujących wyobrażenia amerykańskich elit wprowadzane są zmiany - zgodne z polską perspektywą historyczną, korzystne, mówiąc najkrócej, dla polskiej racji stanu. (...) Zmieniane pod wpływem omawianych konferencji podręczniki do historii Europy, cywilizacji czy Rosji - amerykańscy studenci muszą 'wkuwać'. Gdzieś ten Katyń czy wspomnienie o "złotym wieku" Rzeczypospolitej zostanie im w pamięci. Oni będą stanowić elity - polityczne, biznesowe, kulturalne - opiniotwórcze Ameryki. Jeśli nie docenimy tego 'kanału' wpływu na ich wyobrażenia o naszym regionie, o Polsce, to zmarnujemy wielką szansę" - komentuje profesor Andrzej Nowak.

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności