To może być przełom w śledztwie dotyczącym "małego Katynia" - informuje na pierwszej stronie "Nasz Dziennik". Chodzi o zlokalizowanie mogił Polaków rozstrzelanych przez sowiecki kontrwywiad Smiersz w lesie w pobliżu wsi Kalety. Miejscowość znajduje się obecnie tuż za polsko-białoruską granicą.

Zdjęcie

Zdj. ilustracyjne /Michał Kość /Reporter
Zdj. ilustracyjne
/Michał Kość /Reporter

Z relacji świadków i analizy zdjęć satelitarnych terenu wynika, że to właśnie w pobliżu białoruskiej wsi Kalety znajdować mogą się groby członków antykomunistycznego podziemia.

Dr Dariusz Dukaczewski z Instytutu Geodezji i Kartografii, który analizował zdjęcia, uważa, że w białoruskiej części badanego obszaru są obiekty prawdopodobnie mogące być jamami grobowymi.

Jak donosi "Nasz Dziennik", historycy i prokuratorzy z Instytutu Pamięci Narodowej nieoficjalnie uzyskali także nowe informacje od świadków zbrodni. Według tych zeznań, to właśnie w kierunku Kalet wyjeżdżały ciężarówki z aresztowanymi przez rosyjski kontrwywiad.

Żeby zbadać te miejsca potrzebna jest współpraca ze stroną białoruską, która jednak nie chce pomagać polskim badaczom. Białorusini tłumaczą brak zgody na pomoc prawną tym, że śledztwo sugeruje, że do zbrodni doszło na terenie Białorusi.

Reklama

Przestępstwa popełnione w białoruskich granicach podlegają wyłącznie białoruskiej jurysdykcji - tłumaczą władze w Mińsku.

Więcej o tej sprawie - w "Naszym Dzienniku".

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności