Obława Augustowska, w której w lipcu 1945 r. z rąk Sowietów zginęło około sześciuset działaczy podziemia niepodległościowego z Suwalszczyzny, jest wciąż szerzej za mało znana i trzeba popularyzować wiedzę o tej niewyjaśnionej zbrodni - ocenia IPN.

Zdjęcie

Krzyż i obelisk upamiętniające ofiary stalinizmu na ziemi augustowskiej w Gibach fot. Michał Kość /East News
Krzyż i obelisk upamiętniające ofiary stalinizmu na ziemi augustowskiej w Gibach fot. Michał Kość
/East News

O obławie była w sobotę mowa w Augustowie (Podlaskie) podczas konferencji "Obława Augustowska 1945" zorganizowanej przez IPN w Białymstoku. Temat ten był też jednym z wątków odbywającej się w czwartek i piątek w Białymstoku konferencji IPN na temat poszukiwania i identyfikacji ofiar zbrodni systemów totalitarnych. Po to aby w przyszłości - jeśli się uda odnaleźć groby ofiar obławy - móc je zidentyfikować, IPN zbiera materiał genetyczny od bliskich pomordowanych.   

W 2015 r. przypada 70. rocznica obławy augustowskiej. Uroczystości rocznicowe odbędą się 19 lipca w Gibach, gdzie znajduje się symboliczny grób, krzyż-pomnik upamiętniający ofiary tej zbrodni. Dotychczas bowiem nie wiadomo, gdzie są groby ofiar. Ustalenie miejsca pochówku to jedno z głównych zadań prowadzonego śledztwa IPN w tej sprawie.  

Reklama

Wiedzę o obławie ma m.in. upowszechniać film, który powstał na zlecenie IPN w Białymstoku. Jego reżyserką jest Beata Hyży-Czołpińska. Film miał przedpremierowy pokaz w piątek w Białymstoku, w sobotę obejrzała go augustowska publiczność. Opowiada on o zbrodni ustami członków rodzin pomordowanych, prezentuje też najświeższe tropy w śledztwie.

Szef Biura Edukacji Publicznej IPN dr Andrzej Zawistowski, który widział film w piątek w Białymstoku, powiedział, że obława augustowska to zbrodnia, która - jak to ujął - "ciągle jeszcze nie umie się przebić przez ramy lokalności", a to przecież największa zbrodnia dokonana na Polakach po zakończeniu II wojny światowej.

Największa niewyjaśniona zbrodnia na Polakach po II wojnie światowej

Rodziny ofiar obławy augustowskiej wciąż czekają na ujawnienie przez Rosję informacji o zbrodni. Życie straciło blisko dwa tysiące polskich partyzantów. czytaj więcej

"Ona jest ciągle obecna na Suwalszczyźnie, w Augustowie, trochę bardziej w województwie podlaskim, a w obliczu ogólnopolskim jeszcze tego brakuje" - powiedział Zawistowski. Dodał, że ma nadzieję, że film pozwoli to zmienić. IPN chce go pokazywać w mediach, w internecie. Planowany jest również w 2015 r. przegląd filmowy z okazji 70. rocznicy obławy i tam również najnowsza produkcja będzie zaprezentowana. 

Zawistowski przypomniał, że w 2015 r., w 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej IPN prowadzi działania pod hasłem "Wojna się skończyła nie dla wszystkich". "Obława idealnie wpisuje się właśnie w to hasło, że to wcale nie jest tak, że 8 czy - jak chcą inni - 9 maja 1945 r. skończyła się wojna. Ona się nie skończyła" - powiedział Zawistowski. Przypomniał, że latem o obławie będzie mówić wiele młodych ludzi, bo przy okazji obchodów rocznicy, np. harcerze, którzy będą spędzać lato w okolicy, będą brać udział w tematycznych wieczornicach, apelach, przyjadą również 19 lipca do Gib.

Śledztwo IPN ws. obławy dotyczy zbrodni komunistycznej przeciwko ludzkości. Przyjęto w nim, że w lipcu 1945 r., w nieustalonym dotychczas miejscu zginęło ok. 600 osób zatrzymanych w powiatach: augustowskim, suwalskim i sokólskim. Zatrzymali ich żołnierze sowieckiego Kontrwywiadu Wojskowego "Smiersz" III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej, przy współudziale funkcjonariuszy polskich organów Bezpieczeństwa Publicznego, MO oraz żołnierzy I Armii Wojska Polskiego.

W maju 2011 roku rosyjski historyk Nikita Pietrow ze Stowarzyszenia Memoriał w książce pt. "Według scenariusza Stalina" ujawnił telegram z 21 lipca 1945 r., który generał Wiktor Abakumow, dowódca radzieckiego kontrwywiadu wojskowego, wysłał do marszałka Ławrentija Berii, szefa NKWD. Abakumow informował w nim, że w wyniku zakończonej właśnie obławy w okolicach Augustowa w rękach jego ludzi pozostało 592 "bandytów". W liście napisał o "likwidacji bandytów". Publikacja ta - według historyków, polityków i mieszkańców Suwalszczyzny - potwierdza zbrodnię dokonaną przez Rosjan na Polakach w lipcu 1945 roku. Od lat strona rosyjska odmawia dostępu do swoich archiwów w tej sprawie. W 2014 r. natomiast Pietrow postawił też hipotezę, że ofiary obławy mogą spoczywać na Białorusi w okolicach miejscowości Kalety, na północ od Grodna.

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności

Więcej na temat:obława augustowska