Kontrowersyjnych pogrzebów na Powązkach Wojskowych miało już nie być, ale nekropolia wciąż jest otwarta dla komunistycznych katów - przekonuje "Rzeczpospolita".

Zdjęcie

Powązki Wojskowe /Dariusz Stefański /East News
Powązki Wojskowe
/Dariusz Stefański /East News

Dziennik informuje, że na Powązkach spocznie wiceszef stalinowskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego pułkownik Jan Ptasiński. "Tego człowieka należy uznać za jednego z morderców naszego narodowego bohatera generała Augusta Fieldorfa 'Nila'" - przekonuje w rozmowie z gazetą prezes Fundacji Łączka Tadeusz Płużański.

Gazeta przypomina, że płk Ptasiński jako pracownik MBP był odpowiedzialny między innymi za krwawe represje w czasach stalinizmu. Następnie pełnił funkcję zastępcy komendanta Głównego Milicji Obywatelskiej i ambasadora PRL w Moskwie. W środę ma spocząć na Wojskowych Powązkach.

Reklama

Powązki uchodzą za najbardziej prestiżową nekropolię w kraju, spoczywają tam bohaterowie wojenni, ale do niedawna grzebano tam też komunistycznych dygnitarzy. Po tym, jak pochowano tam generała Tadeusza Pietrzaka, byłego komendanta MO, rozpętała się burza. Dlatego szef MON podjął decyzję o zmianie przepisów. W praktyce niewiele one jednak zmieniły.

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności