Pamiętam, jak było ciężko przedostać się na Wawel, bo bezpieka i milicja wyłapywała nas przy podejściu na zamek - powiedział PAP działacz opozycji antykomunistycznej Grzegorz Surdy o obchodach, zakazanego przez władze PRL, Święta Niepodległości w Krakowie.

Zdjęcie

Bezpieka i milicja wyłapywała nas przy podejściu na Wawel (zdjęcie ilustracyjne) /M. Lasyk /Reporter
Bezpieka i milicja wyłapywała nas przy podejściu na Wawel (zdjęcie ilustracyjne)
/M. Lasyk /Reporter

W okresie PRL obchody Święta Niepodległości były zakazane. Jakiekolwiek próby obchodów w dniu 11 listopada groziły surowymi represjami ze strony władz. Mimo to, od drugiej połowy lat 70., środowiska opozycyjne organizowały patriotyczne manifestacje, które władze uznawały za nielegalne zgromadzenia.

Jak powiedział PAP uczestniczący w nich działacz opozycji antykomunistycznej Grzegorz Surdy, gdy w stanie wojennym, w maju 1982 r. doszło do ostrej łapanki w centrum Krakowa, w okolicach rynku, "z demonstracji rocznicowych rezygnowano i jedyne, które zostały, to obchody na Wawelu z przejściem do Grobu Nieznanego Żołnierza (na pl. Matejki - PAP) na 3 maja i 11 listopada".

Reklama

Podczas takiego przemarszu w dniu Święta Niepodległości w 1986 r. Surdy, wówczas student politechniki, został zatrzymany i zabrany na komendę MO.

"Pamiętam, jak było ciężko przedostać się na Wawel, bo bezpieka i milicja wyłapywała nas przy podejściu (na Wawel - PAP), ale nawet jak nam się udało, to po zejściu cały przemarsz, parotysięczny pochód, został zablokowany z jednej strony na wysokości ul. Senackiej i odcięty przez kordon milicyjny, ZOMO i z tyłu zablokowała go druga ekipa od strony Wawelu" - opowiadał.

"Ludzie znaleźli się w matni, bo nie było gdzie wyjść w żadną stronę i my się w kilkadziesiąt osób, chyba w trzydzieści, schowaliśmy do mieszkania. Tylko, niestety, w tej samej grupie przyszło dwóch funkcjonariuszy, tajniaków esbeckich, którzy przywołali zomowców" - relacjonował. Jak mówił, "po dwudziestu, trzydziestu minutach" funkcjonariusze ZOMO zaczęli walić do drzwi, "wydłubali nas wszystkich i przewieźli na Mogilską (na komendę milicji - PAP)".

Opozycjonista wspominał, że zatrzymanych skazano "dwa dni później w trybie przyspieszonym na kary grzywny".

Według relacji Surdego grzywny były wysokie: "po pięćdziesiąt czy pięćdziesiąt parę tysięcy złotych, a średni zarobek miesięczny to było około kilkunastu tysięcy złotych", więc - jak mówił - "była to kilkukrotna średnia pensja".

Surdy zaznaczył, że demonstracje na Wawelu były pokojowe, co jednak nie zmieniło faktu, że "niestety zazwyczaj władza, jak we wspomnianym 1986 roku, blokowała je".

"Chcieliśmy tylko złożyć wieńce i kwiaty pod Grobem Nieznanego Żołnierza i zamanifestować swoje przywiązanie do tradycji niepodległościowej" - powiedział.

Po raz ostatni manifestacje niepodległościowe zostały rozpędzone przez milicję w 1988 r., w 70. rocznicę odzyskania niepodległości.

Narodowe Święto Niepodległości obchodzone jest corocznie 11 listopada dla upamiętnienia odzyskania przez nasz kraj niepodległości w 1918 r., po 123 latach zaborów. Święto to zostało ustanowione ustawą z 1937 r., zniesione zostało w 1945 r. Przywrócone jako święto państwowe ustawą sejmową w 1989 roku. Obecnie jest dniem wolnym od pracy, uroczyście świętowanym w całym kraju. Centralne obchody, w których uczestniczą przedstawiciele najwyższych władz państwowych, są organizowane przed Grobem Nieznanego Żołnierza na pl. Piłsudskiego w Warszawie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności