Szczątki dwóch ofiar, prawdopodobnie komunistycznego terroru, odnaleziono w leśnej mogile w miejscowości Zgórsko k. Kielc. Tożsamość obu osób nie jest znana. Prace ekshumacyjne, prowadzi Fundacja Niezłomni im. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki".

Zdjęcie

Prace ekshumacyjne w lesie między miejscowościami Szewce a Zgórsko k. Kielc /PAP/Piotr Polak /PAP
Prace ekshumacyjne w lesie między miejscowościami Szewce a Zgórsko k. Kielc
/PAP/Piotr Polak /PAP

"W jamie grobowej odkryliśmy szczątki dwóch osób. Jedna z nich ma skrępowane z tyłu ręce i wyraźne ślady postrzału. Antropolog będzie ustalał wiek i płeć obu osób. Zostanie pobrany również materiał genetyczny" - powiedział w piątek PAP prezes Fundacji Niezłomni Wojciech Łuczak.

Dodał, że w mogile natrafiono także na metalowy szkaplerzyk z Matką Boską i metalową sprzączkę, a także na łuskę pocisku od "pepeszy". "Ustalamy jeszcze rok, w którym łuska ta została wyprodukowana. Prawdopodobnie jest to 1944 lub 1947 r." - wyjaśnił Łuczak.

Jak zaznaczył, leśną mogiłę w Zgórsku pod Kielcami (gm. Sitkówka-Nowiny) odkryto na podstawie znanych wcześniej relacji mówiących o tym, że po 1945 r. na terenie położonym za ówczesnym budynkiem tamtejszego KBW dochodziło do egzekucji, w tym osób przetrzymywanych w kieleckim więzieniu.

Reklama

Fundacja Niezłomni apeluje do wszystkich mających jakąkolwiek wiedzę, na temat mogiły w Zgórsku pod Kielcami oraz na temat osób tam spoczywających o wszelkie informacje - można je przesyłać e-mailem na adres: biuro@fundacjaniezlomni.pl.

Łuczak podkreślił, że materiał DNA pobrany przez specjalistów ze znalezionych szczątków, trafi do budowanej z udziałem Fundacji Niezłomni bazy genetycznej ofiar komunistycznego terroru, która jest ogólnie dostępna. "Mam nadzieję, że uda się ustalić tożsamość tych osób" - dodał.

Przyznał, że planowany jest ponowny pochówek szczątków ze Zgórska - ustalono wstępnie, że na cmentarzu w Kielcach. Rozmowy w tej sprawie prowadzone są m.in. z tamtejszym urzędem wojewódzkim.  "Data i forma pochówku nie są jeszcze znane" - zaznaczył Łuczak.

Na miejscu odkrycia był już m.in. Sławomir Ciaś z Wydziału Polityki Społecznej Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach. Jak powiedział PAP "wiele wskazuje na to, że są to ofiary zbrodni powojennych. Pewności jednak nie ma, konieczne są dalsze badania" - dodał. O odkryciu została poinformowana także kielecka delegatura Instytutu Pamięci Narodowej.

Naczelnik delegatury IPN w Kielcach dr Dorota Koczwańska-Kalita podkreśla, że na tym terenie miały miejsce zdarzenia zarówno związane z okupacją niemiecką jak i sowiecką po 1945 roku. Niewątpliwie sprawa wymaga wnikliwych badań" - zaznaczyła w rozmowie z PAP.

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności