Patriota, niezłomny żołnierz i świadek historii - tak generała Janusza Brochwicz-Lewińskiego ps. "Gryf" wspominają dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski i historyk Tadeusz Płużański, prezes Fundacji "Łączka". Dziś odbył się państwowy pogrzeb generała "Gryfa", który zasłynął między innymi jako dowódca obrony Pałacyku Michla podczas Powstania Warszawskiego.

Zdjęcie

Janusz Brochwicz-Lewiński ps. "Gryf" miał 96 lat /Rafał Oleksiewicz /Reporter
Janusz Brochwicz-Lewiński ps. "Gryf" miał 96 lat
/Rafał Oleksiewicz /Reporter

Jan Ołdakowski wspomina, że kilkanaście lat temu generał Brochwicz-Lewiński wracał do Polski z emigracji w Wielkiej Brytanii jako zapomniany bohater. Ówczesny minister w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Władysław Stasiak wystąpił do dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego z prośbą o napisanie listu i opinii w związku z planowanym awansem generalskim dla "Gryfa". - To był taki moment, w którym to się zaczynało, zauważono że jest bohater, którego trzeba uhonorować - mówi Jan Ołdakowski.

Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego podkreśla, że generał "Gryf" chętnie spotykał się z młodzieżą i zagranicznymi gośćmi, którym opowiadał o swojej wojennej ścieżce, zwracając uwagę na zawiłą historię Polski. Jan Ołdakowski zaznacza, że Janusz Brochwicz-Lewiński - dzięki znajomości angielskiego - umiał opowiedzieć zagranicznym słuchaczom "to, co spowodowało, że nasza historia jest inna i niestety z powodu tego, co się działo w PRL, kompletnie nieznana na Zachodzie".

"Eksponował nie siebie, tylko idee"

Historyk Tadeusz Płużański cieszy się, że miał okazję poznać generała Janusza Brochwicz-Lewińskiego. Żołnierz Batalionu "Parasol" jest dla niego wyjątkową postacią. Historyk zwraca uwagę na zaangażowanie generała "Gryfa" w środowisku kombatanckim już po powrocie do Polski w 2002 roku. W ocenie Tadeusza Płużańskiego, Janusz Brochwicz-Lewiński, angażując się w sprawy publiczne, "eksponował nie siebie, tylko idee".

Reklama

Podczas Powstania Warszawskiego Janusz Brochwicz-Lewiński był dowódcą obrony Pałacyku Michla. Jego obsada cztery razy odpierała ataki niemieckie. Dopiero podczas piątego natarcia otrzymał rozkaz wycofania się. W czasie walk na Cmentarzu Ewangelickim został ciężko ranny w szczękę, co spowodowało, że nie mógł brać udziału w dalszych walkach.

Poświertnie awansowany na stopień generała dywizji

Po kapitulacji powstania trafił do obozu przejściowego w Łambinowicach, a później do obozu jenieckiego w Murnau. Po zakończeniu II wojny światowej wyemigrował do Wielkiej Brytanii, gdzie wstąpił do tamtejszej armii. Służył między innymi w gwardii przybocznej króla Jerzego VI, jako agent wywiadu działał w Palestynie i Sudanie. Pracował też w szkole wojskowo-cywilnej, a po przejściu na emeryturę jako tłumacz w brytyjskich ambasadach na terenie Niemiec. W 2002 roku wrócił do Polski, gdzie aktywnie działał w środowisku kombatantów.

Janusz Brochwicz-Lewiński wspierał prace IPN na rzecz identyfikacji ofiar terroru komunistycznego. W zeszłym roku prezydent Andrzej Duda odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Także w 2016 roku generał "Gryf" otrzymał nagrodę IPN Kustosz Pamięci Narodowej. Pośmiertnie Janusz Brochwicz-Lewiński został awansowany przez prezydenta Dudę na stopień generała dywizji.

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności