W brytyjskiej interwencji w północnej Rosji brali udział również Polacy. W walce przeciwko bolszewikom szczególnie wsławiła się niewielka kompania nazwana przez sojuszników "Lwami Północy".

Zdjęcie

"Murmańczycy" w czasie defilady na północy Rosji /materiały prasowe
"Murmańczycy" w czasie defilady na północy Rosji
/materiały prasowe

W lipcu 1917 roku Winston Churchill po służbie na Froncie Zachodnim powrócił do rządu, w którym objął stanowisko ministra uzbrojenia. Dwa lata później był już ministrem wojny - otrzymał jedno z kluczowych ministerstw w rządzie Lloyda George‘a. Na tym stanowisku podjął decyzję o interwencji Brytyjczyków w rosyjskiej wojnie domowej po stronie Białych.

Churchill jako zadeklarowany przeciwnik bolszewizmu twierdził, że "bolszewizm należy zdusić w zarodku". Interwencja nie zyskała poparcia zarówno wśród polityków jak i społeczeństwa.Po zakończeniu wojny nie mieli ochoty brać udziału w kolejnym i w dodatku odległym konflikcie. Minister musiał uciekać się do oszustw, kłamstw i cenzury mediów by wysłać oddziały mające pokonać bolszewików.

Reklama

Jego przebiegłość i nieprzejednanie najlepiej widać było na froncie nad rzeką Dwiną, gdzie skierował największe i najlepiej wyposażone siły - Dwińską Flotyllę Rzeczną, dwa bataliony Royal Fusiliers, dwie brygady piechoty (kanadyjską i australijską), około 35 samolotów (Fairey F.14 Campania, Short Type 184, Airco D.H.4 i myśliwców Sopwith Camel). Od strony morza siły te były wspierane przez flotyllę liczącą około 20 okrętów, w tym krążowniki i tendery wodnosamolotów.

Ponadto pod brytyjskim dowództwem znajdowały się bataliony Białych, Brygada Brytyjsko-Słowiańska złożona z Brytyjczyków, Serbów, Polaków i Czechów, oraz samodzielne jednostki polskie, francuskie i kanadyjskie. Wszystko to najpierw bez formalnej zgody rządu. Kiedy taka, pod jego naciskami się pojawiła, żołnierze od dawna byli już w drodze na północ. Na północy Rosji powstała nieformalna międzynarodowa koalicja przeciw bolszewikom. Wśród nich znalazł się polski oddział zwany "Lwami Północy".

WIĘCEJ O BRYTYJSKIEJ INTERWENCJI W ROSJI

Polacy na północy

W czerwcu 1918 roku, kiedy generał Józef Haller podpisywał w Moskwie z przedstawicielami Ententy umowę o wzajemnej współpracy wojskowej, jedynym miejscem w Rosji, gdzie stacjonowały oddziały państw zachodnich był Murmańsk. Dlatego też, mimo wielu przeciwieństw, to właśnie tam, w oparciu o porty w Onedze, Murmańsku i Archangielsku generał Haller zdecydował się na stworzyć polskie oddziały wojskowe.

Siły Ententy na północy były dość silne. Kiedy po rewolucji październikowej Rosja przestała być sojusznikiem, którego można być pewnym Brytyjczycy w marcu 1918 roku wysadzili desant, który zajął Murmańsk i linię kolejową prowadzącą na południe, a następnie w sierpniu Archangielsk.

Pierwszą polską jednostkę zaczęto formować po podpisaniu porozumienia z brytyjskim dowódcą frontu północnego, generałem Poolem. Był to Oddział Polski w miasteczku Koli na półwyspie Murmańskim. Kolejny oddział zaczęto formować w lipcu 1918 roku po zdobyciu przez angielskich gwardzistów Onegi. Nowo sformowaną jednostką dowodził major Horawski. Oddział ten zdążył wziąć udział w bitwie pod Sieleckiem, w której odznaczył się szeregowy Władysław Wojciechowski, dzięki któremu zdobyto bolszewicki samochód pancerny. Wkrótce po tym starciu kompania została przerzucona do Archangielska, w którym czekały już "Lwy Północy".

Zdjęcie

Polscy żołnierze z Baśką - niedźwiedzicą, którą kupili na północy /materiały prasowe
Polscy żołnierze z Baśką - niedźwiedzicą, którą kupili na północy
/materiały prasowe

Zdobycie Archangielska

W ostatnich dniach lipca 1918 roku mieszkańcy Archangielska wysłali do sztabu generała Poola depeszę, informując w niej, że przygotowują powstanie przeciw bolszewikom i proszą o pomoc. 31 lipca z Murmańska wyruszyła flotylla okrętów, na pokładach których znajdowało się kilka batalionów piechoty i polska oficerska bateria szkolna, utworzona z oficerów nie mających przydziału. Całością sił dowodził generał Ironside.

Tymczasem w Archangielsku było już około 50 polskich żołnierzy pod dowództwem kapitana Mariana Sołodkowskiego. Przebili się oni w przebraniu przez linie bolszewickie w niewielkich grupkach i ukrywali się w różnych punkach miasta gotowi do walki.

Kiedy tylko został podniesiony sygnał o zbliżaniu się brytyjskiej eskadry, Polacy rozbroili pierwszy napotkany bolszewicki oddział i zaatakowali sztab komendanta miasta Potapowoja, którego pojmali wraz ze wszystkimi współpracownikami. Sowieci przekonani, że w mieście pojawiły się oddziały brytyjskie w popłochu uciekli z miasta. Archangielsk został zdobyty przez niespełna 50 polskich żołnierzy.

Dzięki zajęciu Archangielska udało się zabezpieczyć dwie niezwykle ważne drogi: linię kolejową do Wołogdy i drogę wodną przez Dwinę do Kotłasu. Do zabezpieczenia tej ostatniej do Rosji trafiły brytyjskie monitory M.23, M.25, (typu M.15, wcześniej służyły w Dover Patrol), a następnie w maju 1919 roku M.24, M.26 (typ M.15) i M.31, M.33 (typu M.29), a także HMS "Humber" (przerzucony wraz z okrętami typu M.29 z Morza Śródziemnego), oraz "kanonierki chińskie": "Cicala", "Cricket", "Glowworm" i "Cockchafer", które trafiły na daleką północ z Bliskiego Wschodu. Z tych okrętów pod koniec maja 1919 roku zorganizowano brytyjską flotyllę rzeczną, którą objął kmdr Altham. Nim to jednak nastąpiło pojedyncze okręty zostały przydzielone do jednostek lądowych i rozpoczęły działania przeciw bolszewikom.

Zdjęcie

Kanonierka typu "Insect", HMS "Cicala" na Dwinie. W tle widocze samoloty eskadry rzecznej /archiwum S. Zagórskiego /materiały prasowe
Kanonierka typu "Insect", HMS "Cicala" na Dwinie. W tle widocze samoloty eskadry rzecznej
/archiwum S. Zagórskiego /materiały prasowe

Bolszewika goń!

Gdy w Archangielsku wylądowała brytyjska piechota oddział kapitana Sołodkowskiego natychmiast wyruszył w pościg za wycofującym się wrogiem. W meldunku po walce kapitan pisał (zachowano oryginalną pisownię): "Melduję, że po przybyciu mojem z Archangielska oddział mój, pod czasowem dowództwem ppor. Truczki był, jako straż przednia sił, operujących na prawym brzegu Dźwiny Północnej (obecnie Dwina - przyp. SZ). Przez cały czas ofensywy odznaczył się ppor. Truczka za znakomite prowadzenie oddziału i całej kompanii i ppor. Burhardt, który ze swoją sekcją wziął do niewoli placówkę nieprzyjacielską, zabierając przytem karabin maszynowy, przez co spowodował odwrót nieprzyjaciela na 40 kilometrów.

Nasze dwie sekcje pod dowództwem por. Chrząstowskiego i jednak kompanja Szkotów majora Skila, wykonywały w przeciągu dwóch dni przez lasy i tundry obejście na tyły nieprzyjaciela. Obejście to nie udało się przez nieumiejętne prowadzenie i brak sił fizycznych u Szkotów. W czasie tej operacji major angielski wysłał z meldunkiem konno do sił głównych naszych (wieś Kargomiń) szer. Rybczyńskiego Stanisława, nie wiedząc dobrze, czy nasze siły domaszerowały do tej wsi (tam byli jeszcze bolszewicy). Placówka nieprzyjacielska złapała go (podług opowiadań tubylców był męczony w sposób barbarzyński kilka godzin) i tym sposobem nieprzyjaciel dowiedział się o naszych zamiarach i w tej chwili cofnął się. Po zajęciu przez nas wsi, szeregowiec Rybczyński został odkopany (chłopi go zakopali) i po oddaniu honorów wojskowych, odtransportowano Jego ciało do wsi Bereśnik, gdzie został pochowany (...)." Raport powstał 5 października 1918 roku, kiedy oddział zajmował już pozycje zimowe i operacje zaczepne zostały ograniczone do minimum.

Z Flotyllą Dwińską

Między połową sierpnia a początkiem października Oddział Dźwiński, jak brzmiała jego oficjalna nazwa współpracował z brytyjską flotyllą rzeczną. 26 i 28 sierpnia 1918 roku pod wsią Tułgas monitor M.25 stoczył bitwę z bolszewicką Flotyllą Dwińską dowodzoną przez Pawła F. Winogradowa. Podczas starcia brytyjski okręt został trafiony pojedynczym pociskiem w nadbudówkę, wyniku czego zginęło czterech marynarzy, a siedmiu zostało rannych. Do kolejnego starcia doszło 14 września. Tym razem górą byli Brytyjczycy - bezpośrednie trafienia pociskami kalibru 190,5 mm posłały na dno bolszewicki statek uzbrojony "Moguczyj".

W tym drugim starciu ogniem okrętów kierowały załogi samolotów Short. W czasie wszystkich trzech bitw od strony lądu okręt był osłaniany przez Oddział Dźwiński kpt. Sołodkowskiego, który 14 września zdobył uszkodzony ogniem artylerii trawler i barkę artyleryjską.

Zdjęcie

Okręty Flotylli Dwińskiej. Od lewej: okręt warsztatowy "Hyrebard", zdobyczny parowiec "Borodino", HMS "Humber", kanonierka HMS "Cicala", rzeczny tender wodnosamolotów i monitor M.31 /archiwum S. Zagórskiego /materiały prasowe
Okręty Flotylli Dwińskiej. Od lewej: okręt warsztatowy "Hyrebard", zdobyczny parowiec "Borodino", HMS "Humber", kanonierka HMS "Cicala", rzeczny tender wodnosamolotów i monitor M.31
/archiwum S. Zagórskiego /materiały prasowe

Powrót i wcielenie

W połowie grudnia żołnierze Oddziału Dźwińskiego zostali odwołani z pierwszej linii frontu. 22 grudnia 1918 roku wrócili do Archangielska. Wówczas dowodził nimi już por. Wilczyński. Dotychczasowy dowódca trafił do sztabu w Archangielsku, gdzie miał zając się organizacją nowych polskich oddziałów. Henryk Bagiński tak opisywał powrót "Lwów Północy" do Archangielska (zachowano oryginalną pisownię):

"Generał Ironside zrobił przegląd oddziału, przemówił do nich gorąco, podnosząc ich męstwo i rozdał między oficerów i żołnierzy 10 odznaczeń, co wraz z poprzedniemi uzyskanemi przez oddział Dźwiński wynosi:

1 distingnished service order

7 military cross

7 military medaille

Przyczem rozkazem Kwatery Głównej wojsk sprzymierzonych w północnej Rosji otrzymali za ‘świetne zachowanie się w boju’ następujący oficerowie oddziału Dźwińskiego: por. Wilczyński order: Distingnished service order, ppor. Rafalski Bronisław Military Cros."

Oddział w czasie walk nad Dwiną stracił jednego oficera i jednego szeregowca.  W czasie swego czteromiesięcznego marszu w górę rzeki zdobyli jeden samochód pancerny, dwa samochody osobowe, trałowiec rzeczny, krypę, 2 działa polowe, jedno działo piechoty i 4 karabiny maszynowe.

Oficjalnie 1 grudnia 1918 roku 40 żołnierzy Oddziału Dźwińskiego zostało włączonych do Batalionu Strzelców, który pod dowództwem mjr. Juliana Skokowskiego także wyruszył na front. Tym razem Polacy walczyli nad Onegą. W połowie stycznia 1919 roku liczebność oddziałów wojsk polskich walczących przeciwko bolszewikom w północnej Rosji, czyli tzw. Murmańczyków, wynosiła 22 oficerów i 286 szeregowych.

W połowie 1919 roku alianci podjęli decyzję o zakończeniu operacji na północnych krańcach Rosji i ewakuacji swoich wojsk. Rozkaz dotyczył również Polaków, którzy wyruszyli z portu w Archangielsku statkiem do Gdańska, i dalej do odradzającej się Polski. W 1938 roku na podstawie batalionu "Murmańczyków" powstał 64. Pomorski Pułk Strzelców Murmańskich. Jego zalążkiem były "Lwy Północy".

Zdjęcie

Zatopiony w wyniku eksplozji miny trałowiec "Sword Dance". Operację rozminowywania z brzegu osłaniali żołnierze Oddziału Dźwińskiego /archiwum S. Zagórskiego /materiały prasowe
Zatopiony w wyniku eksplozji miny trałowiec "Sword Dance". Operację rozminowywania z brzegu osłaniali żołnierze Oddziału Dźwińskiego
/archiwum S. Zagórskiego /materiały prasowe

Tutaj możesz się dowiedzieć więcej o flotyllach rzecznych.

Źródła:

Clifford Kinvig; “Krucjata Churchilla. Brytyjska inwazja na Rosję 1918-1920"; Warszawa 2008

Edmund Ironside; “Archangel 1918-1919"; Londyn 1953

Michael Kettle; "Churchill and the Archangel Fiasco"; Londyn 2005

Edward Altham; “The Dwina Campaing"; Londyn 1923

Henryk Bagiński; "Wojsko Polskie na wschodzie 1914-1920"; Warszawa 1921

Wykorzystano fragmenty przygotowywanej książki "Rzeczne pancerniki. Polskie monitory i kanonierki opancerzone"

Sławek Zagórski


Artykuł pochodzi z kategorii: Drogi do wolności