​Kultura, obyczaje i moda w Polsce w XVI w.

Kultura humanistyczna miała charakter elitarny, była kulturą szlachty i bogatszego mieszczaństwa, ale wśród tych warstw i stanów była zjawiskiem powszechnym, powodując rzucające się w oczy zmiany w sposobie bycia, zachowaniu, ubiorze, a nawet w jedzeniu.

Kultura humanistyczna miała charakter elitarny, była kulturą szlachty i bogatszego mieszczaństwa, ale wśród tych warstw i stanów była zjawiskiem powszechnym, powodując rzucające się w oczy zmiany w sposobie bycia, zachowaniu, ubiorze, a nawet  w  jedzeniu.

Coraz większą rolę w życiu towarzyskim, a czasami politycznym zaczęły odgrywać kobiety. Zwrócono także uwagę na dziecko jako członka rodziny i obiekt miłości rodzicielskiej. Motywy dziecięce pojawiają się w literaturze i sztuce. Portrety dziecięce, nagrobki, epitafia, a zwłaszcza Treny Jana Kochanowskiego, są formami otwartej manifestacji niezwykle silnych uczuć rodzicielskich.

Zmiana stosunków wewnątrz rodziny była odbiciem powszechnej zmiany w dziedzinie obyczajów. Szymon Marycjusz pisał w połowie XVI wieku: "Jeżeli się dawną Polskę porówna z tą naszą nową i ludzi dawnego wieku zestawi z dzisiejszymi, odnosi się wrażenie, że po jednej stronie ma się barbarzyństwo i brak kultury, a po drugiej życie na wskroś cywilizowane". Zmiany przejawiały się w przyjęciu "dwornego" sposobu bycia w kontaktach   międzyludzkich, w czasie uczt i zgromadzeń towarzyskich.

Reklama

"Dworne zachowanie" wymagało powściągliwości i taktu przy stole, szacunku dla kobiety, higieny osobistej, ogólnej ogłady. Nabierała ona szczególnego znaczenia w okresie, kiedy często i beztrosko ucztowano, obiadowano i wieczerzano w licznym gronie przyjaciół i uczonych. Uczty renesansowe, to nie tylko okazja do dogadzania podniebieniu wykwintnymi potrawami i winami, ale przede wszystkim biesiada towarzyska, w czasie której była okazja do wymiany myśli na tematy polityczne, religijne i kulturalne. Często rozmowy te były inspiracją dla twórców. W takich okolicznościach zrodził się pomysł "Traktatu o dwóch Sarmacjach".

Jak wyznał sam autor, Maciej Miechowita: "Na kolacyjej onegdaj stała się gadka i pytanie między  niektórymi   uczonymi o  rzeczach, które  bywają w stronach północnych za Sarmacjami... Przeto ja wypiszę prawdę krótkimi słowy".

Spotkania towarzyskie były też okazją do wymiany własnych doświadczeń i spostrzeżeń poczynionych podczas licznych wówczas podróży. W XVI wieku szlachta miała coraz więcej okazji do wojaży. Przede wszystkim miały one typowo gospodarcze podłoże, ale poza wyjazdem na targ do najbliższego miasteczka coraz częściej udawano się do większych ośrodków skupujących zboże, najczęściej nad Wisłą, a niektórzy wędrowali flisem do Gdańska. Odrębną kategorię stanowiły peregrynacje po naukę.

Podróże były okazją do poznania obcych zwyczajów i poszerzenia horyzontów myślowych. Zwiększyła się wiedza o świecie, który nie zamykał się już w obrębie własnej parafii, nawet o zamorskich lądach, gdyż wieści o odkryciu Ameryki dotarły wcześnie do Polski.

Owocem podróży było przenikanie obcej mody. Na wzór "włoski" nosili się najczęściej dygnitarze i ludzie z otoczenia króla. Według tej mody ubierał się także sam monarcha. Przybycie Zygmunta Augusta na sejm piotrkowski w stroju szlacheckim było oznaką zmiany polityki i sojusznika. Szlachta jednak niechętnie przyjmowała wszelkie zmiany w ubiorze, pozostając przy tradycyjnym stroju, składającym się z obcisłych sukiennych spodni wpuszczanych w wysokie buty z kolorowej skóry, lnianej koszuli zakładanej pod żupan - długą suknię z wąskimi rękawami i ozdobnymi zapinkami.

Materiał, z jakiego wykonano żupan, świadczył o pozycji majątkowej właściciela. Nieodzowną częścią stroju był ozdobny szeroki pas, najczęściej jedwabny. Latem zakładano krótkie kontusze z rozciętymi rękawami, które zarzucano na plecy, a zimą - szubę podbitą futrem. Dobrobyt, jakim cieszyła się szlachta w XVI wieku, przejawiał się w skłonności do przepychu i wystawności. W strojach pojawiła się więc droga biżuteria, futra, ozdobne pióra u czapek, ale szczególną troską szlachcica była jego broń. Pod wpływem wzorów wschodnich pojawiły się niezwykle  pięknie zdobione szable, pistolety i ulubione czekany, będące jednocześnie laską i niezwykle groźną bronią.

O zasobności właściciela świadczył też jego koń. Wielką popularnością cieszyły się drogie konie arabskie, ale już w XVI wieku Polacy wyhodowali własną rasę - konia polskiego, o niezwykłej urodzie, a przede wszystkim dużej wartości bojowej.

Strój kobiecy składał się z marszczonych spódnic, obcisłych staników, na które zarzucano delie, kontusiki i szuby. Mężatki nosiły tzw. podwiki, okrywające głowę z podbródkiem i szyją. Nieodłączną częścią była biżuteria, korale, naszyjniki, ozdobne zapinki i pierścienie.

Kontakty z szerokim światem wpłynęły także na zmianę tradycyjnego menu szlacheckiego. W dalszym ciągu podstawę wyżywienia stanowiły produkty własnego gospodarstwa, różnego rodzaju mięso i dziczyzna, których jadano stosunkowo dużo i w różnych postaciach, zazwyczaj z chlebem i różnymi sosami (jedzono tłusto), ryby, których spożycie wzrosło w związku z częstymi postami, kasza i potrawy mączne. Znaczną część spożycia stanowiły także jarzyny i warzywa. Podstawowym napojem było piwo, którego w XVI wieku warzono bardzo dużo i w różnych gatunkach. Nowością na stołach polskich były pomarańcze, daktyle, figi, rodzynki, ryż, migdały i drogie wina francuskie lub włoskie.

Nieodzowne były także korzenie i przyprawy. Coraz częściej używano cukru, który wypierał stosowany dotychczas miód. Mięso nakładano sobie rękami na własne talerze lub na kawałki chleba, gdyż nie znano jeszcze widelców. Zupy jedzono ze wspólnej misy łyżkami, które stanowiły indywidualne wyposażenie szlachcica i często noszono je za cholewą. Kości - jak i wszelkie inne odpadki - rzucano psom pod stół. Stoły przykryte były obrusami i starano się zachować je w czystości, podobnie jak zwracano uwagę na czyste ręce.

Styl życia szlachty naśladowało bogate mieszczaństwo. Kamienice mieszczańskie kryły w sobie przestronne wnętrza, z dużymi oszklonymi oknami, z kaflowymi piecami, drogimi renesansowymi meblami. Na ścianach pojawiły się obrazy i kilimy, podłogi zakrywano drogimi dywanami. Kuchnie zaopatrzone były w naczynia z cyny i srebra, szklane puchary. Przepych dał się także zauważyć w strojach mieszczańskich.



Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Zygmunt August | Jan Kochanowski
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy