Listopad w szczególny sposób skłania nas do refleksji. Często są to wspomnienia osób, które były dla nas ważne. Jednym z moich wspomnień jest Tadeusz Tomaszewski, człowiek którego znam tylko ze zdjęć, i który od ponad 20 lat jest moim motocyklowym przyjacielem. Do tego miana upoważniają mnie setki godzin spędzonych nad poszukiwaniem informacji o nim. Wiele nieprzespanych nocy, kiedy czytając stare czasopisma prosiłem go, aby z zaświatów pokierował moją uwagę tam, gdzie znajdę to, czego szukam.

Zdjęcie

Od lewej: Ignacy Telechun (bmw), Józef Jakubowski (excelsior), Tadeusz Tomaszewski (rudge) podczas wyścigów ulicznych w Tarnowie w 1932 roku /Archiwum Tomasza Szczerbickiego
Od lewej: Ignacy Telechun (bmw), Józef Jakubowski (excelsior), Tadeusz Tomaszewski (rudge) podczas wyścigów ulicznych w Tarnowie w 1932 roku
/Archiwum Tomasza Szczerbickiego

Pod koniec lat 80, na śmietnisku burzonego starego domu w podwarszawskim Brwinowie, znaleziono stary album z fotografiami motocyklistów. Niedługo potem ów album stał się moją własnością. Zawierał 120 fotografii motocyklistów i automobilistów z lat 20 i 30.

Mając za jedyne wskazówki podpisy pod zdjęciami zacząłem poszukiwać informacji o ludziach, którzy zostali tam uwiecznieni. Było ich sporo, a jak się po latach okazało, stanowili elitę motocyklową Polski ówczesnych lat.

Reklama

Właścicielem albumu był Tadeusz Tomaszewski, mieszkający prawdopodobnie w Warszawie. W Brwinowie mieszkał jego wuj, czym można tłumaczyć znalezienie tam albumu.

Zdjęcie

Spotkanie na rozstajach podlaskich dróg, w drodze do Białowieży. Od lewej: Tadeusz Tomaszewski (ajs), Zbigniew Strzemień (indian). Rok 1931 /Archiwum Tomasza Szczerbickiego
Spotkanie na rozstajach podlaskich dróg, w drodze do Białowieży. Od lewej: Tadeusz Tomaszewski (ajs), Zbigniew Strzemień (indian). Rok 1931
/Archiwum Tomasza Szczerbickiego

O przedwojennych motocyklistach wiemy niewiele. Jedyną książką wspomnieniową o tamtych czasach jest autobiografia Witolda Rychtera "Moje dwa i cztery kółka" wydana w 1985 roku. Publikacja bardzo interesująca i rzetelna, lecz nie wolna od osobistych sympatii i antypatii. Mówiąc krótko, Rychter pomijał w swoich wspomnieniach tych, których nie lubił.

Zapewne Tomaszewski nie był jego dobrym kolegą, bo przemilczał jego udział w jeździe specjalnym motocyklem sokół 1000, którym miał pobić polski rekord szybkości i przekroczyć magiczną wówczas granicę 200 km/h. Taki motocykl, z silnikiem JAP, powstał w 1933 roku. Była to piekielna maszyna, której dosiadać mogli tylko najlepsi. W Polsce za owych "najlepszych" uznano Witolda Rychtera i Tadeusza Tomaszewskiego. To dobitnie świadczy o jego umiejętności.

Witold Rychter, choć szeroko opisywał to zdarzenie, przemilczał również udział Tomaszewskiego w elitarnej grupie motocyklistów testującej na zlecenie wojska motocykl CWS M55.    

Tadeusz Tomaszewski karierę motocyklową rozpoczął w połowie lat 20. Ze zdjęć w albumie można wnioskować, że swoją przygodę z motocyklami zaczynał od AJS, a później jego ulubionym pojazdem był rudge 500. Triumfował w wielu imprezach i szybko wszedł do ścisłej czołówki polskich motocyklistów sportowych.

W styczniu 1936 roku został wybrany na prezesa Polskiego Klubu Motocyklowego.

W kwietniu 1936 roku, największy ówczesny magazyn motoryzacyjny "Auto" (pełna nazwa: "Auto Technika Samochodowa") umieścił go w gronie 10 najlepszych motocyklistów w Polsce, pisząc o nim: "Tomaszewski z PKM startuje w wyścigach szosowych, na swym sportowym Rudge Ulster i osiąga ładne wyniki. Jeździ dość szczęśliwie, dzięki dobrej taktyce. Technikę jazdy ma spokojną i zrównoważoną. Zawodnik ten, zresztą zarówno rajdowy jak i wyścigowy, mógłby osiągać ładne wyniki na wyścigach szosowych, gdyby rozporządzał maszyną wyścigową. Tym bardziej należy podkreślić dobre wyniki Tomaszewskiego uzyskiwane na maszynie sportowej".

Zdjęcie

Wycieczka nad Zegrze. Od lewej: Jerzy Marr i Tadeusz Tomaszewski oraz dwie osoby nierozpoznane /Archiwum Tomasza Szczerbickiego
Wycieczka nad Zegrze. Od lewej: Jerzy Marr i Tadeusz Tomaszewski oraz dwie osoby nierozpoznane
/Archiwum Tomasza Szczerbickiego

Na zdjęciach w albumie można zobaczyć Tadeusza Tomaszewskiego w towarzystwie Jerzego Marra, wielkiej gwiazdy ówczesnego kina. Sądząc z kontekstów sytuacyjnych, Marr dobrze znał Tomaszewskiego, być może nawet przyjaźnili się. Ciekawą informacją o Jerzym Marze jest to, że lubił motocyklowe wyprawy, choć na zdjęciach zawsze jest w roli pasażera. W monografiach na temat jego kariery aktorskiej takich informacji raczej się nie znajdzie.       

Inną postacią często pojawiającą się na zdjęciach był Józef Jakubowski, jeden z najbardziej znanych przedwojennych motocyklistów. Na fotografiach zawsze uśmiechnięty i pogodny. Wśród wielu innych sukcesów był jednym z bohaterów wjazdu motocykli sokół 200 i 600 na Kasprowy Wierch w sierpniu 1939 roku.

W powojennych publikacjach o Jakubowskim nikt nie wspominał. Dopiero kilka lat temu odnaleziono jego szczątki w zbiorowej mogile w obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem.

Ciekawa historia wiąże się z Ignacym Telechunem, motocyklowym kolegą Tomaszewskiego. Musieli być dobrymi znajomymi, bo widać ich razem zarówno podczas zawodów sportowych, jak i towarzyskich wycieczek motocyklowych.

Na początku lat 90. w bardzo zawiły sposób odnalazłem bliską rodzinę Telechuna na Pomorzu. Okazało się jednak, że w ich pamięci zapisał się on w czarnych barwach i nie byli zainteresowani zachowaniem wspomnień o nim. Wręcz przeciwnie. Było to dla mnie ważne doświadczenie, że nie zawsze nasi przodkowie byli krystalicznie idealni, jak to dziś staramy się postrzegać.

Motocykl CWS M55

Pierwszym motocyklem, seryjnie produkowanym w Polsce, był CWS M55, wytwarzany w Państwowych Zakładach Inżynierii (PZInż.) w Warszawie. Był to pojazd w iście amerykańskim stylu - duży, majestatyczny z klasycznym silnikiem V. czytaj więcej

Bum wydawniczy książek historycznych lat 90 sprawił, że znalazłem kilka informacji z lat 30. o Telechunie w odniesieniu do jego niejasnej działalności finansowej w środowiskach prawicowych, skupionych wokoło Bolesława Piaseckiego oraz okupacyjnej działalności partyzanckiej w Uderzeniowych Batalionach Kadrowych (prawicowej organizacji Konfederacja Narodu). Wydawało mi się, że już nic więcej nie zdołam się dowiedzieć. Odłożyłem poszukiwania.

Minęło kilkanaście lat i niespodziewanie pół roku temu skontaktował się ze z mną wnuk Ignacego Telechuna, mieszkający w Brazylii. Było to dla mnie ogromnie zaskoczenie. Odnalazł w internecie jedną z moich książek, w której wspominałem Ignacego Telechuna i za pośrednictwem Facebooka napisał do mnie.

Poznałem wtedy powojenne losy Telechuna - po Powstaniu Warszawskim, w którym pracował w Tajnych Wojskowych Zakładach Wydawniczych, był jeńcem w obozie niemieckim. Po wojnie udał się na emigrację do Brazylii. Tam założył nową rodzinę. Okoliczności w jakich udał się na emigrację spowodowały, że jego nowa rodzina nie miała żadnych pamiątek związanych z jego życiem w dwudziestoleciu międzywojennym.     

Na zdjęciach uwiecznione były jeszcze inne osoby, o których nie udało mi się znaleźć zbyt dużo informacji, zwłaszcza o ich losach wojennych i powojennych. Między innymi: Konstanty Rogoziński, o którym sporo pisze Witold Rychter w swojej autobiografii; Kozłowski, który był co najmniej raz motocyklowym mistrzem Polski; tajemnicza Nina (bez nazwiska), która była zapaloną motocyklistką i co widać na zdjęciach rozpalała, inne niż motocyklowe, emocje kolegów; Władysław Truskolaski - generalny importer motocykli Rudge na Polskę w latach 30; Tadeusz Heryng, który po wojnie pracował w Warszawskiej Fabryce Motocykli.

Zdjęcie

Warszawscy motocykliście nad morzem. Od lewej na motocyklach: Nina, osoba nierozpoznana, Kozłowski, osoba nierozpoznana, Tadeusz Tomaszewski. Rok 1931. /Archiwum Tomasza Szczerbickiego
Warszawscy motocykliście nad morzem. Od lewej na motocyklach: Nina, osoba nierozpoznana, Kozłowski, osoba nierozpoznana, Tadeusz Tomaszewski. Rok 1931.
/Archiwum Tomasza Szczerbickiego

Sporo osób w albumie określanych było pseudonimami lub towarzyskimi przydomkami i dziś trudno dojść ich imion i nazwisk. 

Przez lata dowiedziałem się o Tadeuszu Tomaszewskim sporo, a zarazem niewiele. Cały czas poszukiwałem głębszych informacji o nim i jego losach.

Przedwojenna prasa relacjonowała bieżące wydarzenia, nie zagłębiając się w historię. Powojenna unikała tematów motocyklowych, zwłaszcza historii z okresu II Rzeczpospolitej. Interesowało mnie, co się z nim działo w czasie wojny i po jej zakończeniu.

Szukałem informacji w różnych źródłach - w czasopismach, książkach i u osób związanych z przedwojennym motocyklizmem. Jedną z nich był Władysław Pietrzak, który swoją karierę dziennikarską zaczynał w latach 30, w prasie motocyklowej. Tomaszewskiego pamiętał, ale nie mógł nic powiedzieć o jego powojennych losach.

Nasza burzliwa historia ostatnich 75 lat - wojna, miliony ofiar, emigracje, spalone archiwa i biblioteki zarówno państwowe jak i rodzinne, zmiany ustrojowe, medialne zapomnienie i zafałszowania - sprawiły, że wielu znanych niegdyś motocyklistów przepadło bez wieści. Pozostały zdjęcia i prasowe doniesienia z lat 30 o ich sukcesach.

Tadeusz Tomaszewski był czołowym polskim motocyklistą, ale skąd pochodził, jak się zrodziła jego pasja, jak potoczyły się jego losy? Nie mogę na te pytania znaleźć odpowiedzi. Może ktoś z Państwa wie coś więcej w tej sprawie?

Świeczka, którą zapalę w ten listopadowy dzień mojemu Przyjacielowi z fotografii, będzie znowu obciążona intencją poszukiwania prawdy o nim.

Tomasz Szczerbicki

Artykuł pochodzi z kategorii: II Rzeczpospolita

Więcej na temat:motocykle