Podczas oficjalnej wizyty Przewodniczącego Rady Państwa marszałka Mariana Spychalskiego w Pakistanie, na lotnisku w Karaczi doszło do zamachu. Śmierć poniósł wiceminister spraw zagranicznych Zygfryd Wolniak oraz kilku obywateli Pakistanu.

Zdjęcie

Marszałek Marian Spychalski. Zdjęcie z 1965 roku /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Marszałek Marian Spychalski. Zdjęcie z 1965 roku
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Czwartego dnia pięciodniowej wizyty w Pakistanie, peerelowska delegacja ze Spychalskim na czele wylądowała 1 listopada 1970 roku z lekkim opóźnieniem na lotnisku w Karaczi. Przewodniczącemu Rady Państwa towarzyszyła między innymi małżonka oraz wiceminister spraw zagranicznych Zygfryd Wolniak.

Po opuszczeniu pokładu samolotu, Spychalski i towarzysząca mu świta udali się płytą lotniska, w stronę oczekującego na gości z ludowej Polski komitetu powitalnego. W tym momencie zza samolotu wyjechała rozpędzona półciężarówka i wjechała w tłum.

Reklama

Jak wspominali świadkowie, kierowca nie zwolnił, a za pojazdem wlokło się kilka ciał. Ostatecznie samochód uderzył w płot, którym otoczony był pas startowy.

W wyniku zdarzenia śmierć poniosły cztery osoby: wiceminister Wolniak, ochraniający ceremonię zastępca szefa pakistańskiego wywiadu oraz dwóch pakistańskich fotoreporterów.

Zamachowiec został wyciągnięty siła z pojazdu i zatrzymany. W trakcie szamotaniny z funkcjonariuszami Biura Ochrony Rządu wykrzykiwał: "Śmierć komunistom!" i "Wykonałem swoją misję!". Mężczyzną okazał się być Feroz Mohammad.

Przesłuchiwany przez Pakistańczyków zamachowiec miał cierpieć na zaburzenia psychiczne, a atakiem chciał ponoć zwrócić na siebie uwagę. Mohammad został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano.

Po zamachu Spychalski natychmiast przerwał wizytę w Pakistanie i wraz z ciałem zabitego wiceministra wrócił do Polski.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza