W wielu miastach Polski, obok komunistycznych pochodów z okazji Święta Pracy, odbyły się pierwszomajowe kontrmanifestacje organizowane przez podziemną "Solidarność". Wystąpienia te zostały brutalnie stłumione przez reżim.

Zdjęcie

ZOMO spacyfikowało uczestników antyreżimowych marszów (zdjęcie ilustracyjne) /Wojciech Franus /Reporter
ZOMO spacyfikowało uczestników antyreżimowych marszów (zdjęcie ilustracyjne)
/Wojciech Franus /Reporter

Wielotysięczne opozycyjne demonstracje miały miejsce między innymi w Białymstoku, Gdańsku, Łodzi, Szczecinie, Toruniu i Warszawie.  

Jak pisał w "Kronice komunizmu" Jarosław Szarek, "władza, a także przywódcy podziemnej 'Solidarności', zostały zaskoczone skalą i determinacją manifestujących".

Reklama

Tymczasem generał Wojciech Jaruzelski, w związku z pierwszomajowym świętem, wzywała do podjęcia "wielkiego wysiłku".

"Trzeba walki ze złem, z jątrzącą, burzącą ład społeczny działalnością wroga. (...) W dniu pierwszomajowego święta potwierdzamy z całą mocą: interes ojczyzny, ludzi pracy, polskiej klasy robotniczej był i jest jeden - socjalizm. Będziemy go budować, będziemy go bronić. (...) Wysoko nieśmy czerwone sztandary!" - mobilizował wódz Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego.

"Walkę ze złem" i "obronę socjalizmu" reżim w praktyce zastosował podczas "nielegalnych" marszów z okazji Święta Trzeciego Maja. Na manifestujących brutalnie natarło zaopatrzone w tarcze i długie pałki ZOMO, wsparte przez armatki wodne. Demonstrantów rozpędzano petardami i gazem łzawiącym. W miastach przywrócono godzinę policyjną.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza