W Krakowie ukazała się jednodniówka futurystów "Nuż w bżuhu". Dzieło wywołało oburzenie krytyki, środowisk naukowych i publicystów.

Zdjęcie

"Nuż w bżuchu" wywołał skandal /Wikimedia
"Nuż w bżuchu" wywołał skandal
/Wikimedia

Zredagowana przez Bruna Jasieńskiego (Kraków - a raczej zgodnie z pisownią futurystów - Krakuw) i Anatola Sterna (Warszawa) jednodniówka była artystyczną prowokacją. Cała treść ulotki-plakatu zapisana była bowiem w sposób fonetyczny, co widać już po tytule publikacji "Nuż w bżuhu".

Jednodniówka zawierała między innymi wiersze futurystów, jak "Transcendentalne panopticum" autorstwa Tytusa Czyżewskiego czy "Płodzenie" Sterna oraz "Mięso kobiet" Jasieńskiego.

Reklama

Ten ostatni utwór wywołał prawdziwy skandal, a to ze względu między innymi na ten fragment: "Pszehodząc pszypadkowo pszez ćeńisty pasaż / mimo palm kiwającyh śę jak senny palec / zobaczyłem kobietę, kturą rąbał masaż / i układał na ladźe kawał po kawale". W dalszej części wiersza jasieński sugerował, by zamiast uprawiać z kobietami seks, należy je zjeść.

W jednodniówce przedrukowano również fragment siódmego rozdziału książki Leona Chwistka "Wielość rzeczywistości", a także znalazł się materiał o wszystko mówiącym tytule "Artykuł dotyczący wieczoru futurystów w Zakopanem", w którym opisano bulwersujące zdarzenia podczas spotkania poetów w stolicy polskich Tatr, gdzie doszło do rękoczynów i obrzucania się jajkami.

W zamyśle prowokacyjny "Nuż w bżuhu" wywołał poruszenie i oburzenie. Ukazujące się we Lwowie "Gazeta Wieczorna" określiła futurystów mianem "fanatyków ludożerstwa" i "apostołów zboczeń". "Rzeczpospolita" alarmowała o zamachu na pisownię i język polski, a działania futurystów oceniła jako szykowanie gruntu dla bolszewickiej rewolucji.

Tak mocne oskarżenia odniosły skutek. Miesiąc po publikacji cały nakład "Nuża w bżuhu" został skonfiskowany przez cenzurę, choć wcześniej cenzorzy dopuścili jednodniówkę do publikacji.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza