Krytyka kierownictwa partii była gwoździem do trumny partyjnej kariery Franciszka Szlachcica.

Zdjęcie

Franciszek Szlachcic przez moment był drugą osobą w państwie po Edwardzie Gierku /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Franciszek Szlachcic przez moment był drugą osobą w państwie po Edwardzie Gierku
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Obdarzony ogromnym zaufaniem przez Edwarda Gierka, Franciszek Szlachcic od 1971 roku był faktycznie druga osobą w państwie. Pełnił wówczas funkcję ministra spraw wewnętrznych, był członkiem Biura Politycznego Komitetu Centralnego oraz został sekretarzem KC odpowiedzialnym za sprawy zagraniczne, kadrowe, oświatę i politykę naukową.

Od 1972 roku był również członkiem Rady Państwa. Status Szlachcica podkreślał fakt, że jego gabinet w gmachu Komitetu Centralnego znajdował się obok gabinetu I sekretarza Gierka. Ten darzył Szlachcica ogromnym zaufaniem, jak piszą autorzy "Kroniki PRL", Gierek traktował go niemal jak członka rodziny".

Reklama

Jednocześnie Gierek otrzymał od samego Leonida Breżniewa pouczenie, że Szlachcic ma wygórowane ambicje, które mogą być niebezpieczne dla I sekretarza. Przywódca Związku Sowieckiego zasugerował, że Szlachcic być może chciałby zająć miejsce Gierka.

Początek końca kariery Szlachcica w peerelowskiej hierarchii miał miejsce 15 lutego 1974 roku, kiedy to na posiedzeniu plenarnym KC otwarcie i w ostrych słowach skrytykował kierownictwo partii z Gierkiem na czele za zejście z linii ideologicznej i nierozsądną politykę gospodarczą, która doprowadziła do zadłużenia państwa i przeinwestowania.

Gierek zdecydował, że czas Szlachcica na szczytach partii dobiega końca. 29 maja 1974 roku Szlachcic stracił stanowisko sekretarza KC, a w zamian otrzymał nominację na wicepremiera. Przy braku możności porozumienia się z premierem Piotrem Jaroszewiczem, znaczenie Szlachcica znacząco spadło. Ostatecznie w 1976 roku Szlachcic, dwa lata wcześniej druga osoba w ludowej Polsce, stanęła na czele Polskiego Komitetu Normalizacji i Miar.  

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza