NKWD i polscy komuniści, zajadle zwalczający Armię Krajową, posuwali się nawet do otwartej współpracy z gestapo. Tak było podczas zdradzieckiej akcji napadu na archiwum Polskiego Państwa Podziemnego w Warszawie.

Zdjęcie

Marian Spychalski, późniejszy marszałek ludowej Polski /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Marian Spychalski, późniejszy marszałek ludowej Polski
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Plan przejęcia archiwum Armii Krajowej i Delegatury Rządu na Kraj, znajdującego się w Warszawie przy ulicy Poznańskiej 37, opracowali: współpracujący z Niemcami polski komunista i agent NKWD Bogusław Hrynkiewicz ps. "Alek" oraz odpowiedzialny za rozpracowywanie polskiego podziemia oficer gestapo Wolfgang Birkner. Akcje zaaprobował Marian Spychalski z Armii Ludowej, który utrzymywał stały kontakt z Hrynkiewiczem. Jak możemy przeczytać w książce "Tajne oblicze GL-AL., PPR. Dokumenty", jesienią 1943 roku "Hrynkiewicz oznajmił Spychalskiemu, że nawiązuje kontakt z niemiecką policją 'w celu rozszyfrowania tam odcinka roboty antykomunistycznej'. Spychalski uznał, że plan jest 'bardzo śmiały', ale wart zrealizowania". 

Rankiem 17 lutego 1944 roku prowadzący archiwum pracownik kontrwywiadu Delegatury Rządu, Wacław Kupecki ps. "Kruk", został zaskoczony w mieszkaniu przez pięciu mężczyzn i skrępowany. Dopiero potem przy Poznańskiej 37 pojawił się w towarzystwie dwóch żołnierzy Armii Ludowej Hrynkiewicz, który znał Kupeckiego. Zjawił się po to, by osobiście wynieść antykomunistyczne materiały Armii Krajowej. Dokumenty te przekazane zostały przez Spychalskiego w marcu 1944 roku Józefowi Stalinowi.

Reklama

Część archiwum dotyczącą walki Armii Krajowej z niemieckim okupantem Hrynkiewicz przekazał gestapo.

To nie był koniec zdradzieckich działań Hrynkiewicza i jego siepaczy z gestapo i Armii Ludowej. W mieszkaniu Kupeckiego polscy komuniści i gestapowcy urządzili regularny "kocioł", w który wpadali żołnierze Armii Krajowej i działacze Delegatury Rządu.

Wieczorem z Poznańskiej 37 uprowadzono Kupeckiego i sześciu innych członków niepodległościowego podziemia, w tym łączniczkę "Kruka". Hrynkiewicz pozostawił ich w rękach gestapo. Co się z nimi później stało? Zaginęli bez wieści, ale badający sprawę pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej nie mają jednak wątpliwości, że zostali zamordowani.

"Nie budzi wątpliwości, że nieżyjący obecnie Bogusław Hrynkiewicz (zm. 2003 r.) brał udział w dokonaniu zbrodni nazistowskiej" - czytamy w sprawozdaniu.

Warto przypomnieć, że polscy komuniści i funkcjonariusze NKWD chętnie "wysługiwali się" gestapo, pomagając w eliminacji działaczy polskiego podziemia niepodległościowego. Zamiast walczyć z niemieckim okupantem, koncentrowali się przede wszystkim na likwidacji Armii Krajowej.

"Ścisłe rozpracowanie oraz dokumenty stwierdzają niezbicie, że wywiad komuny kierowany jest przez NKWD zwrócony jest przede wszystkim przeciwko organizacjom polskim z poświęceniem szczególnej uwagi Armii Krajowej i Delegaturze Rządu. (...) W akcji przeciwko organizacjom polskim komuna posługuje się m.in. metodą współdziałania z gestapo, denuncjując całe grupy, względnie poszczególnych członków organizacji polskich. Na potwierdzenie tych faktów istnieją dowody" - brzmiał zatrważający raport Delegatury Rządu z maja 1944 roku.

AW

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:nkwd | Gestapo | Armia Krajowa