Sowieckie wojska i NKWD skutecznie zajęły się likwidacją atakujących Polaków band Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów na terenach Galicji i Lubelszczyzny.

Zdjęcie

Inscenizacja ludobójstwa ukraińskich nacjonalistów /Maciej Gocłoń /East News
Inscenizacja ludobójstwa ukraińskich nacjonalistów
/Maciej Gocłoń /East News

Wraz z postępującą ofensywą Armii Czerwonej na Ukrainie, UPA i OUN miały coraz mniejsze możliwości działania. Bezwzględne NKWD "wygoniło" bowiem sotnie ukraińskich nacjonalistów na tereny dzisiejszej Polski.

Tam również Ukraińcy zostali zdziesiątkowani przez Sowietów. W październiku niedaleko Przemyśla rozbito bandy "Chomy", a pod Chełmem sotnię "Jurczenki". Dzięki zdobytym od ukraińskich nacjonalistów informacjom, NKWD aresztowało kilkuset członków i sympatyków OUN na Lubelszczyźnie.

Reklama

Przerzedzone bandy nie były w stanie otwarcie atakować większych polskich wsi i osad. Z tego powodu 18 października 1944 roku wydano tajną instrukcję dla sotni i zwolenników ukraińskich nacjonalistów. UPA i OUN wciąż bowiem prowadziły politykę oczyszczania ziem rzekomo ukraińskich, za jakie uważały Zachodnią Galicję i Lubelszczyznę, z ludności polskiej.

1 września 1944 r. UPA "wstrzymuje antypolskie akcje"

Postępy Armii Czerwonej i czystko dokonywane przez NKWD zmusiły ukraińskich nacjonalistów do zaniechania ludobójczych ataków na Polaków i szukania zbliżenia z Armią Krajową. czytaj więcej

"Wśród Polaków rozpuszczać słuchy, że jeżeli ktoś zajmie [opuszczone] ukraińskie gospodarstwo, będzie fizycznie zlikwidowany. Tych, którzy nie posłuchają, fizycznie likwidować, nie wyłączając kobiet i dzieci" - brzmiał tajny rozkaz.

Zarządzono również "agitację wśród ludności ukraińskiej przeciwko wysiedleniem". Jak czytamy w instrukcji, "hasłem na dzień dzisiejszy" miało być: "Ani jeden Ukrainiec, ani Ukrainka, nie zostawi swojej ziemi pradziadów". Za tymi słowami kryło się nawoływanie do mordowania Polaków żyjących na terenie Lubelszczyzny, Rzeszowszczyzny czy ziemi przemyskiej.

Jak pisze profesor Grzegorz Motyka w książce "Od rzezi wołyńskiej do Akcji Wisła: konflikt polsko-ukraiński 1943-1947", "z tym właśnie rozkazem należy wiązać zabójstwa pojedynczych rodzin polskich wracających na swe gospodarstwa z końca 1944 roku i początku 1945 roku na Lubelszczyźnie i Rzeszowszczyźnie. Biorąc pod uwagę słabość ukraińskich sił, było to igranie z ogniem. (...) Wiosną 1945 roku polskie oddziały partyzanckie podjęły akcje zbrojne".   

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:rzeż wołyńska