14 grudnia 1945 roku łódzkim Parku Staszica znaleziono ciało 24-letniej studentki Marii Tyrankiewicz. Pogrzeb dziewczyny zamienił się patriotyczną antysowiecką i antykomunistyczną manifestację. Stłumili ją ubecy i milicja.

Zdjęcie

Ciało Marii Tyrankiewicz znaleziono w Parku Staszica w Łodzi /Gerard /Reporter
Ciało Marii Tyrankiewicz znaleziono w Parku Staszica w Łodzi
/Gerard /Reporter

Kto zabił Marię Tyrankiewicz? Nie wiadomo. Jednak po Łodzi poszła informacja, że uczynili to sowieccy żołnierze. Niedaleko Parku Staszica, w którym znaleziono ciało 24-latki, znajdował się szpital wojskowy. Czerwonoarmiści często opuszczali budynek, co powodowało, że okolica daleka była od bezpiecznych. Zwłaszcza po zmroku. Taką wersję wydarzeń potwierdzać miał rzekomo znaleziony w zaciśniętej dłoni denatki guzik z sowieckiego munduru. Sekcja zwłok wykazała, że Tyrankiewicz zginęła do strzału w klatkę piersiową.

Komuniści przedstawili śmierć 24-latki jako "prowokacyjny mord" i próbowali zrzucić winę na wciąż wówczas prężnie działające niepodległościowe podziemie. Takiej wersji sprzeciwili się nie tylko koledzy-studenci zamordowanej, ale również władze Uniwersytetu Łódzkiego. Planowano również udział studentów w ceremonii pogrzebowej. Spodziewający się antyrządowej demonstracji, komuniści nie chcieli do tego dopuścić.

Reklama

Pogrzeb odbył się 19 grudnia 1945 roku i rzeczywiście przerodził się w manifestację, w której udział wzięło ponad 5 tysięcy osób. W czasie przemarszu nie wznoszono okrzyków. Demonstrantów skrzętnie fotografowali ubecy.

Sytuacja stała się napięta po pogrzebie. Wtedy doszło do starć, milicja oddała również strzały - na szczęście w powietrze. Studenci podeszli pod siedziby miejscowych gazet, by wyrazić sprzeciw negatywnemu przedstawianiu ich postawy. Nic dziwnego, bo "Dziennik Łódzki" pisał o nich: "Wśród części studentów odżywają najgorsze nawyki tzw. złotej młodzieży, a więc żyletka, pałka i kastet".

Dwa dni po zamieszkach do akcji wkroczyli funkcjonariusze bezpieki. Aresztowano nawet 1,5 tysiąca studentów, którzy uczestniczyli w marszu. Niektórzy z nich spędzili w więzieniu nawet kilka miesięcy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza