Ambicją Edwarda Gierka było stać się międzynarodowym arbitrem w sporze Związku Sowieckiego z Zachodem. Złudne to były nadzieje.

Zdjęcie

Edward Gierek zainicjował spotkanie francusko-sowieckie /AFP
Edward Gierek zainicjował spotkanie francusko-sowieckie
/AFP

Po sowieckiej agresji na Afganistan w grudniu 1979 roku, relacje Kremla z Zachodem znów zaczęły przypominać te z czasów najgłębszej zimnej wojny. Osobą, która postanowiła zasypać rów pomiędzy Wschodem i Zachodem, chciał zostać Edward Gierek.

Zaprzyjaźniony z prezydentem Valerym Giscardem d'Estaign, pierwszy sekretarz KC PZPR przekonał francuską głowę państwa do przełamania bojkotu Związku Sowieckiego i spotkania z Leonidem Breżniewem. Miało się ono odbyć w Warszawie.

Reklama

19 maja 1980 roku media poinformowały o spotkaniu d'Estaigna i Breżniewa, podkreślając kluczową rolę Gierka w zainicjowaniu "szczytu".

Zaskakująco nietrafną ocenę wydarzeń przedstawiała prasa francuska, która zaczęła kreować przywódcę ludowej Polski na następcę zmarłego na początku maja 1980 roku prezydenta Jugosławii Josipa Broz Tity.

"Przywódcy PZPR przez moment w Pałacu Wilanowskim mogło się wydawać, że jest europejskim arbitrem, że będzie mógł odegrać rolę pośrednika między ZSRS a Zachodem. (...) Już wkrótce miało się okazać, jak bardzo nietrafne były te przewidywania" - pisze Jerzy Eisler w "Siedmiu wspaniałych. Poczet pierwszych sekretarzy KC PZPR".

Kilka miesięcy później Gierek, zamiast zostać "pośrednikiem" pomiędzy Związkiem Sowieckim a demokratycznym Zachodem, został zrzucony ze szczytu pezetperowskiej hierarchii.

AW

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:Edward Gierek | Leonid Breżniew