Reżimowe władze podjęły decyzję o rozwiązaniu Związku Literatów Polskich. Był to kolejny wyraz peerelowskich represji wobec coraz bardziej opozycyjnie nastawionych środowisk twórczych.

Zdjęcie

Związek Literatów Polskich: "Ognisko politycznej opozycji" /INTERIA.PL
Związek Literatów Polskich: "Ognisko politycznej opozycji"
/INTERIA.PL

Od końca lat 70. zeszłego stulecia we władzach Związku Literatów Polskich do głosu zaczęli dochodzić przeciwnicy polityki prowadzonej przez ludowe władze, a retoryka instytucji stawała się coraz mocniej opozycyjna.

Ten proces nasilił się na początku kolejnej dekady. Jak zresztą stwierdzili to komuniści, ZLP "stał się ogniskiem politycznej opozycji wobec państwa". Był to sygnał do rozwiązania instytucji.

Reklama

ZLP nie był jedyną organizacją środowisk artystycznych, na która spadła ciężka ręka peerelowskich władz. Kilka dni później rozwiązano zarząd PEN Clubu.

Wcześniej sankcje uderzyły w Związek Artystów Scen Polskich, a w teatrach i środowisku filmowym przeprowadzono czystki, które dotknęły m.in. Adama Hanuszkiewicza, Gustawa Holoubka, Andrzeja Wajdę czy Grzegorza Królikiewicza.

"W miejsce stowarzyszeń twórczych, które po sierpniu 1980 roku odzyskały swą podmiotowość, powoływano nowe formacje zrzeszające posłusznych - najczęściej miernych - i oddanych reżimowi artystów, których w ich środowiskach otaczała atmosfera lekceważenia" - czytamy w "Kronice komunizmu w Polsce".

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza