W czasie pierwszej części obrad X Plenum Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej z Biura Politycznego odeszło sześciu członków przeciwnych porozumieniom z opozycją. Zostali zastąpieni zaufanymi generała Wojciecha Jaruzelskiego.

Zdjęcie

Generał Wojciech Jaruzelski /AFP
Generał Wojciech Jaruzelski
/AFP

20 grudnia rozpoczęło się X Plenum KC PZPR, w trakcie którego kierownictwo partii podjęło próbę przekonania "twardogłowych" do konieczności kontynuowania rozmów z "Solidarnością" i opozycją.

Jak czytamy w "Kronice PRL-u", "kierownictwo PZPR przyjęło metodę oswajania Komitetu Centralnego z nieuchronnością reform, do których droga miała wieść przez Okrągły Stół".

Reklama

Sześciu zachowawczych członków Biura Politycznego było przeciwnych kontynuowaniu rozmów z "Solidarnością" i z tego powodu zostali usunięci z politbiura przez Wojciecha Jaruzelskiego. W sekretariacie KC zasiedli najbliżsi współpracownicy generała, między innymi Władysław Baka, Józef Czyrek, Stanisław Ciosek czy Marian Orzechowski. W tym gronie pojawił się również Leszek Miller, ówczesny I sekretarz PZPR w Skierniewicach.

Podczas grudniowych obrad nie podjęto jednak kluczowych dla przyszłości ludowej Polski decyzji o dalszych pertraktacjach z "Solidarnością". Rozstrzygnięcia te przełożono na styczeń. "Równocześnie Jaruzelski i jego doradcy dobrze rozumieli konieczność pośpiechu, dyktowana przez raporty Służby Bezpieczeństwa, wykazujące, że w ciągu niespełna roku liczebność szeregów opozycji wzrosła z 22 tysięcy osób w maju do 55 tysięcy w grudniu 1988 roku" - czytamy w "Kronice komunizmu w Polsce".

Dlaczego peerelowski reżim postanowił kontynuować rozmowy z opozycją? Kluczowa jest tutaj wypowiedź Mieczysława Rakowskiego, który podczas X Plenum KC PZPR powiedział: "Jak osiągnąć to, aby opozycja przestała być wcieleniem wszystkiego, co obiecujące i piękne, my zaś wcieleniem zgrzebnych trudności? Czy należy założyć podzielenie się z nią odpowiedzialnością?".

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza