Po niemieckim ataku na Związek Sowiecki rezydujący w Moskwie podpułkownik Zygmunt Berling zadeklarował chęć wspólnej walki z nazistami. Tymczasem uciekający przed Niemcami Sowieci mordowali dziesiątki tysięcy polskich więźniów.

Zdjęcie

Zygmunt Berling wierzył "we współpracę ze Związkiem Socjalistycznych Republik Rad" /Aleksander Jałosiński /Agencja FORUM
Zygmunt Berling wierzył "we współpracę ze Związkiem Socjalistycznych Republik Rad"
/Aleksander Jałosiński /Agencja FORUM

22 czerwca 1941 roku podpułkownik Zygmunt Berling przesłał do sowieckiego ministerstwa spraw wewnętrznych notę, w której wyraził chęć współpracy z Armią Czerwoną w walce z Niemcami. Deklarację podpisało również trzynastu innych powolnych Sowietom oficerów polskich w Moskwie.

"Jako członkowie jednego z narodów uciśnionych przez faszystowskiego agresora, jedyną drogę do wyzwolenia narodu polskiego widzimy we współpracy ze Związkiem Socjalistycznych Republik Rad, w ramach którego ojczyzna nasza będzie mogła się w sposób pełnowartościowy rozwijać".

Reklama

Józef Stalin zignorował wówczas propozycję przyszłego dowódcy ludowego Wojska Polskiego. Wciąż liczył bowiem na porozumienie z prawowitym polskim rządem, przebywającym na uchodźstwie w Londynie.

Tymczasem, uchodzący przed błyskawicznie postępującymi na wschód Niemcami enkawudziści, w barbarzyński sposób pozbywali się "balastu", jakim byli dla Sowietów polscy jeńcy.

W więzieniach we Lwowie funkcjonariusze NKWD zamordowali około czterech tysięcy Polaków. Masowe egzekucje obywateli polskich miały również miejsce między innymi na Litwie, w Mińsku, Kijowie, Łucku, Stryju, Smoleńsku i Charkowie. W sumie Sowieci zamordowali wówczas około 50 tysięcy Polaków.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:Zygmunt Berling