W wyniku sporu pomiędzy Lechem Wałęsą a stronnikami premiera Tadeusza Mazowieckiego ci ostatni opuścili Komitet Obywatelski. Konflikt popularnie określano mianem "wojny na górze".

Zdjęcie

Tadeusz Mazowiecki i Lech Wałęsa: Zdjęcie z 1989 roku /Wojtek Druszcz /AFP
Tadeusz Mazowiecki i Lech Wałęsa: Zdjęcie z 1989 roku
/Wojtek Druszcz /AFP

24 czerwca 1990 roku na Uniwersytecie Warszawskim odbyło się posiedzenie Komitetu Obywatelskiego. W jego trakcie doszło do ostrego sporu pomiędzy przewodniczącym NSZZ "Solidarność" Lechem Wałęsą i jego stronnikami a zwolennikami premiera Tadeusza Mazowieckiego. W efekcie Komitet Obywatelski opuściła grupa 63 osób stojących po stronie Mazowieckiego.

Konflikt w "Solidarności" tlił się od pewnego czasu, gdy w czerwcu Wałęsa w "Gazecie Wyborczej" skrytykował Mazowieckiego i Bronisława Geremka. W odpowiedzi rzecznik rządu Małgorzata Niezabitowska określiła Wałęsę słowami: "przyspieszacz z siekierą".

Reklama

W trakcie obrad 24 czerwca Wałęsa zaatakował Jerzego Turowicza za krytyczne uwagi pod swoim adresem. W odpowiedzi Aleksander Hall i Geremek skrytykowali Wałęsę i kwestionowali jego kandydaturę w wyborach prezydenckich.

Głos zabrał Stefan Kurowski z Porozumienia Centrum, który zarzucił gabinetowi Mazowieckiego "spowalnianie procesów przemian". W podobnym tonie wypowiedział się Jarosław Kaczyński: "Układ okrągłego stołu, który próbuje je złagodzić, jest zgubny dla spokoju społecznego. Hybrydalny system władzy Jaruzelski-Mazowiecki musi przestać istnieć".

Wreszcie Wałęsa podsumował gorące obrady słowami: "Potrzebna jest wojna na górze, by na dole był spokój. (...) Wziąłem sobie urlop, kiedy Tadeusz Mazowiecki został premierem. Dzisiaj schodzę z urlopu".

W efekcie doszło do rozłamu "Solidarności" na zwolenników Wałęsy i rządu Mazowieckiego. W konsekwencji w wyborach prezydenckich w listopadzie 1990 roku startowało dwóch kandydatów z obozu solidarnościowego: Wałęsa i Mazowiecki.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza