Ilustrowany tygodnik satyryczny "Szpilki" postanowił pomóc cudzoziemcom odwiedzającym ludową Polskę.

Zdjęcie

"Nie ma, nie urodzę" (zdjęcie ilustracyjne) /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
"Nie ma, nie urodzę" (zdjęcie ilustracyjne)
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

24 września 1972 roku w "Szpilkach" ukazał się, przeznaczony dla cudzoziemców, mini-słownik zwrotów przydatnych w peerelowskim życiu codziennym. Miał on pomóc turystom porozumieć się z Polakami.

Tygodnik tłumaczył między innymi takie zwroty, przydatne w środkach komunikacji, jak: "Gdzie pan leci" czy "Jedziem na łebka".

Reklama

Do powszechnie używanych zwrotów w peerelowskich sklepach zaliczono: "Za czym pan stoi?" czy "Nie ma, nie urodzę".

"Szpilki" uświadamiają również cudzoziemcom, co oznacza sformułowanie: "Coś pan się z choinki urwał?", będące najbardziej prawdopodobną odpowiedzią na pytanie o wolny pokój w hotelu.   

Przetłumaczono również takie zwroty, jak: "Pan nie wie, kim ja jestem" czy "Spływaj stąd bydlaku", które mogły być przydatne w zawiązywaniu znajomości.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza