Planujący konfrontację z "Solidarnością" i opozycją komuniści przygotowywali zakrojoną akcję propagandową. "Każda metoda dopuszczalna. Straszyć" – notował ówczesny minister spraw wewnętrznych Czesław Kiszczak.

Zdjęcie

Czesław Kiszczak: "Używać straszaka interwencji" /Grzegorz Roginski /Reporter
Czesław Kiszczak: "Używać straszaka interwencji"
/Grzegorz Roginski /Reporter

Po podjęciu 31 października 1981 roku przez generała Wojciecha Jaruzelskiego decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego, ruszyła machina propagandowa wymierzona w "Solidarność" i mająca usprawiedliwiać działania reżimu. Zalecenia w tej sprawie 25 listopada 1981 roku zanotował Czesław Kiszczak .

"Używać straszaka interwencji, koncentracji wojsk na granicy, że już mogą wejść nie tylko wojska radzieckie, ale czeskie, niemieckie i tu nie ma wyjścia" - pisał minister spraw wewnętrznych.

Reklama

"Każda metoda dopuszczalna. Straszyć, mówić o tym, że przywódcy 'Solidarności' mówią o wieszaniu" - zalecał Kiszczak.

Wtórował mu Jaruzelski, który kilka dni później podczas VI Plenum KC PZPR określał "działania Solidarności" mianem "kontrrewolucji". "Czasu mamy coraz mniej, by zatrzymać bieg niebezpiecznych zdarzeń, ale musimy i możemy to uczynić" - stwierdził.

Jeden z sekretarzy KC proponował, by posłużyć się prowokacją i "znaleźć magazyny broni 'Solidarności', sfotografować je i pokazać opinii publicznej".

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza