Peerelowski Sejm niemal jednogłośnie uchwalił ustawę "o szczególnej regulacji prawnej w okresie stanu wojennego" i zatwierdził dekret o stanie wojennym.

Zdjęcie

Romuald Bukowski jako jedyny parlamentarzysta zagłosował przeciwko ustawie zatwierdzającej wprowadzenie stanu wojennego /Darek Redos /Reporter
Romuald Bukowski jako jedyny parlamentarzysta zagłosował przeciwko ustawie zatwierdzającej wprowadzenie stanu wojennego
/Darek Redos /Reporter

Przypomnijmy, że komuniści wprowadzili stan wojenny na podstawie artykułu 33 Konstytucji PRL, który dawał Radzie Państwie prawo do "wprowadzenia stanu wojennego na części lub na całym terytorium Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, jeżeli wymaga tego wzgląd na obronność lub bezpieczeństwo państwa".

Jednocześnie powstał problem prawny związany z wydaniem "Dekretu o stanie wojennym" (oraz dwóch dekretów dotyczących "postępowania szczególnego" i "przekazania do właściwości sądów wojskowych spraw o niektóre przestępstwa") przez Radę Państwa. Peerelowska Konstytucja w artykule 31 ograniczała prawo do wydawania dekretów przez ten organ do okresów między sesjami Sejmu. Tymczasem w grudniu 1981 roku trwała sesja Sejmu.

Reklama

Nielegalność i niekonstytucyjność wydania dekretów Rada Państwowa obeszła, 6 stycznia 1982 roku przekazując je do zatwierdzenia Sejmowi. Stało się to 25 stycznia 1982 roku, kiedy to Sejm niemal jednogłośnie uchwalił "Ustawę o szczególnej regulacji prawnej w okresie stanu wojennego", która zatwierdziła dekrety Rady Państwa z mocą obowiązywania od 12 grudnia 1981 roku.

Jak argumentowano, Sejm miał "na względzie efektywne przywracanie pokoju społecznego i odbudowy życia gospodarczego kraju", stąd "niezbędne było podjęcie nadzwyczajnych środków prawnych nieprzewidzianych w dotychczasowych ustawach",

Nie wszyscy jednak głosowali zgodnie z linia partii. Wyłamało się pięciu posłów, którzy wstrzymali się od głosu. Największa odwagą popisał się Romuald Bukowski, który jako jedyny parlamentarzysta zagłosował przeciwko ustawie zatwierdzającej wprowadzenie stanu wojennego.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza