Seria spotkań głowy polskiego Kościoła prymasa Stefana Wyszyńskiego i I sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Władysława Gomułki nie przyniosła efektów. Komuniści spotęgowali antykościelną politykę.

Zdjęcie

Kardynał Stefan Wyszyński po spotkaniu z Władysławem Gomułką: "Co to daje?" /AFP
Kardynał Stefan Wyszyński po spotkaniu z Władysławem Gomułką: "Co to daje?"
/AFP

Po krótkiej, bo trwającej niecałe dwa lata, normalizacji stosunków ludowej Polski z Kościołem katolickim w latach 1956-1958, kolejna dekada stała pod znakiem powrotu do ostrej polityki wobec duchowieństwa. Na przykład kleryków ponownie zaczęto powoływać do wojska, a komunistyczna władza próbowała podporządkować sobie przykościelne punkty katechetyczne. Nie był to jednak koniec represji.

Jak przypomina Jerzy Eisler w "Siedmiu wspaniałych. Poczet I sekretarzy KC PZPR", w listopadzie 1960 roku Sejm uchwalił ustawę znoszącą jako dni wolne od pracy święta Trzech Króli (6 stycznia) i Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (15 sierpnia). Władza utrudniała również budowę nowych kościołów i nasiliła ateistyczną propagandę. Usunięto też lekcję religii ze szkół.

Reklama

Złagodzenia antykościelnego kursu nie przyniosły spotkania prymasa Wyszyńskiego z Gomułką. Trzecie i ostatnie odbyło się 26 kwietnia 1963 roku. Rozmowa duchownego i komunisty trwała pięć godzin. W jej efekcie prace wznowiła Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu. Był to jednak "zasłona dymna" przed szykowaną konfrontacją z Kościołem katolickim. Miał tego świadomośc prymas Wyszyński, który spotkanie z Gomułka skwitował słowami: "Lepiej, że rozmowa była, ale co to daje?".

Rzeczywiście, poważny kryzys w relacjach państwo-kościół nastąpił pod koniec roku 1965, a był konsekwencją orędzia polskich biskupów do niemieckiej hierarchii kościelnej. Komuniści podjęli gwałtowny atak na autorów pisma, między innymi na kardynała Wyszyńskiego, który stał się celem dla Gomułki. Towarzysz "Wiesław" o duchownym wypowiedział się, że ma "ograniczony i wyzbyty narodowego poczucia państwowości umysł", który "stawia urojone pretensje do duchowego zwierzchnictwa nad narodem polskim wyżej niż niepodległość Polski".

W roku kolejnym, podczas obchodów tysiąclecia chrztu Polski, komuniści za wszelką cenę chcieli "konkurować na obchody" z Kościołem katolickim.  

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza