Bandy SS-Galizien, UPA i ukraińscy nacjonaliści, w ramach zemsty za przegraną potyczkę z żołnierzami Armii Krajowej, wymordowali nawet 1500 polskich cywilów zamieszkujących Hutę Pieniackę w obwodzie lwowskim. Raport IPN na temat ludobójstwa pełen jest drastycznych szczegółów okrucieństw Ukraińców.

Zdjęcie

Heinrich Himmler przed oddziałem Dywizji Grenadierów Waffen SS-Galizien /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Heinrich Himmler przed oddziałem Dywizji Grenadierów Waffen SS-Galizien
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

23 lutego 1944 roku do Huty Pieniackiej przybył niemiecki patrol SS-Galizien, zaalarmowany doniesieniami o pobycie sowieckich partyzantów w wiosce. Ukraińców, których wzięto za upowców przebranych w mundury SS, zaatakował oddział samoobrony wsparty przez żołnierzy Armii Krajowej. W czasie walk, w których uczestniczyła też przybyła na miejsce sotnia UPA, padło co najmniej dwóch Ukraińców z SS-Galizien. Co interesujące, byli to pierwsi polegli w czasie działań bojowych żołnierze tej zbrodniczej dywizji.

W ramach zemsty do Huty Pieniackiej wysłano dowodzony przez niemieckiego oficera 600-osobowy oddział SS-Galizien, do którego dołączyli upowcy oraz ukraińscy chłopi z okolicznych wsi. Wcześniej z wioski wycofali się akowcy i oddział samoobrony. Liczyli, że Ukraińcy nie zaatakują bezbronnej wsi, zamieszkiwanej przez kobiety, dzieci i osoby starsze.

Reklama

Tak się jednak nie stało. Ukraińcy otoczyli wieś, wypalili rakietnicę, a następnie otworzyli ogień w stronę domów. Później zaczęła się bestialska rzeźnia uciekających z płonących domów przerażonych cywilów.

Jak wspominają świadkowie barbarzyńskiego zachowania Ukraińców, mordowano rozcinając bagnetami brzuchy. Jednego z noworodków roztrzaskano o ścianę. Zastrzelono też rodzącą kobietę i zabito noworodka.

Pozostałych przy życiu spędzono do kościoła oraz szkoły i zamknięto.

W tym czasie Ukraińcy rabowali domostwa zamordowanych mieszkańców Huty Pieniackiej

Po południu napastnicy rozpoczęli wyprowadzanie uwięzionych mieszkańców wsi z kościoła i szkoły. Poszczególne grupy liczyły od 20-50 osób, starszych, kobiet i dzieci oraz mężczyzn.

Mieszkańców, zamykanych w drewnianych domach zapewniano, że wkrótce zostaną zwolnieni. Jedynie mężczyźni mieli zostać wysłani do III Rzeszy na roboty przymusowe. W rzeczywistości Ukraińcy wiedzieli, że dokonają rzezi Polaków - mieli wcześniej przygotowane substancje łatwopalne, którymi podpalali budynki z uwięzionymi w środku Polakami.

Tylko nielicznym udało się uniknąć spalenia żywcem. Ci mniej szczęśliwi ginęli od kul i bagnetów SS-Galizien, garstce szczęśliwców udało uciec się do lasu i przeżyć.

Po godzinie 17. Ukraińcy opuścili miejsce zbrodni, zostawiając na miejscu ciała setek bestialsko pomordowanych Polaków oraz rozgrabioną i spaloną wieś.

Smutna historia ludobójstwa w Hucie Pieniackiej miała niedawno swój epilog. Obok upamiętniającego ofiary zbrodni SS-Galizien pomnika, w 2005 roku aktywiści z ukraińskiej partii Swoboda ustawili tablicę zaprzeczającą ustalonemu przebiegowi wydarzeń. Napisy są w języku ukraińskim, ale też angielskim. Jak twierdzą, odpowiedzialność za zbrodnię w Hucie Pieniackiej spada na bliżej niezidentyfikowany oddział Niemców.

AW

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza