Z niemieckiego więzienia w Mielcu połączone siły oddziału partyzantki "Jędrusie" i żołnierze Armii Krajowej uwolniły ponad 120 osób.

Zdjęcie

Józef Wiącek "Sowa" (z lewej) z dowódcą oddziału Władysławem Jasińskim "Jędrusiem" /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Józef Wiącek "Sowa" (z lewej) z dowódcą oddziału Władysławem Jasińskim "Jędrusiem"
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Działający na ziemi kieleckiej i Podkarpaciu partyzancki oddział "Jędrusie", który nazwę wziął od zabitego przez Niemców pierwszego dowódcy Władysława Jasińskiego "Jędrusia", brawurowymi akcjami zyskiwał coraz większą sławę w polskim podziemiu. Podkomendni Józefa Wiącka "Sowy" między innymi 12 marca 1943 roku rozbili niemieckie więzienie w Opatowie, skąd uwolnili 80 katowanych Polaków.

Na prośbę żołnierzy Armii Krajowej, którzy otrzymali informację o planowanej wywózce więźniów z Mielca do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz, "Sowa" postanowił zaatakować gestapowską katownię.

Reklama

Po rozpoznaniu miejsca akcji, "Jędrusie" weszli do Mielca 29 marca 1943 roku. Dzień był bardzo deszczowy, co sprzyjało przeprowadzeniu dywersji. Oddział został podzielony na grupę szturmową i grupy ubezpieczające. Jedna z nich miała kontrolować stacjonujący na mieleckim rynku zmotoryzowany oddział Wehrmachtu.

Planowane wejście do więzienia przez zaskoczenie bez oddania strzału nie udało się. "Sowa" został zmuszony do wysadzenia bramy. Tymczasem gestapowcy ostrzeliwali partyzantów z broni maszynowej, co jednak nie powstrzymało "Jędrusiów". Po wdarciu się do aresztu i zdobyciu kluczy do celi, uwolniono więźniów. Kilku z nich, tak bardzo skatowanych przez Niemców, nie było w stanie iść o własnych siłach. Pomogli im współwięźniowie.

Strzały i wybuchy pod więzieniem zaalarmowały niemiecką żandarmerię i Wehrmacht. Niemcy zostali jednak powstrzymani przez partyzantów z grup ubezpieczających. Zaskoczenie i zmieszanie w szeregach niemieckich było tak duże, że w pewnym momencie żołnierze Wehrmachtu ostrzelali cofających się przed Polakami żandarmów.

"Sowa" już wcześniej przygotował plan ucieczki z Mielca. Na partyzantów i uwolnionych czekały tratwy służące do transportu wikliny. Tymi łodziami popłynęli Wisłoką aż do ujścia Wisły. Tymczasem Niemcy wciąż poszukiwali partyzantów w Mielcu. "Jędrusiom" i akowcom udało się uwolnić 120 więźniów.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza

Więcej na temat:'Jędrusie'