Wycofujące przez Bydgoszcz się na południe oddziały Armii Pomorze zostały zaatakowane przez zorganizowane niemiecki bojówki dywersyjne. Członkowie nazistowskiej "V kolumny" w większości zostali zlikwidowani.

Zdjęcie

Bydgoszcz, wrzesień 1939: Zbombardowany most im. Romana Dmowskiego. Widoczny tłum ludzi i żołnierze niemieccy na rowerach /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Bydgoszcz, wrzesień 1939: Zbombardowany most im. Romana Dmowskiego. Widoczny tłum ludzi i żołnierze niemieccy na rowerach
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

3 września 1939 roku około godziny 10. rano, w okolicach bydgoskich ulic Gdańskiej i Kamiennej, jednocześnie z kilkunastu pozycji ostrzelano wycofujące się w porządku oddziały Armii "Pomorze". Odgłosy strzały wywołały panikę wśród cywilnych uchodźców. Niemieccy dywersanci uśmiercili m.in. pięciu bydgoszczan.

Na miejsce zdradzieckiego ataku natychmiast udał się komendant Bydgoszczy major Wojciech Albrycht. Gdy ustalono, skąd padły strzały, rozpoczęto akcję anty-dywersyjną, w której wzięli udział nie tylko polscy żołnierze, ale też harcerze i cywile.

Reklama

Ze względu na trwającą agresję niemiecką i ustanowiony przez prezydenta Ignacego Mościckiego stan wojenny, akcja miała bezwzględny charakter. Każdego Niemca, u którego znaleziono broń, rozstrzeliwano - zgodnie z prawem stanu wojennego. Miały miejsce liczne aresztowania volksdeutschów, wielu z nich też ginęło pomimo braku udziału w dywersji. Niestety, polscy dowódcy nie byli w stanie zapanować nad wszystkimi oddziałami przeszukującymi Bydgoszcz i walczącymi z dywersją.

Cała akcja zakończyła się około godziny 16. Do wieczora stwierdzono, że w wyniku działania niemieckiej "V kolumny" zginęło 30-45 polskich żołnierzy, a w walkach i w ramach wykonywania wyroków za zdradę około 90-110 Niemców.

Walki z dywersantami, prowadzone już przez złożoną z rezerwistów i weteranów Straż Obywatelską, trwały również 4 września. W odróżnieniu do dnia poprzedniego, niemieckich dywersantów złapanych z bronią w ręku rozstrzeliwano na miejscu, bez doraźnych sądów.

Historyk Paweł Kosiński z IPN ustalił, że 3 i 4 września w Bydgoszczy zginęło 365 osób. Ponad 250 z nich to byli Niemcy.

Dodajmy, że starająca się przedstawić Polaków w jak najgorszym świetle, propaganda niemiecka nadała wydarzeniom w Bydgoszczy nazwę "Blutsonntag" ("Krwawa niedziela"). 5 września, po wkroczeniu do miasta Wehrmachtu, rozpoczęły się szeroko zakrojone i brutalne represje wobec ludności polskiej.

Zdjęcie

Gauleiter Albert Forster (z ręką na pasie) tuż po złożeniu kwiatów na grobach zabitych volksdeutschów wraz z grupą oficerów /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Gauleiter Albert Forster (z ręką na pasie) tuż po złożeniu kwiatów na grobach zabitych volksdeutschów wraz z grupą oficerów
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza