Pogłoski o barbarzyńskim zachowaniu powracających z Berlina czerwonoarmistach wywołała panikę wśród mieszkańców Torunia.

Zdjęcie

Na zdjęciu: Pomnik bohaterskiej Armii Czerwonej z Dąbrowy Górniczej /Daniel Pach /Agencja FORUM
Na zdjęciu: Pomnik bohaterskiej Armii Czerwonej z Dąbrowy Górniczej
/Daniel Pach /Agencja FORUM

Jak możemy przeczytać w książce "Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski" Dariusza Kalińskiego, 7 czerwca 1945 roku w Toruniu doszło do masowej paniki. Powodem była nieprawdziwa informacja, jakoby powracające z frontu do Związku Sowieckiego oddziały Armii Czerwonej porywały i wywoziły na Sybir dzieci.

"Plotka błyskawicznie rozeszła się wśród młodzieży. W toruńskich szkołach zapanowała histeria. Nauczyciele nie byli jej w stanie opanować. Zdarzało się, że mimo zamkniętych drzwi w klasach, dzieci uciekały przez okna. Do szkół masowo przybywali rodzice, aby zabrać swoje pociechy" - pisze autor.

Reklama

O wydarzeniach z 7 czerwca 1945 roku raportowano również w sprawozdaniu sekretarza Komitetu Miejskiego Polskiej Partii Robotniczej Igora Szantyra.

"W szkołach dzieci nie było. Na ulicach panował popłoch. Każdy samochód ciężarowy zatrzymujący się koło szkoły był tematem plotek. Krążyły najbardziej fantastyczne pogłoski o ofiarach i o kalectwach wśród wywożonych dzieci" - relacjonował toruński sekretarz.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kartka z kalendarza