"O Powstaniu Warszawskim, którego nie powinno się mylić z powstaniem w getcie, wiemy w Niemczech wciąż mało" – pisze "Süddeutsche Zeitung" w recenzji filmu Jana Komasy.

Zdjęcie

Z archiwum Sylwestra Brauna ps. Kris - jedno ze zdjęć prezentowanych na wystawie w Muzeum Armii Krajowej /materiały prasowe
Z archiwum Sylwestra Brauna ps. Kris - jedno ze zdjęć prezentowanych na wystawie w Muzeum Armii Krajowej
/materiały prasowe

ZDF, drugi program niemieckiej telewizji publicznej, pokaże słynne "Miasto 44" ("Warschau 44") Jana Komasy niedzielę 2 sierpnia o 22.00 - w porze najwyższej oglądalności. Tuż po nim o 23.55 wwyemituje dokument o Powstaniu. Dzień wcześniej, w sobotę, mija 71. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.

"O Powstaniu Warszawskim 1944 roku, którego nie powinno się mylić z powstaniem w Getcie Warszawskim w kwietniu 1943, wiemy w Niemczech wciąż mało. Twarde dane - 50 tys. zabitych Polaków - tego nie zmieniają" - zauważa "Süddeutsche Zeitung ". "To była bezwzględna walka na ulicach" - pisze dalej o Powstaniu gazeta, przytaczając kilka faktów nt. Armii Krajowej i rządu na uchodźstwie.

Reklama

"Zwykłe życie przerwane przez piekło"

O samym filmie Komasy "Süddeutsche Zeitung" pisze, że "usiłuje uniknąć bycia przerażającym, choć pouczającam dokumentem historycznym i to jest w nim najlepsze“. Gazeta podkreśla, że dużo miejsca reżyser poświęcił na przedstawienie "zwykłego życia" młodych warszawiaków - członków AK i że sam film rozpoczyna się od sceny spotkania młodych przyjaciół. To wszystko zostanie wkrótce przerwane przez piekło pożogi, krwi i trupów - pisze gazeta.

Powstanie Warszawskie, które wybuchło 1 sierpnia 1944 roku o 17.00, było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Planowane na kilka dni, trwało ponad dwa miesiące. W walkach w Warszawie udział wzięło 40-50 tys. powstańców, z których zginęło ok. 18 tys., a 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej były ogromne i wynosiły co najmniej 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono z miasta, które po powstaniu zostało niemal całkowicie spalone i zburzone. Fakty te do niedawna były zupełnie nieznane niemieckiej opinii publicznej. Zainteresowanie niemieckich mediów tą tematyką rozpoczęło się dopiero od wizyty kanclerza Schroedera na obchodach 60. rocznicy wybuchu powstania 1 sierpnia 2004 roku.

Opr. Monika Margraf, Redakcja Polska Deutsche Welle



Artykuł pochodzi z kategorii: Nowa Historia