Historyk: Zbrodnia katyńska była precyzyjnie zaplanowaną operacją

To była precyzyjnie zaplanowana i przeprowadzona operacja, której celem było zniszczenie narodu polskiego. Tak o zbrodni katyńskiej mówi historyk, doktor Witold Wasilewski z Instytutu Pamięci Narodowej.

3 kwietnia 1940 roku ruszył pierwszy "transport śmierci" do Katynia, a następnie NKWD rozpoczęło masowe egzekucje polskich jeńców, schwytanych po agresji ZSRR na Polskę. Byli wśród nich żołnierze, w tym rezerwiści, a także policjanci, funkcjonariusze służb i urzędnicy.
Jak powiedział IAR doktor Witold Wasilewski, Sowieci wiedzieli, kogo chcą zamordować, dlatego ich ofiarami padli przedstawiciele wojska, inteligencji, aparatu państwowego. Według historyka, chcieli w ten sposób zniszczyć "elitę polskiego patriotyzmu" - warstwę wyjątkowo ważną dla całego narodu. Kalkulowali, że w ten sposób uda się zniszczyć naród polski i uniemożliwić odrodzenie się jakiejkolwiek polskiej państwowości na zaanektowanych przez ZSRR terenach.

Reklama

Sowieci mordowali Polaków strzałem w tył głowy, a ciała wrzucali do masowych grobów, na których po zasypaniu sadzono drzewa by ukryć świadectwa zbrodni. Jak mówił historyk, Sowieci wszystko bardzo dokładnie zaplanowali. - Tu nie można mówić o żadnej improwizacji  - podkreślił. Jak dodał, ta precyzja Sowietów była doskonale widoczna m.in. w operacji dezinformacyjnej wobec jeńców. Na krótko przed zbrodnią byli oni pytani na przykład o znajomość języków obcych, co miało sugerować, że wkrótce trafią do jednego z sąsiednich państw. Podobnych kłamstw używano wobec członków rodzin pomordowanych - na zapytania o ich bliskich Sowieci albo w ogóle nie odpowiadali, albo twierdzili, że nic nie wiedzą o ich losie.
W operację dezinformacyjną zaangażowani byli przedstawiciele najwyższych władz ZSRR. Józef Stalin w rozmowie z generałami Sikorskim i Andersem w 1941 roku kluczył i zapewniał, że kazał zwolnić polskich jeńców, sugerując, że część z nich uciekła do Mandżurii.
Choć masowe groby w Katyniu odkryto niedługo po mordach, to Sowieci przez lat zaprzeczali, jakoby to oni byli odpowiedzialni za tę zbrodnię i oskarżali o to Niemców. Dopiero po upadku ZSRR, w 1992 roku prezydent Rosji Borys Jelcyn przekazał Polakom kopie dokumentów dotyczących Katynia.

Doktor Witold Wasilewski zaznaczył, że obecnie Rosjanie są już dużo mniej otwarci w tej sprawie, a w Rosji coraz częściej propaguje się "kłamstwo katyńskie". Przypomniał tekst z "Literaturnoj Gaziety" z ubiegłego roku, w którym znalazły się słowa podważające odpowiedzialność ZSRR za zbrodnię katyńską.

Ofiary mordów - w sumie ponad 21 tysięcy osób - chowano w masowych grobach w Katyniu, Miednoje, Piatichatkach, Bykowni oraz prawdopodobnie w Kuropatach koło Mińska.
Zamordowanych Polaków upamiętniono w wielu polskich i zagranicznych miastach, gdzie znajdują się pomniki katyńskie i tablice. Dziś hołd ofiarom Sowietów oddadzą m.in. uczestnicy IX Katyńskiego Marszu Cieni, który przejdzie ulicami Warszawy.

Informacyjna Agencja Radiowa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy