Jan Zdzisław Targosiński był jednym z dowódców Armii Krajowej na Lubelszczyźnie. Zasłynął ze skutecznych akcji przeciwko Niemcom, w także zwalczając bandy atakujące ludność cywilną. Dał się im na tyle mocno we znaki, że miejscowi AL-owcy usiłowali go zlikwidować.

28 marca 1915 r. w Kraśniku urodził się Jan Zdzisław Targosiński. Wychował się w Kraśniku i tam w 1935 r. ukończył Miejskie Gimnazjum Koedukacyjne. Nauczyciele tej szkoły bardzo dbali o wychowanie patriotyczne swoich uczniów, co w czasie okupacji niemieckiej zaowocowało zaangażowaniem wielu jej wychowanków w działalność konspiracyjną. Dla pana Jan udział w działaniach konspiracyjnych, podjęcie walki z okupantem były czymś oczywistym. Zapytany po latach o motywy swoich decyzji, odpowiedział: "Bóg, Honor i Ojczyzna - to hasło było naszym drogowskazem".

W latach 1936-1937 Targosiński został powołany do wojska i ukończył Dywizyjny Kurs Podchorążych Rezerwy w Dęblinie. Jesienią 1937 r. rozpoczął studia polonistyczne w Uniwersytecie Warszawskim. Studia przerwała wojna.

Jan Targosiński wziął udział w wojnie obronnej we wrześniu 1939 r. i trafił do niewoli niemieckiej, z której uciekł w czasie konwoju. Przedostał się do Puław, gdzie mieszkali jego rodzice. Tam już na początku 1940 r. nawiązał kontakt z podziemną organizacją o charakterze wojskowym - Związkiem Walki Zbrojnej, gdzie jego przełożonym został kpt. Stanisław Węglowski "Sawicki", "Lechit", komendant podobwodu B - Puławy. Targosiński przyjął pseudonim "Ulisses" i pełnił funkcję łącznika Węglowskiego, wykonując także zlecenia specjalne i zajmując się kolportażem.

Reklama

W 1941 r. Targosiński przeniósł się do Kazimierza Dolnego i wziął ślub z Krystyną Kowalską. W dalszym ciągu działał w podziemiu, gdzie początkowo był dowódcą dywersji, a następnie zastępcą komendanta miejscowej placówki.

W połowie 1943 r. w podobwodzie Puławy doszło do aresztowań, głównie wśród pracowników Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach. W ręce Gestapo trafiły informacje dotyczące kolejnych członków podziemia. Gestapo próbowało aresztować Targosińskiego, znając jego funkcję i nazwisko. Najpierw przez pomyłkę aresztowano jego ojca. Następnie pomylono trudne dla Niemców nazwisko i aresztowano innego mieszkańca Kazimierza - Karkosińskiego. Szybko zorientowano się, że doszło do kolejnej pomyłki, a jeden z gestapowców w miejscowej restauracji komentował nawet to zdarzenie. Polska obsługa szybko ostrzegła Targosińskiego, który wraz z żoną natychmiast opuścił miasteczko.

W konsekwencji tych zdarzeń ojciec pana Jana, Franciszek Targosiński został więźniem Zamku Lubelskiego i tam zginął. Żona Krystyna musiała się do końca okupacji ukrywać - przez cały czas dzięki pomocy podziemia. Pan Jan pod pseudonimem "Hektor", jako ukrywający się, w drugiej połowie 1943 r. dostał rozkaz zorganizowania oddziału partyzanckiego z ludzi, którzy byli w takiej samej sytuacji. Początkowo było to trzech ludzi, potem oddział się rozrastał. Kierowano tam tzw. "spalonych", ale też młodych ludzi, którzy nie respektując prawa okupacyjnego swoim zachowaniem stwarzali zagrożenie dla ludności wiejskiej. Był to jeden z pierwszych oddziałów partyzanckich na Lubelszczyźnie i podlegał bezpośrednio "Lechitowi".  Na początku 1944 r. liczył 40-60 ludzi, składał się z czterech drużyn, a te z sekcji. Zastępcą "Hektora" był Aleksander Maruszak "Żubr", a dowódcami drużyn: "Mars", Bohdan Zawadzki "Orkan" i Tadeusz Łubek "Delfin".

Od początku zadaniem Targosińskiego było zdobywanie broni i sprzętu, przeprowadzanie akcji sabotażowych, zwalczanie band rabunkowych i karanie kolaborantów, likwidacja agentów Gestapo i rabusiów. Trudno wyliczyć wszystkie akcje oddziału, warto jednak wymienić choć kilka.

20 września 1943 r. na drodze Puławy-Końskowola zatrzymano ambulans pocztowy i skonfiskowano ponad 100 000 złotych. 17 października 1943 r. w Wymysłowie gm. Karczmiska zastrzelono niemieckiego konfidenta. 28 października 1943 r. pod Wąwolnicą zatrzymano i przeszukano kolejkę wąskotorową. 16 października 1943 r. (22 listopada 1943 r.) opanowano niemiecki sklep firmy Eike Lohman w Rykach, gdzie zdobyto 12 furmanek ekwipunku. 9 grudnia 1943 r. w Żyrzynie zniszczono rejestry zakolczykowanego inwentarza żywego.

6 stycznia 1944 r. grupa partyzantów z oddziału opanowała niemiecki bunkier ochrony tartaku w Żyrzynie, gdzie zdobyła broń. 8 marca 1944 r. wykonano akcję na lotników niemieckich stacjonujących w pałacu pani Janickiej w Ułężu. 9 marca 1944 r. wykonano akcję na Wydział Wyżywieniowy Starostwa Powiatowego w Puławach, gdzie zdobyto maszyny do pisania, powielacz, samochód, dwa konie, bryczkę, rowery.

W ramach walki z bandytyzmem oddział Targosińskiego m.in. 26 grudnia 1943 r. w Baranowie przeprowadził akcję poszukiwania broni u podejrzanych o bandytyzm i współpracę z oddziałem AL "Dąbrowskiego", a 2 i 3 marca 1944 r. zlikwidował bandy rabunkowe w Zabłociu.

Oddział pod dowództwem Targosińskiego działał do wiosny 1944 r. W tym czasie dowództwo przysłało na stanowisko zastępcy dowódcy oddziału, na miejsce Bernarda Mosińskiego "Marsa", ppor. Mieczysława Zielińskiego "Moczara". Było to posunięcie związane z przygotowaniami do odtworzenia w ramach operacji "Burza" przedwojennych pułków WP. To "Moczar" stanął na czele oddziału i wyruszył po odbiór kolejnego zrzutu.

4 maja 1944 r. akowcy stacjonowali w miejscowości Owczarnia i przygotowywali się do odbioru zrzutu. Gdy wieczorem wyruszyli, zostali ostrzelani przez oddziały AL. Po chwili uznano to za nieporozumienie i alowiec Bolesław Kowalski "Cień" zaproponował zbiórkę przy drodze w celu przeprowadzenia prezentacji. Wszystko wskazuje na to, że "Cień" polował na "Hektora", partyzanta wyjątkowo skutecznego w zwalczaniu bandytyzmu na swoim terenie. Niczego nie przeczuwający "Moczar" zgodził się ustawić na powitanie swój oddział naprzeciw oddziału AL. Wtedy alowcy wyjęli broń i zaczęli strzelać. Zginęło co najmniej 18 partyzantów, w tym "Moczar".

W ten sposób właściwie oddział przestał istnieć. W maju 1944 r., w ramach reorganizacji przed przestąpieniem do "Burzy", jego pozostałości stworzyły zalążek 3 kompanii I batalionu 15. pp, a nowym dowódcą mianowano "Orkana". Sam Targosiński przeszedł do sztabu inspektoratu, gdzie został mianowany oficerem do spraw zrzutów. Podlegał bezpośrednio inspektorowi mjr. Stanisławowi Kowalskiemu "Konradowi". Miał stopień podporucznika AK. Do jego nowych obowiązków należało przygotowanie zrzutowisk, oczekiwanie na sygnał radiowy, oznaczenie zrzutowiska latarkami, zapewnienie ochrony zrzutu, odbiór i zmagazynowanie zrzuconych materiałów.

Stworzony przez "Hektora" oddział w dalszym ciągu pełnił funkcję oddziału odbioru zrzutów, a na początku czerwca 1944 r. Inspektorat "Puławy" przydzielił mu nowego dowódcę ppor. Bohdana Zawadzkiego "Turnusa".

W czasie operacji "Burza" oddział pod dowództwem "Turnusa", skierował się w rejon Żyrzyna, gdzie miało nastąpić odtworzenie 15. pp. Do koncentracji jednak nie doszło, zagrożone rozbrojeniem oddziały AK ukryły broń, a żołnierze starali się powrócić do domów. Gdy 15 sierpnia 1944 r. gen. Tadeusz Bór-Komorowski wydał rozkaz oddziałom AK pójścia na pomoc walczącej Warszawie, nastąpiła ponowna mobilizacja, jednak w okolicy Garwolina okazało się, że ze względu na obecność Armii Czerwonej zadania nie można wykonać. Nastąpiło ponowne rozformowanie oddziałów.

Wkrótce Sowieci przeprowadzili aresztowania w lokalnym dowództwie AK. Nastąpił chaos. Targosiński musiał znów się ukrywać. Przyjął nazwisko Jan Zarzycki. Przez jakiś czas przebywał w Siedliszczu w powiecie chełmskim, gdzie pracował w szkole jako nauczyciel. Potem musiał wyjechać na Śląsk. Mieszkał w Chorzowie i pracował w spółdzielczym sklepie. Na wiosnę 1947 r. skorzystał z możliwości ujawnienia i wrócił do swojego nazwiska, a następnie przeprowadził się do Kazimierza Dolnego, gdzie rozpoczął pracę jako nauczyciel w Gimnazjum Ogólnokształcącym.

Latem 1952 r. pan Jan wyjechał do swojej siostry, która mieszkała w Gdańsku i tam wpadł w "kocioł" założony przez ubeków w związku z konspiracyjną działalnością swojego szwagra Stanisława Węglowskiego. W czasie transportu do Warszawy wyskoczył w okolicach Bydgoszczy z pociągu. Po dwóch dniach został jednak schwytany i odstawiony do więzienia na Mokotowie, gdzie przez dwa lata przebywał w śledztwie pod zarzutem udziału w działalności konspiracyjnej. Otrzymał wyrok 4 lat więzienia.

Po opuszczeniu więzienia udało mu się znaleźć pracę inspektora w Zjednoczonych Zespołach Gospodarczych Veritas-Inco. Nie miał szans na powrót do pracy w szkole, jednak postanowił zaocznie skończyć przerwane studia polonistyczne. Tytuł magistra uzyskał w 1966 r. W Veritasie pracował do przejścia na emeryturę w 1980 r.

Po 1989 r. był współzałożycielem i działaczem Stowarzyszenia Polskich Kombatantów. Działał w Środowisku 15. pp "Wilków", którego odznakę nosił. Od Rządu Polskiego na Uchodźstwie otrzymał awanse wojskowe i odznaczenia, m.in. Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami, Krzyż Walecznych, Krzyż Armii Krajowej, czterokrotnie Medal Wojska Polskiego, Krzyż za Kampanię Wrześniową. W 2012 r. został odznaczony Medalem "Pro Patria", a w 2013 r. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Pasją Jana Targosińskiego była gra w tenisa stołowego. Brał udział w rozgrywkach amatorskich na różnych szczeblach, zdobywając medale i puchary.

Anna Kister

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska walcząca