Przyjęta głosami Akcji Wyborczej Solidarności i Polskiego Stronnictwa Ludowego ustawa o powszechnym uwłaszczeniu obywateli została zawetowana przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Zdjęcie

Aleksander Kwaśniewski (zdjęcie z 2000 roku) zawetował ustawę /AFP
Aleksander Kwaśniewski (zdjęcie z 2000 roku) zawetował ustawę
/AFP

Zgodnie z zapisem ustawy, przeciwko której głosowali posłowie Unii Wolności i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, lokatorzy mieli otrzymać na własność mieszkania wynajmowane od gmin, spółdzielni i zakładów pracy.

Ustawa opatrzona była preambułą, w której zaakcentowano fakt, że Sejm kierując się wola upowszechnienia własności prywatnej, sprywatyzowania majątku Skarbu Państwa i mienia komunalnego, chce umożliwić wszystkim obywatelom Rzeczpospolitej Polskiej nabycie własności mienia, do którego powstania się przyczynili.

Reklama

Ustawę skierowano następnie do Senatu, który wprowadził 66 poprawek, w tym m.in. usunięto wpis o uwłaszczeniu pracowniczych ogródków działkowych. Sejm zaakceptował większość zaproponowanych przez izbę wyższą zmian, a 8 września ustawa została przyjęta. O dalszych jej losach miał zadecydować prezydent.

Jednocześnie ustawa była krytykowana m.in. z powodu niekonstytucyjności. Kwestionowano również rzekomą realizację przez uwłaszczenie zasady sprawiedliwości społecznej. Pytano również o koszty społeczne i ekonomiczne ustawy.

Kwaśniewski, pomimo podpisanej przez 100 tysięcy obywateli petycji, zawetował ustawę. Prezydent uznał, że "ustawa o powszechnym uwłaszczeniu jest prawnie zła, ekonomicznie niepoliczona i społecznie niesprawiedliwa".

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska współczesna