Transformacja ustrojowa w sferze ekonomicznej wiązała się z istotnymi procesami i zmianami obejmującymi wszystkich Polaków. Decyzje podjęte w latach 1989-1990 skutkują do czasów obecnych.

Podstawowe z tych procesów to m.in. udział w procesach prywatyzacji (przejmowania w ręce prywatne środków produkcji), redukcja miejsc pracy i wiążące się z tym bezrobocie, pogorszenie położenia ekonomicznego i obniżenie pozycji społecznej szerokich warstw społeczeństwa przy polepszeniu standardu życia i pozycji społecznej innych.

Wśród cech charakterystycznych procesów zmian własnościowych w gospodarce należy zwrócić uwagę na polityczną genezę tych przeobrażeń, czego efektem było wielokrotnie "nabywanie" własności w wyniku pełnionych funkcji czy powiązań politycznych. Zjawisko to zostało zapoczątkowane tzw. uwłaszczeniem nomenklatury partyjnej jeszcze w okresie sprawowania władzy przez rząd Rakowskiego (spółek określanych jako nomenklaturowe doliczono się pod koniec 1989 r. ok. 1,6 tys.), a największe nasilenie osiągnęło zapewne w okresie rządów AWS - znajdując wyraz w nazwie "kapitalizm polityczny".

29 grudnia 1989 r. Formalny koniec PRL

29 grudnia 1989 roku Sejm kontraktowy przyjął ustawę o zmianie Konstytucji PRL. Na mocy noweli zmieniono nazwę państwa z Polska Rzeczpospolita Ludowa na Rzeczpospolita Polska. Przywrócono również dawne godło z orłem białym w koronie. czytaj więcej

Reklama

Ogólnie zachodzące procesy przyniosły pauperyzację dużej części społeczeństwa oraz postępującą polaryzację struktury społecznej i związane z tym zmiany świadomości. Polaryzacja wyrażała się m.in. faktem, że ok. 1995 roku średnie dochody 1 proc. najlepiej  zarabiających w stosunku do średnich dochodów 1 proc. najgorzej zarabiających pozostawały w stosunku 100 : 1. Wyraźnie zaczęły wyodrębniać się dwie części społeczeństwa, choć ich wielkość jest trudna do oszacowania - mniejsza (ok. 20 - 25 proc.), korzystająca z zachodzących zmian oraz większa, tracąca w początkowej fazie reform, której położenie społeczne ulegało pogorszeniu (przynajmniej w kategoriach względnych, choć często także bezwzględnych).

Wystąpiło też zjawisko "rekompozycji" cech położenia społecznego rozumiane w ten sposób, że po wcześniejszych doświadczeniach (polegających - mówiąc ogólnie - na wyższym wynagradzaniu mniej kwalifikowanych prac, a niższym tych, które wymagały np. wyższego wykształcenia, co nie pozostawało bez wpływu na prestiż wielu zawodów) ponownie zaczęły łączyć się wykształcenie, dochód i prestiż, choć oczywiście jedynie w pewnym zakresie. Można jednak stwierdzić, że do wygranych zaliczały się osoby z wyższym wykształceniem, przede wszystkim należące do kategorii inteligencji i kadry kierowniczej, oceniające własne warunki materialne jako dobre i mające relatywnie wysokie zarobki. Przegrani to ludzie słabo wykształceni, bezrobotni, robotnicy (szczególnie niewykwalifikowani), rolnicy, niewiele zarabiający i mający poczucie upośledzenia. Można też do tego dodać, że stale wzrastała liczba osób deklarujących poczucie braku wpływu nie tylko na rządzenie państwem, ale także na sprawy swojego otoczenia.

Rząd Bieleckiego, w którym jedynym wicepremierem (i ministrem finansów) nadal był  Balcerowicz, a ministrem spraw zagranicznych Skubiszewski, składał się w większości z osób bezpartyjnych, a prócz tego w jego skład wchodzili członkowie KLD, PC, ZChN, SD, ROAD. Bielecki zapowiedział m.in. przyspieszenie reform, usprawnienie restrukturyzacji w gospodarce, kontynuację zmian własnościowych, ułatwienia dla drobnej przedsiębiorczości, uruchomienie giełd (towarowych i papierów wartościowych). Zasadnicze problemy, na które napotkał w realizacji tych i innych obietnic, to przede wszystkim recesja - spadek produkcji oraz jego efekty w postaci rosnącego deficytu budżetowego i bezrobocia. W wyniku wprowadzenia rozliczeń walutowych (w miejsce tzw. rubla transferowego) załamała się wymiana handlowa ze Związkiem Radzieckim. Rok 1991 był ponadto rokiem ujawnienia wielkich afer gospodarczych w rodzaju "Art B" czy FOZZ, które pośrednio czy bezpośrednio były powiązane z aparatem władzy.

​12 września 1989 roku Sejm zdecydowaną większością głosów powołał rząd Tadeusza Mazowieckiego. czytaj więcej

Rząd Bieleckiego natrafił również na opory ze strony części Sejmu, a premier nawet ze względu na brak możliwości współpracy z parlamentem podał się do dymisji, która jednak nie została przez Sejm przyjęta. Nie przyjęto także wniosku rządu domagającego się dla siebie prawa do wydawania dekretów, co miałoby przyspieszyć reformowanie gospodarki, a także projektu nowelizacji konstytucji, zmierzającego do wzmocnienia pozycji rządu. Protesty przeciwko polityce gospodarczej rządu (szczególne opory budził "popiwek") i sytuacji ekonomicznej społeczeństwa płynęły także ze strony związków zawodowych czy załóg poszczególnych zakładów.

W marcu 1991 roku "kontraktowy" Sejm podjął decyzję o samorozwiązaniu się jesienią (mimo wniosku OKP dotyczącego przeprowadzenia wyborów już na wiosnę), a w maju uchwalił ordynację wyborczą. Odbyło się to w atmosferze sporu pomiędzy parlamentem a prezydentem, który ordynację zawetował (dla Wałęsy sytuacja, w której jedynie on posiadał w pełni demokratyczną legitymację do sprawowania władzy była wygodna). W uzasadnieniu wysunął żądania wprowadzenia czytelnego systemu wyborczego (proporcjonalnego lub mieszanego), obliczania głosów metodą Sainte-Lague’a, zniesienia zakazu agitacji wyborczej w kościołach, rezygnacji z obowiązku głosowania na konkretnego kandydata (a nie na listę partyjną jako całość) oraz umieszczenia Krajowego Biura Wyborczego przy prezydencie. Sejm nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta (do wymaganych 2/3 zabrakło 7 głosów), ale niemal natychmiast uchwalił nową ordynację, uwzględniającą niektóre zastrzeżenia Wałęsy. Ten ostatni znowu wykorzystał prawo weta, które jednak tym razem Sejm odrzucił. W ten sposób powstała ordynacja proporcjonalna, sprzyjająca rozbiciu przyszłego Sejmu. Prezydent nie starał się temu zapobiec, a w dodatku styl prowadzenia przez niego sporu z parlamentem, w tym stosowanie gróźb rozwiązania izby, pozostawił niesmak.

Jan Krzysztof Bielecki staje na czele rządu, z Polski zaczynają wycofywać się wojska radzieckie, rozpoczyna działalność Giełda Papierów Wartościowych, do Polski po raz czwarty przyjeżdża papież Jan Paweł II. Oto najważniejsze wydarzenia 1991 roku. czytaj więcej

Scena polityczna przed zbliżającymi się wyborami była w znacznym stopniu rozdrobniona - listy kandydatów zarejestrowało 111 komitetów wyborczych, w tym 29 listy ogólnopolskie. Wśród niedawno powstałych, a przy tym liczących się ugrupowań, należy wymienić przede wszystkim Unię Demokratyczną założoną przez zwolenników Mazowieckiego (w UD w maju 1991 roku zjednoczyły się ROAD i FPD). Zjazd zjednoczeniowy na przewodniczącego partii wybrał Mazowieckiego, a na jego zastępców Kuronia, Frasyniuka i Halla. Nowa partia była jednak dość silnie zróżnicowana, a znajdowało to wyraz w istnieniu trzech frakcji: Prawicy Demokratycznej (której liderem był Hall i która opuściła UD w grudniu 1992 roku tworząc Partię Konserwatywną), Społeczno-Liberalnej i Zielonych. Bardziej lewicowa część ruchu solidarnościowego utworzyła m.in. "Solidarność Pracy" (Ryszard Bugaj) oraz Ruch Demokratyczno-Społeczny (Zbigniew  Bujak), które w czerwcu 1992 roku połączyły się (z udziałem m.in. części działaczy PUS) tworząc Unię Pracy. W lipcu 1991 SdRP wraz m.in. z OPZZ, ZSMP, Ruchem Ludzi Pracy i Związkiem Komunistów Polskich "Proletariat", utworzyła Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Pierwsze wolne wybory parlamentarne odbyły się w październiku 1991 roku i nie cieszyły się zbyt dużą frekwencją (43,2 proc.). Do urn nie poszli przede wszystkim ludzie zawiedzeni przebiegiem transformacji i odczuwający najbardziej jej negatywne skutki. Nie bez znaczenia była także sytuacja na scenie politycznej, na której w miejsce stosunkowo klarownych podziałów pojawiło się wiele partii i partyjek, a część z nich powstawała w wyniku konfliktów i podziałów innych ugrupowań. Pomimo tworzenia różnych koalicji (w rodzaju Wyborczej Akcji Katolickiej, której głównym uczestnikiem było ZChN, Porozumienia Obywatelskiego Centrum, z PC w roli głównej czy Porozumienia Ludowego obejmującego część PSL Mikołajczykowskiego, PSL "Solidarność" oraz "Solidarność" Rolników Indywidualnych) rozbicie polityczne nie zmniejszało się, a można sądzić, że pojawianie się nowych nazw (koalicji) również wpływało dezorientująco na część elektoratu. 

W wyniku wyborów do Sejmu dostało się ok. 25 ugrupowań, z czego część składała się dodatkowo z wielu mniejszych - najwięcej głosów zdobyła Unia Demokratyczna - 12,3 proc., a następnie: SLD - 12 proc., PSL - 9,2 proc., WAK - 9 proc., KPN - 8,9 proc., POC - 8,7 proc., KLD - 7,5 proc., Porozumienie Ludowe - 5,5 proc., NSZZ "Solidarność" - 5 proc. Pozostałe reprezentowane w Sejmie ugrupowania nie przekroczyły 3 proc. głosów. W nowo wybranym Senacie najwięcej przedstawicieli posiadała także UD (21) oraz NSZZ "Solidarność" (12). W takiej sytuacji politycznej z góry można było przewidzieć trudności związane z powołaniem rządu. Były one dodatkowo pogłębione faktem, że ugrupowania wywodzące się z ruchu solidarnościowego odżegnywały się od jakiejkolwiek współpracy w tym zakresie z SLD, a ugrupowania popierające Wałęsę w wyborach prezydenckich nie chciały także koalicji z UD.




Źródło: "Wielka Historia Polski" Wydawnictwo Pinnex, Kraków 2000




Artykuł pochodzi z kategorii: Polska współczesna