Wybory, które doprowadziły do zmiany politycznej w Polsce odbyły się 19 września 1993 roku i przyniosły niekwestionowany sukces ugrupowaniom wywodzącym się z poprzedniego systemu. Największą liczbę głosów uzyskał SLD (20,4 proc.), a następnie PSL (15,4 proc.). Zmiana ta doprowadziła do także do wyboru kandydata lewicy na prezydenta.

W momencie rozwiązania parlamentu przez Wałęsę wiadomo było, że następny Sejm będzie mniej rozdrobniony, gdyż nowa, uchwalona w kwietniu i przyjęta 28 maja 1993 roku ordynacja wyborcza przewidywała, że do Sejmu mogli dostać się jedynie przedstawiciele tych ugrupowań, które zdobyły minimum 5 proc. głosów (w przypadku koalicji było to  8 proc.) w całym kraju. Ponadto mandaty miały być dzielone według metody d’Hondta, służącej wzmocnieniu pozycji partii silniejszych oraz zwiększono liczbę okręgów wyborczych, co przy tej samej liczbie mandatów oznaczało konieczność zdobycia większej liczby głosów w okręgu (co także było korzystne dla silniejszych partii).

Można było zatem oczekiwać, że w trakcie kampanii wyborczej nastąpi, szczególnie po prawej stronie sceny politycznej, proces integracji mniejszych ugrupowań. Tak się jednak nie stało. W efekcie prowadziło to do rozproszenia głosów, kierowania kampanii przeciwko sobie (co oczywiste przy walce o zbliżony elektorat), a w dodatku podnosiło konieczny do pokonania próg wyborczy.

19 września 1993 r. Lewica wygrywa wybory

Zarządzone przez Lecha Wałęsę przedterminowe wybory zostały rozpisane na skutek zarządzenia prezydenta o rozwiązaniu Sejmu z 31 maja 1993 roku. czytaj więcej

Reklama

Prócz tego utrzymujące się rozbicie ruchu postsolidarnościowego najprawdopodobniej powodowało, że część wyborców, która deklarując chęć głosowania na ugrupowanie utożsamiane z "Solidarnością" (o ile będzie to jedno ugrupowanie), nie wzięła w ogóle udziału w wyborach.

Przed wyborami z inspiracji Lecha Wałęsy pojawiła się nowa partia, powołana w marcu 1993 na bazie "Sieci" (struktury zrzeszającej komisje zakładowe "Solidarności" największych zakładów pracy) - Bezpartyjne Forum na Rzecz Reform, które potem przekształciło się w Bezpartyjny Blok Wspierania Reform. Ugrupowanie, które nazwą nawiązywało do piłsudczykowskiej organizacji z okresu przedwojennego, miało stać się politycznym zapleczem Wałęsy w nowym parlamencie i zapewnić wzmocnienie jego pozycji. Lansowało projekt uwłaszczenia pracowników już nie w wysokości 100 milionów zł (jak brzmiała obietnica wyborcza Wałęsy z 1990 roku), ale poprzez przyznanie niskooprocentowanych imiennych kredytowych bonów inwestycyjnych o wartości 300 milionów złotych (starych), za które każdy obywatel mógłby nabyć część prywatyzowanego majątku państwowego. Ówczesnym   liderem był Andrzej Olechowski.

Wybory, w których wzięło udział nieco pod 52 proc. uprawnionych do głosowania, odbyły się 19 września 1993 roku i przyniosły niekwestionowany sukces ugrupowaniom wywodzącym się z poprzedniego systemu. Największą liczbę głosów uzyskał SLD (20,4 proc.), a następnie PSL (15,4 proc.), UD (10,6 proc.), UP (7,3 proc.), KPN (5,8 proc.), BBWR (5,4 proc.), a do Sejmu weszła jeszcze jedynie Mniejszość Niemiecka. Pozostałe partie i koalicje nie zdołały pokonać progu wyborczego (najbliżej były KKW "Ojczyzna" i "Solidarność"), co znczało, że w Sejmie nie znaleźli się kandydaci, na których swoje głosy oddało łącznie ponad 34 proc. biorących udział w wyborach. W wyniku zastosowania metody d’Hondta podział mandatów w Sejmie był następujący: SLD - 171, PSL - 132, UD - 74, UP - 41, KPN - 22, BBWR - 16, MN - 4. W Senacie również najwięcej miejsc zdobyły SLD (37) i PSL (36).

Lech Wałęsa rozwiązuje parlament, kolejne wybory wygrywa SLD, Polska podpisuje konkordat, senat przyjmuje ustawę o Narodowych Funduszach Inwestycyjnych. Oto najważniejsze wydarzenia 1993 roku. czytaj więcej

Takie rezultaty wyborów nie były zbyt dużym zaskoczeniem, z prowadzonych sondaży wynikało, że większość społeczeństwa (rzędu 2/3) źle ocenia sytuację gospodarczą, a ponad połowa uważa, że ich położenie ulega pogorszeniu. Nic więc dziwnego, że spora część wyborców postanowiła dopuścić do władzy ugrupowanie, które po 1989 roku nie uczestniczyło we władzy, a przy tym uznawane było za posiadające program i kompetentnych polityków; pewne zdziwienie mógł budzić natomiast fakt, że SLD zdobył najwięcej głosów prywatnych przedsiębiorców. Jednocześnie ujawniło się zjawisko określane "krótką pamięcią" - ze względu na upływ czasu oraz negatywne aspekty bieżącej sytuacji, za które obwiniano rządy obozu solidarnościowego, okres przed 1989 rokiem był relatywnie coraz lepiej oceniany i w związku z tym na SLD coraz mniej ciążyła związana z tym okresem odpowiedzialność.

Przy okazji ujawniło się niezadowolenie dużej części społeczeństwa ze zbyt dużego ich zdaniem zakresu uczestnictwa Kościoła w życiu politycznym (o tym, że Kościół w Polsce ma za dużo władzy, było przekonanych 66 proc. społeczeństwa w 1993  roku,  a w innych  badaniach, z 1995 roku, 54 proc. uznało za rażące zajmowanie przez Kościół stanowiska wobec ustaw uchwalanych przez Sejm), w tym nacisku na wiernych odnośnie do sposobu ich głosowania. Protesty wywołał m.in. odczytany w sierpniu list pasterski biskupa Józefa Życińskiego, w którym porównywał PZPR z NSDAP i wzywał, żeby nie głosować na osoby związane z poprzednim systemem (...które przez swą długoletnią działalność partyjną zamieniały Polskę w państwo policyjne, depcząc podstawowe prawa człowieka i swobody religijne). Tego typu wypowiedzi nie pomagały odwołującym się do katolicyzmu i Kościoła ugrupowaniom politycznym, a jak można sądzić, szkodziły także samemu Kościołowi. O ile w latach osiemdziesiątych Kościół (obok wojska i, w mniejszym stopniu, Sejmu) cieszył się dużym zaufaniem społecznym (momentami na poziomie ponad 80 proc.), w roku 1990 zaufanie do Kościoła deklarowało ponad 70 proc., o tyle w połowie lat dziewięćdziesiątych wyniosło ono 48 proc., przy blisko 46 proc. deklarujących brak zaufania (według badań "Polacy ‘95").

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska współczesna