Spotkanie Komitetu Obywatelskiego 24 czerwca 1990 r. przemieniło się w burzliwą dyskusję ludzi "Solidarności", która pokazała, jak ogromne różnice w poglądach na przyszłość Polski dzielą tych, którzy wspólnie walczyli z komunizmem.

Zdjęcie

Lech Wałęsa podczas posiedzenia Komitetu Obywatelskiego (1990) /Andrzej Iwańczuk/Reporter /East News
Lech Wałęsa podczas posiedzenia Komitetu Obywatelskiego (1990)
/Andrzej Iwańczuk/Reporter /East News

Scena polityczna po wyborach 4 czerwca 1989 r. nie ukształtowała się w Polsce na wzór normalnych demokracji. Zamiast partii i stronnictw politycznych ludzie wywodzący się z "Solidarności" skupiali się w działających w całym kraju Komitetach Obywatelskich. Najbardziej znaczącą rolę odgrywał warszawski Komitet Obywatelski przy przewodniczącym NSZZ "Solidarność".

24 czerwca 1990 r. w Audytorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego odbyło się spotkanie KO. Ujawnił się na nim rozłam w ruchu solidarnościowym, po którym dawni działacze podziemia zaczęli się skupiać w partiach politycznych - z czasem coraz bardziej zaciekle się zwalczających.

Reklama

Zapis debaty prezentujemy  za Kwartalnikiem "Karta".

Z wypowiedzi na zebraniu Komitetu Obywatelskiego w Audytorium Maximum

Lech Wałęsa: Oto słyszę, że moi nauczyciele, do których zaliczam pana Turowicza, który uczył mnie polskości, patriotyzmu, mają wątpliwości co do intencji naszych działań. [...] Jak mogło do tego dojść? [...] Proponowałbym spowiedź powszechną, bo nie zasłużyliśmy sobie ani ja, ani pan Turowicz, na takie stawianie sprawy. [...] Zostałem pokazany światu jako człowiek, który robi zamach na demokrację.

[...] Chciałbym usłyszeć pańskie pretensje, problemy, jak mamy iść z Polską. [...] Niech Polska usłyszy, gdzie są problemy Turowicza, gdzie są problemy Wałęsy [...].

Zdjęcie

Kwartalnik "Karta" nr 82/2015
/materiały prasowe

Jerzy Turowicz: Sądzę i sądzą moi przyjaciele, że program rządu Tadeusza Mazowieckiego jest jedyna drogą. On jest trudny, bolesny, dotkliwy, wiemy, jak zła jest sytuacja materialna naszego społeczeństwa, wiemy, bo nam to zapowiadano, bo nam to obiecywano, że ona jeszcze będzie się pogarszać przez jakiś czas, po to, żebyśmy mogli wyjść do góry. W tej sytuacji, gdy nikt konkretnie alternatywnego programu [...] nie proponuje, uznaliśmy, że te ruchy na scenie politycznej, określane może niemiłym terminem przyspieszenia, grożą gwałtownym zakłóceniem układu politycznego, co może spowodować przerwanie realizacji reform.

Władysław Frasyniuk: Jestem zdumiony tłamszeniem i szmaceniem ludzi na tym forum. Co to znaczy - wzywanie pana Turowicza do głosu? Co on, gówniarz, przepraszam bardzo? [...]

I jeszcze do pana Lecha Wałęsy, mojego przyjaciela. Ale dlatego mówię: pana Lecha [...], bo zastanawiam się, czy ja z tym samym Lechem poniewierałem się po więzieniach, po komisariatach. Sądzę, że nie. [...]

To poczucie bezradności, beznadziejności [wynika] z próby wywołania ostrego konfliktu: za kim się opowiedzieć - za Mazowieckim, który broni nomenklatury, czy za Wałęsą, który dopieprzy nomenklaturze?

Lech Wałęsa: [...] Nigdzie nie zgromadziły takie jednostki, jaki tu są. To przecież wy [...] pokonaliście finezyjnie komunizm. Ale teraz pokuśmy się o przeprowadzenie Polski przez pluralizm. [...] Gdyby ktokolwiek pokusił się o rozwiązanie naszego Komitetu - ludzie, to zdrada Polski! [...]

Olgierd Baehr, prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Poznaniu: Wspomniałem [...] lewicę laicką. Okrągły Stół i jego konsekwencje umożliwiły jej, przy współudziale niewielkiej grupy lewicy katolickiej, zdobycie decydującej roli politycznej w kraju, jak tez niedopuszczenie do rozwoju pluralizmu politycznego. Cel jej jest jasny: wyeliminowanie z życia publicznego prawicy. [...] Naród Polski - chyba sobie zdajemy sprawę - ma dość 45 lat rządów lewicowych w Polsce i ich straszliwych skutków. Dlatego boi się lewica pluralizmu politycznego. Dlatego też lansuje na łamach "Gazet Wyborczej" ideę wielkiej partii "S".

Aleksander Hall: Jest nieodpowiedzialnością i głęboką nieprawdą mówienie, że ten rząd realizuje program lewicy. [...] Ten rząd, rząd przejścia, reprezentuje interes narodowy. [...]

Bardzo szanuję Lecha Wałęsę jako towarzysza wspólnej drogi zaczętej grubo przed Sierpniem 80, szanuję go jako symbol tej drogi i jako przywódcę "Solidarności". Natomiast chcę powiedzieć wyraźnie, w swoim i tylko swoim imieniu: nie uważam go za dobrego kandydata na prezydenta Rzeczypospolitej.

Lech Wałęsa: Aż prosi się o odpowiedź. Ja też nie widzę Olka Halla jako ministra w przyszłości.

Stefan Kurowski, ekonomista, działacz Porozumienia Centrum: Jeżeli nas obraża się epitetem "przyspieszacze", to o tamtej stronie trzeba powiedzieć "spowalniacze" - ze szkodą dla Polski i zmian, już nie tylko dla reformy. Usiłuje się lansować mit, że na program gospodarczy zwany programem Balcerowicza nie ma alternatywy. [...] Jeżeli ktoś mówi, że nie ma alternatywy, to działa ze zła wolą, albo po prostu nie zna się na gospodarce. [...]

Lenin robił partie nowego typu, oni chcą zrobić partie jeszcze nowocześniejszego typu. Bez członków, bez władz - tam był centralizm demokratyczny, a tutaj ma być centralizm towarzyski.

Zbigniew Bujak: Jest to tylko i wyłącznie ożywienie politycznej walki o stanowiska. Za tym nie kryje się w tym momencie żadne istotne zróżnicowanie programowe. I ta sytuacja politycznej rywalizacji o przyszłe miejsce w rządzie i parlamencie Polsce szkodzi. [...]

Panie Przewodniczący, najprawdopodobniej pan te walkę wygra. [...]

Powiedział pan, że to, co ja proponowałem i robię w Komitetach, to zbrodnia na żywym organizmie. Ja rozumiem, że w jednym towarzystwie ze zbrodniarzem się nie siedzi i dlatego przyjmuje to jako delikatną sugestię, żebym się z Komitetu usunął, co też czynię. [...] Za zbrodnię [...] staje się na szafocie. W związku z tym rozumiem mniej więcej, co mnie czeka, gdy pan wygra. Dlatego mam jedna jedyna prośbę. Mianowicie chciałbym, aby w dobroci swojej, umiłowaniu pluralizmu i demokracji, dał mi pan prawo do ostatniego słowa.

Zdjęcie

Posiedzenie Komitetu Obywatelskiego. Lech Wałęsa i Jarosław Kaczyński /Jarosław Stachowicz  /Agencja FORUM
Posiedzenie Komitetu Obywatelskiego. Lech Wałęsa i Jarosław Kaczyński
/Jarosław Stachowicz /Agencja FORUM

Jarosław Kaczyński: [...] Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że nie jest możliwe wspólne, równoległe zaspokojenie dwóch interesów. Interesu ogromnej większości społeczeństwa, która jest zainteresowana, by w Polsce powstał system demokracji i gospodarki rynkowej. I interesów dawnej nomenklatury.

[...]

Ale jest także sprawa druga: niebezpieczeństwo buntu na tle ekonomicznym. [...] Wobec tego trzeba szukać jakichś innych czynników życia społecznego, które potrafiłyby jakieś potrzeby społeczne zaspokoić, obniżyć napięcie. [...] Uważamy, że szereg posunięć politycznych [...] zapobiegnie destabilizacji. Chodzi o wyklarowanie sytuacji politycznej, o to, by ten hybrydalny układ władzy, najlepiej symbolizowany przez dwie osoby - premiera Mazowieckiego i prezydenta Jaruzelskiego - przestał istnieć. [...]

Tadeusz Mazowiecki, przy wszystkich jego zasługach i przy tym, że go popieram jako premiera, na prezydenta się nie nadaje.

Adam Michnik: Do dzisiaj szliśmy razem. Od dzisiaj różnimy się fundamentalnie w swoim poglądzie na to, co demokracja jest, a co jest demokracji parodią. [...] Bo można każdemu z nas, w wyniku arbitralnych decyzji, zabrać solidarnościowy znaczek, za który byliśmy lani przez długie dziesięć lat, ale naszej biografii, naszej walki o "Solidarność" nam nie zabierze nikt, łącznie z tobą , Lechu.

Porozumienia trzeba szukać, bo jest ono potrzebne Polsce. [Dla mnie tym kryterium jest stosunek do rządu, do tego niedoskonałego, koalicyjnego rządu, który prowadzi nas od ładu totalitarnego do demokracji. [...] I tego rządu będę bronił tak, jak będę umiał, niezależnie od tego, czy, szanowni antagoniści, będziecie mi przypinali łatki, że jestem lewica laicką czy że jestem kryptokomunistą. Powiem tylko tyle: jeżeli ja jestem lewica laicką i kryptokomunistą, to wy, szanowni moi antagoniści, jesteście po prostu świniami.

*  *  *

Posiedzenie Komitetu Obywatelskiego 24 czerwca 1990 r. było ostatnim w dotychczasowym, pełnym składzie. 30 czerwca spotyka się 171 osób w większości popierających Lecha Wałęsę; dzień później zaś - 75 związanych raczej z Tadeuszem Mazowieckim.

-----------

Opublikowane fragmenty dyskusji podczas historycznego spotkania w Audytorium Maximum pochodzą z Kwartalnika Karta nr 82/2015 (to tego pisma dołączona jest również płyta zawierającą głosowy zapis dyskusji Komitetu Obywatelskiego).

Artykuł pochodzi z kategorii: PRL