Pracownicy IPN odnaleźli na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku szczątki 10 osób. Są to, najprawdopodobniej, więźniowie, którzy zmarli lub zostali zabici w gdańskim areszcie w latach 40. ub. wieku.

Zdjęcie

Poszukiwania szczątków sanitariuszki AK Danuty Siedzikówny (pseudonim Inka) i Feliksa Selmanowicza (pseudonim Zagończyk) / Sieprień 2014 /Wojciech Strozyk/REPORTER /East News
Poszukiwania szczątków sanitariuszki AK Danuty Siedzikówny (pseudonim Inka) i Feliksa Selmanowicza (pseudonim Zagończyk) / Sieprień 2014
/Wojciech Strozyk/REPORTER /East News

Prace na terenie gdańskiego cmentarza kierowane przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka z Zespołu Samodzielnego Wydziału Poszukiwań IPN, rozpoczęły się w poniedziałek. Już pierwszego dnia natrafiono na kilka prostych drewnianych skrzyń bez wiek, w których odkryto ludzkie szczątki. We wtorek znaleziono kolejne pochówki.

- W sumie do wtorkowego wieczora natrafiliśmy na szczątki co najmniej dziesięciu osób. Część z nich została pogrzebana w skrzyniach bez wieka, część bezpośrednio w dołach. Niektóre pochówki są pojedyncze, inne są zbiorowe - powiedział prof. Szwagrzyk.

Reklama

Koniecznie ekshumacje

Wyjaśnił, że we wtorek prace na cmentarzu potrwają do wieczora, a zespół będzie przeprowadzał ekshumacje i oczyszczanie odnalezionych szczątków.

- Nie sądzę, aby udało się wykonać całą tę pracę dzisiaj. Z pewnością będzie ona kontynuowana w środę, którego to dnia założymy też nowy sondaż w nieco innym rejonie cmentarza - poinformował prof. Szwagrzyk.

Nie ma ubrań ani butów

Dodał, że przy części odnalezionych dotąd szczątków nie natrafiono na żadne ślady ubrań czy butów.

- W kilku przypadkach mamy ślady po butach i po ubraniach: są fragmenty materiałów, ale także guziki ubraniowe, co świadczy o tym, że te osoby w momencie pochówku były ubrane - powiedział prof. Szwagrzyk.

Wyjaśnił także, że czaszka jednej z osób, na której szczątki natrafiono, jest strzaskana. Prof. Szwagrzyk wyjaśnił, że rodzi to podejrzenie, iż osoba ta została zabita strzałem w głowę.

- Ale to musimy dopiero potwierdzić po podjęciu szczątków - podkreślił przypominając, że więźniowie aresztu przy ul. Kurkowej umierali także z wielu innych przyczyn, w tym np. chorób.

Wielu wolontariuszy

W rozpoczętych w poniedziałek pracach na terenie gdańskiego Cmentarza Garnizonowego, poza pracownikami IPN, biorą też udział antropolodzy, specjaliści medycyny sądowej, archeolodzy oraz wolontariusze.

- W gronie wolontariuszy są m.in. ludzie z Gdańska, Malborka, Bydgoszczy, Łodzi, Wrocławia, a jedna z wolontariuszek specjalnie przyjechała z Francji. To jest bardzo budujące. To świadczy o tym, że dla wielu Polaków te działania mają jakiś szczególny charakter - powiedział prof. Szwagrzyk.

Ofiary komunizmu

Pierwszy etap prac na terenie kwatery 14 na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, gdzie w latach 40. dokonywano pochówków ofiar komunizmu, głównie więźniów pobliskiego aresztu, miał miejsce we wrześniu ub.r. Wówczas udało się odnaleźć szczątki 13 osób, w tym Danuty Siedzikówny ps. Inka i - najprawdopodobniej (prace nad identyfikacją trwają) - ppor. Feliksa Selmanowicza ps. Zagończyk, który został zabity tego samego dnia, co "Inka".

Z badań w archiwach wynika, że w Gdańsku w latach 40. wykonano 25 egzekucji "na wrogach systemu komunistycznego" m.in. na żołnierzach wyklętych. Jest bardzo prawdopodobne, że wszyscy straceni zostali pochowani na Cmentarzu Garnizonowym, konkretnie w obrębie kwatery 14. W miejscu tym mogli też zostać pochowani inni więźniowie, np. zmarli na skutek chorób.

Artykuł pochodzi z kategorii: PRL