​Budowa muzeum w Treblince pozwoli w pełniejszy sposób pokazać historię zarówno tego miejsca, jak i całego narodu, łącznie z momentem jego wytracenia - powiedział PAP dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie prof. Paweł Śpiewak.

Zdjęcie

Treblinka, niemiecki nazistowski obóz zagłady funkcjonujący od lipca 1942 roku do listopada 1943 roku na terenie gminy Kosów w powiecie sokołowskim. Na zdjęciu symboliczny tor kolejowy /Marcin Bruniecki /Reporter
Treblinka, niemiecki nazistowski obóz zagłady funkcjonujący od lipca 1942 roku do listopada 1943 roku na terenie gminy Kosów w powiecie sokołowskim. Na zdjęciu symboliczny tor kolejowy
/Marcin Bruniecki /Reporter

Uroczystość obchodów 75. rocznicy buntu więźniów w obozie zagłady w Treblince, organizowana z inicjatywy warszawskiego Żydowskiego Instytutu Historycznego, odbędzie się w czwartek, pod pomnikiem w centralnym miejscu pamięci Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince. Wydarzenie jest częścią obchodów 76. rocznicy Akcji Reinhardt i Zagłady Żydów dokonanej przez niemiecką III Rzeszę.

List intencyjny na rzecz utworzenia "Muzeum - miejsca pamięci po niemieckim obozie zagłady i obozie pracy w Treblince" (ówczesna nazwa placówki), 21 lipca 2017 r. w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego podpisał wiceminister Jarosław Sellin.

Reklama

Dyrektor ŻIH prof. Paweł Śpiewak w rozmowie z PAP zwrócił uwagę na konieczność właściwego upamiętnienia ofiar byłego obozu zagłady w Treblince. W jego ocenie, "wtedy będzie można także w sposób pełniejszy pokazywać historię i Treblinki, i całego narodu, łącznie z jego momentem wytracenia, czyli śmiercią prawie 900 tys. ludzi, którzy tam zginęli".

Jak podkreślił dyrektor ŻIH, dzięki stworzeniu "Muzeum Treblinka. Niemiecki nazistowski obóz zagłady i obóz pracy 1941-1944", miejsce, w którym doszło do Zagłady ma szansę zostać bardziej docenione. W jego opinii, "w tej chwili, w narracji nie tylko polskiej, ale i światowej wszyscy oczywiście pamiętają głównie o Auschwitz, co jest zrozumiałe".

Równocześnie prof. Śpiewak przypomniał, że w Treblince ginęli jednak nie tylko polscy, ale także słowaccy, czescy i macedońscy Żydzi, a także Cyganie. "To największy ze wszystkich istniejących żydowskich cmentarzy i powinien być utrzymywany z najwyższą troską" - podkreślił.

Dyrektor ŻIH przyznał, że jego marzeniem jest, aby w przyszłości w muzeum znalazły się rzeźby ostatniego więźnia Treblinki, zmarłego w 2016 r. Samuela Willenberga. "Wtedy pokazać będzie można wszystkie prace, które stworzył pod koniec życia, będące reprezentacjami tego, co można nazwać śmiercią; przedstawiające więźniów i sytuacje obozowe. To bardzo wstrząsające rzeźby" - ocenił prof. Śpiewak.

Powstanie w Treblince. "Spektakularne zwycięstwo"

Treblinki nie można było przeżyć. Najsprawniejsza fabryka śmierci w machinie Holocaustu zabijała tylu ludzi, że nie starczało ziemi, by wszystkich zakopać. Gigantyczne ruszty do palenia ciał szybko okazały się za małe. Treblińska ziemia krwawiła. A jednak wyniszczeni i odarci z godności ludzie... czytaj więcej

Obóz zagłady w Treblince wybudowany został przez Niemców w połowie 1942 r. obok istniejącego w pobliżu karnego obozu pracy. Pierwszym komendantem był doktor medycyny Irmfried Eberl, po nim funkcję tę objął Franz Stangl. Pierwszy transport pojawił się 23 lipca 1942 r., znaleźli się w nim Żydzi z getta warszawskiego; kolejne transporty pochodziły z terenów okupowanej Polski oraz m.in. z Niemiec, Austrii, Francji, Czechosłowacji i ZSRS. Według szacunków historyków, w Treblince zginęło ok. 900 tys. osób. Większość z nich - ok. 760 tys. - pochodziła z terenów polskich.

2 sierpnia 1943 r. w obozie wybuchł bunt przygotowany przez grupę konspiracyjną, w skład której wchodziło m.in. kilku wojskowych umiejących posługiwać się bronią. Zaatakowano strażników i podpalono zbiornik z paliwem. Głównym celem było sforsowanie ogrodzenia i ucieczka do lasu. Z około 800 przebywających wówczas w obozie więźniów przez ogrodzenie i okalające obóz zasieki przedostało się najwyżej 300. Za uciekinierami niemal natychmiast ruszyli w pościg Niemcy i ukraińskie oddziały pomocnicze. Jedynie ok. 70 więźniom udało się zbiec i dożyć końca wojny.

Jak powiedział prof. Paweł Śpiewak, to, co wydarzyło się na początku sierpnia 1943 r. najlepiej określić mianem "rewolty lub buntu, którego celem nie było nic więcej niż ratowanie tych, którzy mogli się uratować". "Ale wtórnym efektem okazała się likwidacja tego obozu przez Niemców; po tej historii przestał już funkcjonować jako obóz śmierci" - podkreślił. Jak zaznaczył, "część z tych, którzy uciekli przez lasy w różnych kierunkach została złapana przez goniących ich Niemców, albo wydana przez mieszkańców".

Dyrektor ŻIH przypomniał, że pierwsza relacja z pobytu w obozie śmierci jednego z ocalonych - pochodzącego z Warszawy Jankiela Wiernika - ukazała się w 1944 r., czyli rok po wyzwoleniu Treblinki. Jak zaznaczył, "ukazując się w trzech językach - żydowskim, polskim i angielskim - była pierwszą pełną informacją o tym, jak działał obóz i do jakichś okrucieństw w nim dochodziło".

Obóz w Treblince powstał w ramach Akcji Reinhardt, czyli zaplanowanej przez Niemców zagłady Żydów na terenie Generalnego Gubernatorstwa, która rozpoczęła się od likwidacji getta w Lublinie w nocy z 16 na 17 marca 1942 r. Już we wrześniu 1941 r. Niemcy zdecydowali o budowie na tym obszarze obozów zagłady, które powstały m.in. w Bełżcu, Sobiborze, na Majdanku i w Auschwitz-Birkenau; do listopada 1943 r. zamordowano ok. 2 mln Żydów; łączną liczbę przedstawicieli ludności żydowskiej, zamordowanych przez Niemców i ich sojuszników w trakcie II wojny szacuje się na ok. 6 mln.



Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności