Anna Brożek z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej rzuca nowe światło na stosunki polsko-żydowskie w czasie niemieckiej okupacji i Holocaustu. Badaczka sięgnęła nie tylko do źródeł pisanych, ale korzystała z historii mówionej. Wspomnienia świadków tłumaczą bowiem motywy działań ludzi. Takich informacji badacz nie jest często w stanie odnaleźć w dokumentach.

Zdjęcie

Żołnierze i żandarmi niemieccy podczas przeszukiwania wiejskich zabudowań w czasie wojny (zdjęcie ilustracyjne) /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Żołnierze i żandarmi niemieccy podczas przeszukiwania wiejskich zabudowań w czasie wojny (zdjęcie ilustracyjne)
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Brożek zaznaczyła, że podstawowym narzędziem pracy historyków są dokumenty. Relacje ustne, ze względu na upływ czasu, naukowcy traktują bowiem ostrożnie. Jednak za sprawą relacji ustnych, a tych historyk badając stosunki polsko-żydowskie w powiecie dąbrowskim, zebrała około 90, historie często nabierają innego wymiaru. Nawet jeśli nie opowiadają ich bezpośredni świadkowie.

Znaczącym przykładem nowej perspektywy, spowodowanej relacjami ustnymi, są losy Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata Franciszka Sołtysa z Czarkówki pod Dąbrową Tarnowską, który wraz z innym Sprawiedliwym profesorem Bronisławem Sroką pomógł między innymi żydowskiej rodzinie Grünów. Na stronie Yad Vashem możemy przeczytać, że Sołtys pomógł Grünom pomimo tego, że sam był "bardzo ubogim człowiekiem, a zagrożenie [dla rodziny Sołtysów - przyp. red.] było ogromne".

Reklama

Na stronie Yad Vashem możemy również przeczytać, że dom Sołtysów był trzykrotnie przeszukany przez Niemców i funkcjonariuszy granatowej policji, raz nawet zagrożono spaleniem budynku. Inne źródła podają, że podczas przeszukania pobito Franciszka Sołtysa, a jego żonę Honoratę usiłowano zgwałcić. Na stronie Yad Vashem osoba Honoraty Sołtys nie jest wspomniana, nie została ona uznana za Sprawiedliwą, a to według ustnych relacji, do których dotarła Brożek, to Sołtysowa pełniła kluczową rolę w uratowaniu ukrywanych Żydówek. To bowiem żona Franciszka musiała codziennie opiekować się ukrywanymi i na niej spoczywał cały ciężar dramatycznej sytuacji.

Doskonale pokazuje to jedno ze zdarzeń, które miało miejsce w gospodarstwie Sołtysów. Gdy pod nieobecność Sołtysa niemieccy żandarmi pod dowództwem sadystycznego Engelberta Guzdka, zwanego "Katem Powiśla", rozpoczęli przeszukanie domu, Honorata Sołtys "przypadkowo" rozlała na rozgrzaną blachę pieca mleko, by w ten sposób utrudnić przeszukiwanie domu: Niemców zniechęcił nie tylko fetor spalonego mleka, ale też gęsty dym, który zasnuł izbę. Dodatkowo Sołtysowa zaczęła udawać osobę upośledzoną i rozbierać się, co skutecznie zniechęciło żandarmów do dokładniejszego przeszukania.

Dlaczego zatem to Franciszek Sołtys stał się symbolem pomocy Żydom w powiecie dąbrowskim? Jak usłyszała Brożek, Fela Grün miała wejść z Franciszkiem Sołtysem w intymną relację i dlatego zdając świadectwo historię Honoraty Sołtys zepchnęła na drugi plan, a jej męża uwypukliła.

Jak wynika z ustnych relacji zebranych przez Brożek, intymny związek docisnął się również na historii Manyi Goldberg. Młoda Żydówka przez wiele miesięcy ukrywana była przez mieszkańców Niecieczy i Czyżowa. Jednak w styczniu 1943 roku Goldberg została siłą doprowadzona na posterunek granatowej policji przez Józefa Kordyla i Jana Musiała.

Według źródeł dokumentalnych Żydówka spędziła w areszcie kilka dni, a później została zamordowana przez granatowego policjanta. Z akt wynika również, że Kordyl i Musiał byli żołnierzami Armii Krajowej, ale ich zbrodnicze zachowanie nie miało związku z działalnością polskiego podziemia.        

Jak się okazuje, relacje ustne do których dotarła historyk, rzucają więcej światła na motywy działania Musiała i Kordyla. Świadkowie, którzy widzieli doprowadzenie Goldberg na posterunek, podkreślają, że kobieta była w widocznej ciąży. Co więcej, niektóre relacje wskazują, że ojcem dziecka miał być Kordyl, który przez jakiś czas ukrywał Goldberg. Czy to mogło wyjaśnić determinację mężczyzny, by w Żydówka trafiła na posterunek?

- Relacje polsko-żydowskie wymagają badań uwzględniających również relacje ustne. Choć ulega kwestii, że to dokumenty są podstawą warsztatu pracy historyka, to jednak relacje ustne często wyjaśniają motywację działania oraz ich konsekwencje na płaszczyznach zazwyczaj przez materiał archiwalny pomijanych - podsumowała Brożek.

***

Artykuł powstał na podstawie referatu pt. "Relacje polsko-żydowskie na terenie przedwojennego powiatu Dąbrowa Tarnowska w latach 1942-1945 - analiza wybranych przypadków" wygłoszonego przez Annę Brożek z Oddziałowego Archiwum IPN w Krakowie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności