Rotmistrz Pilecki: Ofiara nazizmu i komunizmu

Rotmistrz Pilecki był zarówno ofiarą nazizmu, jak i komunizmu, z tym że komunizmu w wymiarze bardzo długodystansowym, dlatego że nie tylko został zamordowany przez komunistów, lecz i pamięć o nim była zacierana – mówi w rozmowie z PAP prof. Wojciech Roszkowski, historyk z Instytutu Studiów Politycznych PAN.

25 maja 1948 r. w więzieniu mokotowskim został zamordowany rtm. Witold Pilecki, dziś uznawany za jednego z największych polskich bohaterów II wojny światowej. Jego postać była jednak do niedawna w Polsce zupełnie nieznana. Jego działalność konspiracyjną w PRL przemilczano. "Pamięć o nim była dosyć skrupulatnie zacierana. Pisywano o nim na Zachodzie jako o wybitnym przedstawicielu podziemia antyniemieckiego, antyhitlerowskiego, natomiast w PRL był praktycznie oficjalnie wyklęty" - stwierdził autor "Najnowszej historii Polski", prof. Wojciech Roszkowski.

Reklama

Witold Pilecki od listopada 1939 r. współtworzył Tajną Armię Polską (TAP). Jako jej oficer powziął plan zdobycia materiałów wywiadowczych z tworzonych przez hitlerowców obozów koncentracyjnych. Bezpośrednim powodem była rosnąca liczba aresztowań wśród żołnierzy TAP oraz informacje o zbrodniczych działaniach Niemców. By dostać się do obozu, Pilecki wszedł w "kocioł" podczas łapanki na stołecznym Żoliborzu. Podając się za Tomasza Serafińskiego - ukrywającego się żołnierza polskiego - został wywieziony do obozu Auschwitz. Za drutami znalazł się w nocy z 20 na 21 września. Mimo nieludzkich warunków, chorób, Pilecki zbierał i przekazywał materiały wywiadowcze przez wypuszczanych na wolność więźniów. Zorganizował w Auschwitz Związek Organizacji Wojskowych (ZOW). Więźniowie, głównie byli żołnierze, tworzyli tzw. piątki. Każda taka grupa rozbudowywała swoją siatkę konspiracyjną nie wiedząc nic o istnieniu innych "piątek". "Serafiński" nie ograniczał się tylko do działalności wywiadowczej i konspiracyjnej. Doprowadził do porozumienia organizacji politycznych działających w Auschwitz. Do symbolicznego spotkania doszło w Wigilię 1941 r. Uczestniczyli w nim m.in. działacz lewicowy, były poseł i więzień brzeski Stanisław Dubois oraz Jan Mosdorf, przywódca Obozu Radykalno-Narodowego.

Wiosną 1943 r. Niemcy zaczęli rozpracowywać organizacje konspiracyjne w obozie. W ręce oprawców wpadało coraz więcej członków obozowego ruchu oporu. Zapadła decyzja o wywiezieniu "starych" skazańców w głąb Rzeszy. Wtedy Pilecki zdecydował się na ucieczkę. W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. zdołał zbiec wraz z dwoma współwięźniami. Dotarli do Nowego Wiśnicza, gdzie Pilecki odnalazł prawdziwego Tomasza Serafińskiego. Serafiński skontaktował go z oddziałami AK, którym przedstawił swój plan ataku na obóz w Oświęcimiu. Jego projekt nie zyskał jednak aprobaty dowództwa.

Zdaniem prof. Roszkowskiego jednym z najważniejszych świadectw działalności są sporządzone przez niego raporty opisujące sytuację w obozie w Auschwitz. "Te raporty są niesłychanie ważnym świadectwem naocznego świadka, który przez swoją działalność w obozie stworzył tam siatkę konspiracyjną i miał ogromną wiedzę o tym, co się dzieje w obozie. Stąd jego raporty są niezwykle kompetentne, niezwykle wiarygodne" - stwierdził historyk.

W latach 1944-1945 był w niewoli niemieckiej w oflagu VII A w Murnau. Po wyzwoleniu obozu dołączył do II Korpusu Polskiego we Włoszech. W październiku 1945 r., na osobisty rozkaz gen. Andersa, wrócił do Polski, by prowadzić działalność wywiadowczą na rzecz II Korpusu. Jesienią 1945 r. zorganizował siatkę wywiadowczą i rozpoczął zbieranie informacji wywiadowczych o sytuacji w Polsce, w tym o żołnierzach AK i II Korpusu więzionych w obozach NKWD i deportowanych do Rosji. Prowadził również wywiad w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (MBP), MON i MSZ. Nie zareagował na rozkaz Andersa polecający mu opuszczenie Polski w związku z groźbą aresztowania. Rozważał skorzystanie z amnestii w 1947 r., ostatecznie postanowił się jednak nie ujawniać. Jak podkreślił prof. Wojciech Roszkowski, rtm. Witold Pilecki przyznał się do tych stawianych mu w tej sprawie zarzutów. - "Pilecki przyznał do służby Polsce niepodległej. To zostało wykorzystane przeciwko niemu, pod pozorem, że ta Niepodległa to jest wróg" - stwierdził historyk.

8 maja 1947 r. został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, był torturowany i w końcu został oskarżony o działalność wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji. 3 marca 1948 r. przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie rozpoczął się proces tzw. grupy Witolda. Pilecki został oskarżony o nielegalne przekroczenie granicy, posługiwanie się fałszywymi dokumentami, brak rejestracji w Rejonowej Komendzie Uzupełnień, nielegalne posiadanie broni palnej, prowadzenie działalności szpiegowskiej na rzecz Andersa oraz przygotowywanie zamachu na grupę dygnitarzy MBP.

Zdaniem prof. Roszkowskiego o wyroku, jaki wydał komunistyczny sąd, mogła zdecydować posiadana przez Pileckiego wiedza na temat rzeczywistej działalności Józefa Cyrankiewicza w obozie w Auschwitz. "Pilecki wiedział dokładnie o roli Cyrankiewicza i być może ta wiedza była dla niego, dla Cyrankiewicza i dla władz PRL-owskich szczególnie niewygodna. Wedle pewnych poszlak czy pewnych świadectw Cyrankiewicz odgrywał w Auschwitz rolę jeśli nie donosiciela czy kapo, to w każdym razie dosyć podejrzaną. Są pewne podejrzenia, że przetrwał ten obóz z do pewnego stopnia zszarganą kartą" - powiedział prof. Roszkowski. Zdaniem historyka wiedza o przeszłości Cyrankiewicza mogła mieć również wpływ na jego uległą postawę wobec reżimu komunistycznego, mimo że przed wojną jego nastawienie było antysowieckie. "To był hak, którego komuniści mogli zawsze użyć" - dodaje prof. Roszkowski.

15 marca 1948 r. rotmistrz został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 25 maja w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej przez strzał w tył głowy. Witold Pilecki pozostawił żonę, córkę i syna. Miejsce jego pochówku do tej pory nie zostało odnalezione. 

PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy