Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok sądu okręgowego o odszkodowanie i zadośćuczynienie za pozbawienie życia Józefa Niechody, który został zabity przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa – informuje gazeta.

Zdjęcie

Sąd nie dał wiary zeznaniom bandytów z UB /RMF FM
Sąd nie dał wiary zeznaniom bandytów z UB
/RMF FM

O odszkodowanie i zadośćuczynienie wnioskowała rodzina zamordowanego, opierając oparła na ustawie z 1991 roku o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego - pisze w "Rzeczpospolitej" Marek Kozubal.

Choć ubecy podejrzewali Niechodę o współpracę z antykomunistyczną i niepodległościową organizacją Wolność i Niezawisłość, to sąd uznał, że nie ma dowodów na świadomą działalność na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości przez zamordowanego.

Reklama

Niechoda został zatrzymany w 1949 roku przez ubeków pod zarzutem posiadania broni. Torturowany przyznał się, ale później odwołał zeznania. To kosztowało go życie. Brutalnie bity zmarł w wyniku odniesionych obrażeń 30 grudnia 1949 roku.

Odpowiedzialni za zabójstwo funkcjonariusze UB zostali w 1950 roku skazani na krótkie wyroki więzienia za "nadużycie władzy". W czasie tego postępowania ubecy stwierdzili, że młynarz przyznał się do posiadania broni i uczestniczenia w podziemnej organizacji.

Teraz Sąd Apelacyjny, utrzymując wyrok niższej instancji, nie dał wiary zeznaniom bandytów z UB. Uznał, że w ten sposób dążyli oni do uniknięcia odpowiedzialności karnej. "Byli zainteresowani tym(...), aby przedstawić Józefa Niechodę ówczesnym władzom w jak najgorszym świetle. Dlatego twierdzili, że (...) uczestniczył w działalności skierowanej przeciwko komunistycznym władzom" - uzasadniał sąd.

"Potrzebna jest zmiana prawa, okazuje się bowiem, że można kogoś zamordować, a rodzina nie ma szans na zadośćuczynienie" - podsumowuje dr Marcin Zwolski, historyk z IPN.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności