Jest szansa na unieważnienie wyroków w najgłośniejszym procesie politycznym II Rzeczypospolitej - informuje w czwartek "Rzeczpospolita".

Zdjęcie

Wincenty Witos /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
Wincenty Witos
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Gazeta podaje, że najprawdopodobniej w pierwszych miesiącach 2020 roku do Sądu Najwyższego wpłynie wniosek o kasację wyroków w procesie brzeskim. Pracują nad nią prawnicy z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Jak dodaje "Rzeczpospolita", to szansa na zwrócenie honoru byłemu trzykrotnemu premierowi Wincentemu Witosowi i dziewięciu innym politykom, m.in. Władysławowi Kiernikowi, Norbertowi Barlickiemu i Hermanowi Liebermanowi, których skazanie stało się jednym z symboli sanacyjnej Polski. 

Reklama

"Nie ja robiłem spiski"

Wyrok Sądu Najwyższego w tzw. sprawie brzeskiej zapadł w 1933 roku. Na kary więzienia skazano wówczas przywódców antysanacyjnej opozycji: Stanisława Dubois, Adama Ciołkosza, Mieczysława Mastka, Adama Pragiera, Józefa Putka, Hermana Liebermana, Norberta Barlickiego, Władysława Kiernika, Kazimierza Bagińskiego i Wincentego Witosa. Byli oni oskarżeni o przygotowanie zamachu stanu mającego na celu obalenie władzy. Żaden z nich nie przyznał się do winy.

Wincenty Witos występując w czasie procesu mówił: "Wysoki Sądzie, ja byłem prezesem tego rządu, który został przez zamach majowy obalony. Nie ja więc knułem zamachy, nie ja robiłem spiski, ale ja wraz z rządem stałem się ofiarą spisku i zamachu. (..) Wierzyłem zawsze i wierzę, że w Polsce jest sprawiedliwość i prawo, ale nie tylko prawo, ale równe prawo dla wszystkich. (..) Dlatego siedząc dziś na ławie oskarżonych, (..) spodziewam się, że wreszcie przyjdą w Polsce takie zmiany, gdy prawo i sprawiedliwość będą pełne, gdy na ławie oskarżonych zasiądą także i ci, którzy nie tylko myśleli, ale i dokonali zamachu".

Przed sądem odbyło się ponad 50 rozpraw. W czasie procesu zeznawało kilkuset świadków, m.in. marszałkowie Sejmu Wojciech Trąmpczyński i Maciej Rataj, Wojciech Korfanty, Kazimierz Bartel, Kazimierz Pużak i gen. Marian Kukiel.

"Trybuna opozycji"

Proces budził bardzo duże zainteresowanie prasy, która zamieszczała obszerne relacje z jego przebiegu.

Dość szybko jednak okazało się, że dla władzy nie jest on wcale korzystny. "W sensie propagandowym - pisał prof. Andrzej Garlicki - trudno go uznać za sukces obozu rządzącego. Zafundował on bowiem opozycji trybunę, o jakiej nie mogła marzyć. Umiała to wykorzystać. Obrona konsekwentnie dążyła do wykazania, że racja moralna była po stronie oskarżonych. Przywoływano wszystkie nieprawości pomajowych rządów Polski, formułowano ostre oceny rządów sanacji". (A. Garlicki "Piękne lata trzydzieste")

13 stycznia 1932 r. zapadły wyroki. Dubois, Ciołkosz, Mastek, Pragier i Putek skazani zostali na trzy lata więzienia, Lieberman, Barlicki i Kiernik na dwa i pół roku, Bagiński na dwa lata, a Witos na półtora roku. Sawickiego uniewinniono.

"Ciemna plama na międzywojennym wymiarze sprawiedliwości"

Po wyroku skazującym, opozycja występowała z wotum nieufności dla rządu, które odrzucono. Odbyły się także rozprawy apelacyjne. Ostatecznie Sąd Najwyższy postanowił 5 października 1933 roku o utrzymaniu wyroków.

W tym czasie nie było już w Polsce Witosa. Zdecydował się na emigrację i pod koniec września wyjechał do Czechosłowacji. Podobnie postąpili Bagiński i Kiernik. Lieberman i Pragier wyemigrowali do Francji.

"Mimo iż w porównaniu z terrorem w krajach totalitarnych wyrok w procesie brzeskim był stosunkowo umiarkowany, proces ten pozostał ciemną plamą na międzywojennym wymiarze sprawiedliwości" - pisał prof. Wojciech Roszkowski w "Najnowszej historii Polski 1914-1945".

Formalną amnestię dla więźniów brzeskich ogłosił dopiero 31 października 1939 r. prezydent RP na uchodźstwie Władysław Raczkiewicz. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności