Były obóz zagłady odwiedza rocznie prawie 1.5 mln turystów. Zwiedzający muzeum skarżą się na akty dewastacji, które widoczne są na terenie Auschwitz i Birkenau gołym okiem. Słyszy się nie tylko o wandalizmie, lecz także o kradzieżach, jak i wulgaryzmach pojawiających się na murach. Nasuwa się pytanie, jak przed tego typu wybrykami to miejsce uchronić.

Zdjęcie

Zdjęcie ilustracyjne /123RF/PICSEL
Zdjęcie ilustracyjne
/123RF/PICSEL

Jak mówi Paweł Sawicki z biura prasowego Muzeum Auschwitz, zdecydowana większość zwiedzających zdaje sobie sprawę z reguł, które panują w miejscu pamięci.  - Porządku pilnuje straż muzealna, monitoring, a także przewodnicy. Mało jest wydarzeń, które wymagają interwencji. Incydentalne przypadki zdarzają się, lecz należą do rzadkości - tłumaczy.

Gdy szczęściarzem był ten, kto ślad zostawił

Zwiedzający mają jednak trochę inne zdanie na ten temat.

Reklama

- Wystarczy tu chwilę postać i popatrzeć. Jeden moment i albo ktoś się zacznie głupio śmiać w komorze gazowej, albo przed bramą sobie robią zdjęcia. Wie pani, te z dzióbkami. Jedna dziewczyna przed chwilą się prężyła jak na wybiegu, to aż niemiło patrzeć - mówi Kazimiera Głownia, turystka z Wrocławia.

- Wystarczy pojechać do Brzezinki i zobaczyć.  Wyznania miłosne są na każdej pryczy i na próżno szukać tych z czasów obozu, gdy szczęściarzem był ten, który ślad zostawił - zauważa mąż turystki.

- Ludzie przyjeżdżają do Miejsca Pamięci z różną motywacją. Dla wielu to forma upamiętnienia, dla innych doświadczenie edukacyjne, ale są osoby, które traktują to miejsce jako rodzaj turystycznej atrakcji. Takim osobom staramy się wyjaśniać i apelować do nich, że znajdują się w miejscu, w którym nie wszystkie zachowania są dozwolone - podkreśla Paweł Sawicki.

Zdjęcie

Jedne z licznych napisów na terenie Auschwitz- Birkenau /Joanna Bąk /INTERIA.PL
Jedne z licznych napisów na terenie Auschwitz- Birkenau
/Joanna Bąk /INTERIA.PL

Jak chronić?

Dodatkowe zabezpieczenia to także dodatkowe koszty, na które niestety w tej chwili Muzeum nie jest w stanie sobie pozwolić.

Usuwanie napisów nie należy do prostych zadań.

- Oznacza w większości przypadków ingerencję w autentyczny materiał - cegłę, drewno, czy tynk. Z konserwatorskiego punktu widzenia to rzecz skomplikowana - tłumaczy Sawicki.

 Jak dodaje, są jednak miejsca, gdzie usuwanie śladów wandalizmu jest prostsze, bowiem są one wykonane na warstwie powojennej. - Staramy się także natychmiast usuwać napisy, czy ślady które np. propagują ideologię nazistowską - zapewnia.

- Na terenie jednak jest wiele napisów, które wykonali więźniowie jeszcze w czasie istnienia obozu. To dodatkowe utrudnienie dla konserwatorów - dodaje.

Zdjęcie

Konserwatorzy nie mają pewności, które napisy zostały pozostawione przez więźniów, a które przez turystów /Joanna Bąk /INTERIA.PL
Konserwatorzy nie mają pewności, które napisy zostały pozostawione przez więźniów, a które przez turystów
/Joanna Bąk /INTERIA.PL


Możliwych rozwiązań jest jednak sporo

- Po pierwsze można by zwiększyć liczbę ochroniarzy i wolontariuszy, którzy czuwaliby nad porządkiem grup zwiedzających muzeum.  Oczywiście z liczbą kamer nie należy przesadzać, ale warto dodać, że w Brzezince nie ma ich wcale - mówi w rozmowie z INTERIA.PL historyk Konrad Mazur.

- Poza tym, edukacja. To naprawdę ważne, by nauczyć dzisiejszą młodzież szacunku do takich miejsc. Żyją w świecie, który wydaje im się nie mieć granic, więc sami sobie ich nie ustalają - dodaje.

Co dalej?

- Teraz priorytetem jest konserwacja terenu byłego obozu Auschwitz II-Birkenau. Jest to rodzaj rezerwatu, którego autentyczność jest chroniona przez naszych konserwatorów. Najbardziej zagrożone są w tej chwili baraki murowane obozu kobiecego. To bardzo słabe konstrukcje, wykonane przez więźniów na bardzo trudnym podłożu. Z pewnością nie były one budowane, aby stać przez 70 lat – informuje Paweł Sawicki 

Obecnie  zwiedzającym udostępnione są tylko 3 murowane baraki  znajdujące się w Birkenau. Rozpoczęły się już prace,  mające na celu pełną konserwację 30 murowanych baraków. W sumie potrwają one ponad 15 lat, a jednym z etapów będzie usunięcie aktów wandalizmu. Zakończyły się także prace projektowe nowego Centrum Obsługi  Odwiedzających. Już w listopadzie wydane zostało pozwolenie na budowę.

Nowe Centrum powstanie  na liczącym ponad 3 hektary terenie, przylegającym bezpośrednio do Muzeum, co znacznie powinno ułatwić obsługę prawie 1,5 miliona osób odwiedzających każdego roku. 

Zdjęcie

Brzezinka /123RF/PICSEL
Brzezinka
/123RF/PICSEL

Ocalić od zapomnienia

Dla byłych więźniów obozu najważniejsza jest pamięć. Również ich najbliżsi podkreślają, jak ważne jest, żeby miejsce tak ogromnej tragedii pozostawiło ślad w sercach odwiedzających. Pragną, aby każdy, kto odwiedza obóz, na moment schylił czoło i zatrzymał się - pomyślał nad tymi, którzy zginęli lub kogoś tutaj stracili. 

 - Pokora to jest to, co powinno być priorytetem. By każdy mógł tutaj przeżyć taką lekcję.  By mógł zatrzymać się w zadumie i zastanowić nad sobą, nad tymi, którzy polegli. Trzeba skupić się na tym, by zwiedzającym tę pokorę wszczepić. By wszczepić ją wszystkim, którzy za to miejsce odpowiadają i mają na nie jakiś wpływ. To właśnie pokora jest w stanie ocalić je od zapomnienia- mówi żona jednego ze ocalonych więźniów i prosi, by jej nazwisko zachować w tajemnicy.

Joanna Bąk

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności