Aleksander Świętochowski urodził się w r. 1849 w Stoczku Łukowskim na Lubelszczyźnie, studiował w warszawskiej Szkole Głównej, a po jej rozwiązaniu na Uniwersytecie Warszawskim oraz w Lipsku, gdzie uzyskał doktorat z filozofii.

Zdjęcie

Aleksander Świętochowski /reprodukcja Marek Skorupski /Agencja FORUM
Aleksander Świętochowski
/reprodukcja Marek Skorupski /Agencja FORUM

Po powrocie do Warszawy zajął się głównie publicystyką społeczno-polityczną, chociaż był także dramaturgiem, powieściopisarzem i autorem rozpraw filozoficznych. Jednak najbardziej zapisał się w historii jako publicysta, jeden z twórców tzw. pozytywizmu warszawskiego. Ten prąd myślowy czerpał z założeń filozofii pozytywistycznej Augusta Comte’a, która opierała się na przekonaniu o sile racjonalności i naukowego wyjaśniania zjawisk, zaś motor postępu społecznego widziała w szerzeniu wiedzy i oświaty wśród warstw niewykształconych. Pozytywizm warszawski, jako że był tworzony w Królestwie Kongresowym po 1863/1864 r. miał naturalny kontekst klęski Powstania Styczniowego. Był więc propozycją polemiczną w stosunku do programów romantyczno-insurekcyjnych. Świętochowski należał do pokolenia, które przeżyło osobiście upadek Powstania i widziało ogrom strat własnych oraz represji ze strony władz carskich. Pod wpływem tej przygnębiającej sytuacji Świętochowski i jego zwolennicy (wśród nich młody Henryk Sienkiewicz oraz Bolesław Prus), doszedł do przekonania, że wszelka walka orężna o niepodległość nie ma sensu, ale że można zdążać do celów narodowych inaczej: budując rozwój cywilizacyjny. Chodziło tu najpierw o przyspieszenie rozwoju gospodarczego Królestwa, a następnie o stymulowanie przemian społecznych: upowszechnienie oświaty, równouprawnienie kobiet, promowanie prawa mniejszości. Pozytywizm warszawski miał silną domieszkę wolnomyślicielską i antyklerykalną.

Świętochowski publikował m. in. w "Przeglądzie Tygodniowym" i "Nowinach", był założycielem i redaktorem tygodnika "Prawda", później zaś miesięcznika "Kultura Polska". Jego najsłynniejsze wstąpienie programowe,  manifest zatytułowany "My i Wy", opublikowany w "Przeglądzie Tygodniowym" w 1871 r., miał też wymiar sporu pokoleniowego, przy czym pozycje romantyczno-insurekcyjne zajmowali w tym wypadku "starzy", a pozycje oświeceniowo-pozytywistyczne "młodzi". Świętochowski, który miał wtedy 22 lata, pisał:

Reklama

"My jesteśmy młodzi, nieliczni, nie rządzący się widokami materialnych korzyści, uwolnieni z obowiązku hołdowania pewnym stosunkom i znajomościom, wypowiadamy swoje przekonania otwarcie, nie lękamy się sądu i kontroli, pragniemy ją rozciągnąć na wszystkich, pragniemy pracy i nauki w społeczeństwie, pragniemy wywołać siły nowe, zużytkować istniejące, skierować uwagę przed, a nie poza siebie - oto nasze wady. Wy jesteście starzy, liczni, krępowani między sobą tysiącem niewidzialnych nici, skradacie się ze swoimi zasadami nieśmiało, żądacie w literaturze spokoju, nieruchomości, każecie wszystkim patrzyć w przeszłość, szanować nawet jej błędy, chcecie, ażeby was, tak jak senatorów rzymskich, była zawsze jedna tylko liczba, ażeby was nikt nie sądził, nikt o nic nie upominał - oto wasza zasługa. Czy idąc tak odmiennymi drogami, możemy się spotkać kiedykolwiek i uszanować wzajemnie swoje cele? Nigdy! Wiemy to - między naszymi obozami popalone mosty, pozrywane groble".

Dominacja pozytywistów warszawskich w dyskursie publicznym trwała do początku lat 80-tych, kiedy to dorosło nowe pokolenie, nie pamiętające już klęski Powstania, a zatem znowu mające wiarę w sens działań spiskowych.

Sam Świętochowski od r. 1912 osiadł we wsi Gołotczyzna, koło Ciechanowa, gdzie prowadził działalność społeczno-oświatową, zakładając dwie szkoły gospodarcze dla wiejskiej młodzieży. Tam zmarł w r. 1938.

Roman Graczyk

Artykuł pochodzi z kategorii: Drogi do wolności