Z jego odkryć najwięcej korzyści czerpała wprawdzie Francja, ale Polakiem był, za Polaka się uważał i kiedy tylko było to możliwe – pracował dla Polski. Biografia Jana Dybowskiego jest dobrym przykładem poplątanych i zawiłych losów rodaków, zmuszonych żyć bez własnego państwa.

Zdjęcie

Jan Dybowski: Polak zmuszony żyć bez własnego państwa /Domena publiczna /Wikimedia
Jan Dybowski: Polak zmuszony żyć bez własnego państwa
/Domena publiczna /Wikimedia

Sławny podróżnik urodził się we Francji, w podparyskim Charonne (dziś jest to część nadsekwańskiej metropolii), gdyż tam osiadł jego ojciec Józef, uczestnik powstania listopadowego, w którym walczył w stopniu oficerskim. Ochrzczony imionami Jean Thadée Emmanuel, starannie wykształcony w uczelniach francuskich, zwrócił uwagę na afrykański interior kiedy - będąc profesorem rolnictwa kolonialnego w Institut National Agronomique w Paryżu (wcześniej piastował stanowisko kierownika katedry ogrodnictwa w szkole rolniczej w Grigny, której był zresztą wychowankiem) - postanowił praktycznie sprawdzić realność pomysłu zakładania sztucznych oaz oraz uprawiania roślin w skrajnie niekorzystnym klimacie Sahary i Algierii. Pierwszą taką wyprawę odbył w 1899 r. - i jak się szybko okazało, nie była ona ostatnia.

Dwa lata później Dybowski wszedł w skład ekspedycji Komitetu Nauki Francuskiej, celem której było spenetrowanie dorzecza rzek Kongo i Szari, a także dopływów Ubangi o nazwach: Tomi i Kemo. Antrepryza, rozpoczęta w Brazzaville, okazała się nad wyraz owocna, jej uczestnicy zebrali pionierską wiedzę o dziale wodnym między Kongiem a Czadem, Dybowski zaś przedstawił opinii naukowej bogatą charakterystykę geograficzną, etnograficzną, ekonomiczną i polityczną poznanych obszarów, a na dodatek przywiózł do Francji liczące ok. 7 tys. okazów zbiory przyrodnicze. Wszystko razem przyniosło mu złoty medal Francuskiego Towarzystwa Geograficznego. Przy okazji ekspedycja dostarczyła wiadomości o losach wyprawy Paula Crampela, która wyruszyła w 1890 w stronę Jeziora Czad: jak się okazało, Crampel został zamordowany przez sułtana Afryki Środkowej w kwietniu 1891.

Reklama

Podróży takich Dybowski miał na koncie więcej. Kongo Francuskie i Afrykę Równikową badał powtórnie w latach 1893-1894, w 1895 wyjeżdżał do Tunezji, aby doprowadzić do powstania szkolnictwa rolniczego, ale także założyć ogród doświadczalny i pracować nad możliwością rolniczego zagospodarowania Sahary - poprzez m.in. budowę studni artezyjskich, nawadnianie, zakładanie oaz. Zdobyta wiedza i doświadczenia pozwoliły mu zorganizować w Nogent-sur-Marne Narodową Wyższą Szkołę Rolnictwa Kolonialnego, z którą był związany przez długie lata. Piastował godność generalnego inspektora rolnictwa w koloniach, za zasługi otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Legii Honorowej.

Syn emigranta miał niemały dorobek organizatorski również i w odrodzonej ojczyźnie: przyjęty w 1923 r. na członka Polskiej Akademii Umiejętności (rok później dostąpił podobnego zaszczytu ze strony francuskiej Akademii Nauk), w latach 1925-1929 tworzył i stał na czele działu ogrodniczego Państwowego Instytutu Naukowego Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach, w 1927 rozwijał Państwowe Zakłady Sadownicze w Zaleszczykach. Czynny do ostatniej chwili, zmarł w 1928 r. w Mandres koło Paryża. Mieścił się tam Narodowy Instytut Agronomiczny, w którym zajmował stanowisko profesora roślin tropikalnych.

Warto wiedzieć, że w 1921 r., jako reprezentant francuskiego rządu, przybył do Polski, aby skonsultować propozycje kolonizacyjne w Afryce. Chodziło o znaną koncepcję wysyłania rolników z przeludnionej wsi polskiej na Madagaskar. Na szczęście z mrzonek tych nic nie wyszło i nie musimy się dziś wstydzić za kolonialne sprawki...

(wald)

Artykuł pochodzi z kategorii: Drogi do wolności