O tej instytucji warto pamiętać: nie tylko miała wartościowy program działania, nie tylko patronował jej człowiek wybitny, ale i wyrosła z najpiękniejszych pobudek. Kasa im. Józefa Mianowskiego, wbrew brzmieniu nazwy, nie była organizacją pożyczkową, lecz towarzystwem popierania nauki polskiej w zaborze rosyjskim.

Zdjęcie

Józef Mianowski /Domena publiczna /Wikipedia
Józef Mianowski
/Domena publiczna /Wikipedia

Instytucję o nazwie Kasa Pomocy dla Osób Pracujących na Polu Naukowem im. dr. med. Józefa Mianowskiego utworzyli w 1881 r. absolwenci i dawni profesorowie Szkoły Głównej w Warszawie - jedynej w zaborze rosyjskim polskiej uczelni wyższej, poprzedniczki dzisiejszego Uniwersytetu Warszawskiego. Utworzyli ją, aby nie zaprzepaścić dorobku placówki (zlikwidowanej przez władze carskie zaledwie 7 lat po powstaniu) i aby wspierać badania naukowe oraz publikację wydawnictw, przedstawiających ich rezultaty.

Początkowo miało to być Towarzystwo Popierania Nauki Polskiej - ze względu jednak na sprzeciw władz, bez aprobaty których działalność nie mogła być prowadzona, przyjęto formułę instytucji dobroczynnej; a że praktyka niewiele miała wspólnego z teorią? Tego na szczęście urzędnicy carscy nie dostrzegli.

Reklama

Na patrona owego "ministerstwa nauki polskiej zaboru rosyjskiego w latach niewoli" - jak określano Kasę - jednomyślnie wybrano Józefa Mianowskiego (1804-1879), wielkiego lekarza i społecznika, profesora fizjologii Akademii Medyko-Chirurgicznej w Wilnie i Uniwersytetu w Petersburgu, a w latach 1862-1869 rektora Szkoły Głównej w Warszawie. Mianowski zasłużył się szczególnie w okresie powstania styczniowego, kiedy skutecznie bronił studentów, biorących udział w walkach - uciekając się m.in. do fałszowania wykazów obecności na akademickich zajęciach. W celu oddania czci zmarłemu dwa lata wcześniej rektorowi, jego nazwisko wpisano do nazwy powołanej w 1881 r. Kasy.

A Kasa, wśród założycieli której nie zabrakło najwybitniejszych luminarzy nauki i kultury, kierowana przez pierwszy zarząd pod wodzą prof. Tytusa Chałubińskiego oraz multimilionera i filantropa Stanisława Kronenberga, od razu prowadziła aktywną działalność. Dysponując kapitałem początkowym w wysokości 6.750 rubli srebrem rychło zwielokrotniła - dzięki licznym donacjom - stan posiadania, dzięki czemu stała się najbogatszą instytucją wspierającą rozwój nauki na ziemiach polskich. Szczególną w tym zasługę miał inż. Witold Zglenicki, naftowy potentat z Baku, który w 1904 r. zapisał na rzecz Kasy dochody z dzierżawionych pól, dzięki czemu jej aktywa zasiliło ponad 1,7 mln rubli (w przeliczeniu: 2,4 mln dolarów).

Ksiądz Józef Szafranek. W walce o język polski

21 lipca 1848 roku pochodzący ze Śląska ksiądz Józef Szafranek w pruskim Zgromadzeniu Narodowym zażądał praw dla "po polsku mówiących Ślązaków". Bez wątpienia znaczące wystąpienie duchownego, wygłoszone na fali odwilży wywołanej Wiosną Ludów roku 1848, było zaledwie drobnym wyrazem... czytaj więcej

Pomimo ograniczeń, narzucanych przez władze (przede wszystkim ograniczono inspirowanie kierunków i zakresu badań, niedozwolone było też wspieranie aktywności naukowej poza zaborem rosyjskim), Kasa odegrała wybitną rolę w rozwoju polskiej nauki. Dzięki jej dotacjom wydano kilkanaście setek tytułów, w tym wiele serii wydawniczych o ogromnym znaczeniu dla konkretnych dziedzin nauki. Udzielono niezliczonych stypendiów i zapomóg zarówno na studia jak i indywidualne prace badawcze. Wspierano specjalistyczne i ogólne towarzystwa naukowe - a kiedy było to możliwe, dofinansowywano edycje podręczników dla polskich szkół. Kasa im. Mianowskiego współpracowała blisko z Towarzystwem Naukowym Warszawskim, fundowało nagrody; śmiało rzec można, iż wszystko, co wartościowe w nauce polskiej w zaborze rosyjskim, powstało dzięki niej.

W realia Polski niepodległej warszawska instytucja weszła z pięknym dorobkiem i wolą dalszego pomnażania go. Niestety, okazało się to trudne. Przede wszystkim z powodów finansowych: zapewniające gros funduszów pola naftowe w Baku przestały dostarczać pieniędzy, wielkie straty wywołała też dewaluacja papierów wartościowych, w których ulokowane były niemałe kwoty. Sytuację poprawiło wezwanie do społeczeństwa o dary - i odzew na apel. Dzięki ofiarności Polaków działalności nie trzeba było przerywać i kontynuowano ją na skalę nie mniejszą niż w dawnych czasach. Ale to już całkiem inna historia...

Podobnie jak likwidacja zasłużonej instytucji w 1951 r. - i jak wskrzeszenie jej tradycji poprzez powołanie 40 lat później Fundacji Popierania Nauki "Kasa im. Józefa Mianowskiego".

(wald)

Artykuł pochodzi z kategorii: Drogi do wolności