Najważniejszą przesłanką tworzenia się nowoczesnego społeczeństwa w Królestwie po Powstaniu Styczniowym było uwłaszczenie chłopów przez Rząd Narodowy (dokonało się ono wcześniej w pozostałych zaborach). Jakkolwiek nie przyniosło ono oczekiwanych zysków dla Powstania, stanowiło kartę przetargową, której carska Rosja nie mogła zignorować i zmuszona była ogłosić ukaz o uwłaszczeniu w marcu 1863 r.

Zdjęcie

Inteligencji, reprezentowanej m. in. przez Sinkiewicza, przypadła rola kulturalnego i duchowego przewodnictwo narodu /Image Asset Management/World History Archive /East News
Inteligencji, reprezentowanej m. in. przez Sinkiewicza, przypadła rola kulturalnego i duchowego przewodnictwo narodu
/Image Asset Management/World History Archive /East News

Dało to silny impuls do tworzenia się kapitalistycznych stosunków w rolnictwie, podczas gdy dotąd wieś w Królestwie rządziła się jeszcze stosunkami feudalnymi. Uwłaszczenie przyspieszyło procesy modernizacyjne, ze wszystkimi tego (niekiedy dolegliwymi dla warstw społecznych, które na tym traciły) skutkami. Uwłaszczenie przeprowadzono za odszkodowaniem dla właścicieli ziemskich, ale znacznie mniej korzystnym niż w zaborze pruskim i austriackim, stąd kłopoty gospodarcze, a nawet ruina wielu majątków. Spowodowało to masowy ruch zubożałej szlachty, nie mogącej konkurować w gospodarce wiejskiej z dużymi posiadaczami, do miast. Nota bene inną przyczyną ruiny gospodarczej dworów były konfiskaty majątków za pomoc Powstaniu. Tak czy inaczej na wsi pozostaje ta część właścicieli ziemskich, która potrafi sprostać konkurencji, pozostali w dużej części zasilają miasta, gdzie stają się urzędnikami, nauczycielami etc.

W ten sposób pod koniec XIX wieku wytwarza się ta specyficznie polska warstwa społeczna, którą nazywamy inteligencją. To ludzie, którzy żyją z pracy umysłowej, ale którzy niosą w swoim bagażu kulturowym dziedzictwo szlacheckie. I to tej warstwie przypadnie kulturalne i duchowe przewodnictwo narodu - czy to na poziomie kultury wysokiej (Prus, Orzeszkowa, Sienkiewicz, Reymont, Asnyk, później Kasprowicz, Tetmajer, Brzozowski, Wyspiański, Żeromski i wielu innych), czy na poziomie kultury popularnej. Jednak w tamtych czasach kulturę popularną rozumiano (inaczej niż współcześnie) jako popularyzację prostymi środkami dokonań elity kulturalnej. Stąd zjawisko inteligenta-społecznika, który - nierzadko z wielkim poświęceniem - "niesie oświatę w lud", ucząc najpierw czytać i pisać, a potem stopniowo sącząc tym kanałem uświadomienie narodowe robotników i - szczególnie - chłopów. Stąd masowe zjawisko kółek samokształceniowych i jego wyższej formy "Uniwersytetu Latającego". Inteligencja zatem wyróżniała się nie tylko swoim sposobem życia (praca umysłowa) i swoim pochodzeniem (przeważnie szlacheckim), ale także swoistym ethosem służby społecznej. Miało to wielkie znaczenie dla przekształcenia tkanki społecznej narodu, jej wielokrotnego liczbowego poszerzenia.

Reklama

Tym sposobem społeczeństwo polskie przełomu wieku XIX i XX jest bytem wyraźnie innym, niż w okresie utraty niepodległości 100 lat wcześniej. Nie jest już li tylko szlacheckie (ziemiańskie), lecz obejmuje niemal ogół mieszkańców (z tym zastrzeżeniem, że wtedy właśnie budzą się na kresach świadomości narodowe Litwinów i Ukraińców).

Polskie społeczeństwo tamtej doby żyje w trzech organizmach państwowych, które z czasem wytwarzają różne kręgi cywilizacyjne (np. różne kultury prawne). Buduje to między Polakami z trzech zaborów rowy, które nie będzie łatwo zakopać po 1918 r. Tym niemniej polskie życie publiczne - legalne, jak w Galicji od czasu autonomii (1868 r.), półlegalne, jak w Prusach, czy często nielegalne, jak w Królestwie - ma silną tendencję do pracy w dwóch, albo nawet trzech "dzielnicach" oraz przy silnym wsparciu emigracji politycznej. Np. Ludwik Waryński wchodzi w krąg socjalistycznej agitacji w Rosji, potem działa w Królestwie, potem ucieka do Galicji, potem wyjeżdża do Genewy, następnie wraca do Królestwa. Jego współtowarzysz pracy Bolesław Limanowski konspiruje najpierw na Litwie, potem przebywa na zesłaniu, potem działa w Galicji, potem na emigracji, potem znowu w Galicji. Kazimierz Dłuski - najpierw w Królestwie, potem Genewie i w Paryżu, w końcu w Galicji. Stanisław Mendelson kolejno: w Królestwie, w Galicji, w Genewie, w zaborze pruskim i znowu w Galicji. Następna generacja (Józefa Piłsudskiego) będzie podobnie krążyć między "dzielnicami" a emigracją, szukając lepszych w danej chwili warunków do pracy narodowej, a także - świadomie lub nie - zadzierzgając więzi między "dzielnicami", nadszarpnięte po 1795 r.

Roman Graczyk

Artykuł pochodzi z kategorii: Drogi do wolności